O tegorocznym laureacie Nagrody Kościelskich Andrzeju Franaszku głośno jest za sprawą napisanej przez niego biografii Czesława Miłosza. Zerkam w tej chwili na ten opasły tom z podpisem autora i rozmyślam, kiedy odważę się do niego zajrzeć. Na razie bowiem nie czuję się gotowa na tę wielką przygodę. Dlatego ten post dotyczyć będzie innej książki Franaszka. Nie tak znanej i podejrzewam, że nie tak ważnej dla samego autora jak Miłosz. Biografia (Znak, Kraków 2011), ale myślę, że bardzo osobistej, choć przecież dotyczącej twórczości innych. Chodzi mi o Przepustkę z piekła. 44 szkice o literaturze i przygodach duszy (Znak, Kraków 2010).
Teksty zawarte w opisywanym zbiorze dotyczą dzieł różnych autorów, różnych tematów i zostały zgrupowane w siedmiu częściach. Pierwsza „Dusza. I ciałoˮ dotyczy wierszy Aleksandra Wata oraz prozy Stefana Chwina. „Zimny światˮ prowadzi przez pełną lodu i bólu poezję Marcina Świetlickiego, Stanisława Barańczaka, Artura Szlosarka (tekst o nim nosi jeden z najbardziej przejmujących tytułów w całym zbiorze - Być niczyim dreszczem) i Ryszarda Krynickiego. Część zatytułowana „Bóg i diabełˮ porusza możność poznania i spotkania Obu przez pryzmat twórczości Tadeusza Różewicza, Olgi Tokarczuk, Dariusza Czai, Pawła Huelle i Dawida Grosmana. „Pamięć i sztukaˮ to teksty poświęcone Januszowi Szuberowi, Julii Hartwig i Konstantemu A. Jeleńskiemu. „Kurzˮ, część mi chyba najbliższa, to dogłębna i szczera analiza powieści uwielbianego przeze mnie Jerzego Pilcha. „Kresˮ to przejmujący obraz starości i zbliżającej się śmierci przede wszystkim w wierszach trzech wielkich poetów - Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza i Zbigniewa Herberta, a także w twórczości Jacka Baczaka i Marka Bieńczyka, z unoszącym się nad nimi duchem Ubika Philipa K. Dicka.
Część „... co słońce porusza i gwiazdyˮ przekonała mnie, że istnieje coś takiego jak poezja miłosna, poezja rzekłabym erotyczna, Zbigniewa Herberta. Poety, który najmniej kojarzył mi się właśnie z erotyzmem. Ta część była też dla mnie najtrudniejsza ze względu na jej ładunek emocjonalny. Obok Herberta, Franaszek zajął się analizą pełnego namiętności, pożądania, ale również smutku, samotności i śmierci Kwartetu aleksandryjskiego Lawrencea Durrella. Wydrążenie to przede wszystkim studium bólu, rozpaczy, szkic o beznadziejnych próbach poszukiwania drugiego człowieka, o niemożności kochania innych, bo tak naprawdę w innych szukamy siebie. W tej części Andrzej Franaszek w zaskakujący dla mnie sposób zestawił ze sobą mój kochany Sen nocy letniej Szekspira, Piotrusia Pana, kapitana Haka i Don Juana. Ten tekst, który kojarzyć się może z beztroską dzieciństwa, w rzeczywistości dotyka najstraszniejszych postaci miłości nieodwzajemnionej, miłości opartej na złudnej nadziei, gdy wiemy, że jest to uczucie całkowicie pozbawione sensu, a jednak chwytamy się go kurczowo i trwamy w nim dla kilku chwil, które, gdy przeminą, sprawiają jeszcze większy ból. A dalej Panny z Wilka Iwaszkiewicza i Śmierć w Wenecji Manna ukazujące bohatera nieumiejącego kochać, pozostającego bez szans na spełnienie.
A dalej jeszcze Michał Paweł Markowski, Jacek Podsiadło, Marzanna Bogumiła Kielar i Czesław Miłosz, który zdaje się towarzyszyć niemal każdemu ze szkiców zbioru.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz