<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678</id><updated>2012-03-02T16:51:15.851+01:00</updated><category term='miłość'/><category term='Antoni Czechow'/><category term='inne'/><category term='Jose Carlos Somoza'/><category term='polskość'/><category term='literatura polska'/><category term='Miłosz'/><category term='literatura hiszpańska'/><category term='Charles Dickens'/><category term='narracja szkatułkowa'/><category term='literatura angielska'/><category term='Jerzy Pilch'/><category term='wspomnienia'/><category term='Na stos'/><category term='Andrzej Bart'/><category term='Jarosław Iwaszkiewicz'/><category term='Mikołaj Gogol'/><category term='literatura czeska'/><category term='lo real maravilloso'/><category term='literatura iberoamerykańska'/><category term='literatura chorwacka'/><category term='opowiadania'/><category term='Bohumil Hrabal'/><category term='Katherine Mansfield'/><category term='typografia'/><category term='literatura turecka'/><category term='J.M. Coetzee'/><category term='chłopi'/><category term='klasyka'/><category term='Jane Bowles'/><category term='literatura żydowska'/><category term='Isaac Bashevis Singer'/><category term='arystokracja'/><category term='literatura południowoafrykańska'/><category term='Alejo Carpentier'/><category term='Carlos Maria Dominguez'/><category term='wojna'/><category term='apartheid'/><category term='literatura niemiecka'/><category term='tożsamość'/><category term='eseje literackie'/><category term='rodzeństwo'/><category term='literatura norweska'/><category term='Kazimierz Kutz'/><category term='zwierzęta'/><category term='gra literacka'/><category term='Per Petterson'/><category term='felietony'/><category term='Jost Hochuli'/><category term='Wisława Szymborska'/><category term='o sobie samym'/><category term='literatura amerykańska'/><category term='Wiesław Myśliwski'/><category term='Orhan Pamuk'/><category term='literatura nowozelandzka'/><category term='poezja'/><category term='eseje'/><category term='powieść inicjacyjna'/><category term='kryminały'/><category term='Caleb Carr'/><category term='Dubravka Ugrešić'/><category term='wyzwanie literackie'/><category term='Andrzej Bursa'/><category term='dzieciństwo'/><category term='Mario Vargas Llosa'/><category term='erotyka'/><category term='Virginia Woolf'/><category term='cytaty'/><category term='Daniel Kehlmann'/><category term='miasto'/><category term='biografie'/><category term='Andrzej Franaszek'/><category term='&quot;Tygodnik Powszechny&quot;'/><category term='Śląsk'/><category term='literatura rosyjska'/><category term='powieść epistolarna'/><title type='text'>Café littéraire</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>37</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-5375286864364799407</id><published>2012-02-26T12:07:00.000+01:00</published><updated>2012-02-26T12:09:41.411+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='gra literacka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='narracja szkatułkowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jose Carlos Somoza'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść epistolarna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura hiszpańska'/><title type='text'>Korespondencja z zabójcą, gra z czytelnikiem</title><content type='html'>&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Wyobraźcie sobie taką sytuację- pewnego dnia znajdujecie list, w którym całkowicie tajemnicza osoba pisze, żewas zabije. Jak zareagujecie? Większość pewnie potraktuje to jako głupi żart,który zignoruje. Część być może zgłosi ten fakt na policję, część popadnie wparanoję i na każdym kroku będzie wypatrywać mordercy. Natomiast pisarka itłumaczka, Carmen del Mar Poveda, która przybyła do nadmorskiego miasteczka, byw spokoju zająć się tłumaczeniem Faulknera, postanawia na taki list odpowiedzieć.W ten sposób rozpoczęła intrygująca grę z zupełnie obcym mężczyzną grożącym jejśmiercią. Już ten koncept jest na tyle ciekawy, by sięgnąć po &lt;i&gt;Listy od zabójcy bez znaczenia&lt;/i&gt; JoseCarlosa Somozy (Muza SA, Warszawa 2005).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Żeby jednak nie było za prosto,po jakimś czasie okazuje się, że domniemanym mordercą była sama Carmen, która czyto z poczucia samotności, czy też z próby rozbudzenia w sobie nowych emocjizaczęła pisać do siebie listy w imieniu mordercy i odpowiadać na nie. Taką gręz samą sobą prowadziła przez kilka miesięcy, obserwując otoczenie, próbując jaknajlepiej zbudować postać swojego zabójcy, bawiąc się i odczuwając autentyczneemocje. W końcu postanowiła zakończyć tę dziwną zabawę i na murku przy domuzostawiła ostatni list do zabójcy. Jakże wielkie było jej zdziwienie, gdypóźniej znalazła tam białą kopertę, a w niej list od mordercy, ale pisany już przezkogoś innego...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;W tym miejscu zaczyna sięprawdziwa gra. Carmen próbuje ustalić tożsamość korespondenta. Podejrzewa, żeto ktoś z mieszkańców miasteczka czytał po kryjomu jej listy i teraz postanowiłwejść w rolę wyimaginowanego zabójcy. Kobieta kontynuuje tę dziwną rozgrywkę.Obserwuje znajomych, szuka w nich śladu, znaku, czegoś, co pozwoli jej odgadnąćtożsamość tajemniczego nadawcy. W ten sposób czytelnik poznaje otoczenie, ludzizamieszkujących małe, nadmorskie miasteczko, ich dziwactwa, zachowania,tradycje i święta.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Zabójca w każdym z listówpodkreśla swoją prawdziwość, stara się przekonać Carmen, że jest prawdziwy i,że jej śmierć z jego ręki jest nie uchronna. Stara się też nakierować ją najego ślad i w ten sposób sugeruje jej zapoznanie się z historiami trzechkobiet. Kobiet, których historie, jak się później okazuje, były niezwykłe,szokujące i wiązały się z&amp;nbsp; jego osobą.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;W końcu, gdy mordercakonkretnie ustala datę śmierci Carmen, kobieta postanawia przyjąć wyzwanie, byostatecznie sprawdzić, kto za tym wszystkim stoi. Dlatego starannie szykuje sięna ostateczne spotkanie - na nagie ciało zakłada sukienkę, buty na obcasie iprzede wszystkim zawiązuje na szyi białą chustę &amp;nbsp;mającą &amp;nbsp;być znakiem dla tego ostatecznego kochanka,którym jest śmierć, i tak przygotowana kroczy ulicami miasteczka, kusząc los. Wtym miejscu należy zakończyć opis fabuły, gdyż odkrycie prawdziwej tożsamościdomniemanego zabójcy należy do czytelnika.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RNaJB7yCrek/T0oSyzDb5PI/AAAAAAAAAHw/LzWKnJmQ57o/s1600/sam.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-RNaJB7yCrek/T0oSyzDb5PI/AAAAAAAAAHw/LzWKnJmQ57o/s1600/sam.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Listyod zabójcy bez znaczenia &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;są bez wątpienia intrygującą opowieścią iwielką zabawą autora z czytelnikiem. Nie dość, że wciąga sam koncept, tododatkowo intrygują rozwiązania formalne. I nie mam na myśli tylko korespondencjiz mordercą i gry ze śmiercią. Każdy z tych listów bowiem zawiera osobnąhistorię. A w każdej z tych historii skrywa się z kolei osobna opowieść. Niedość, że mamy do czynienia z powieścią epistolarną, to jeszcze mieszczącą wsobie narrację szkatułkową wciągającą czytelnia w labirynt opowieści orazlicznych aluzji i odniesień literackich i kulturowych.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Żeby jednak nie było idealnie,to muszę przyznać, że choć pomysł jest zachwycający i do językowej stronyksiążki też nie mogę mieć zastrzeżeń, to jednak po lekturze pozostało miuczucie niedosytu. Nie wynika ono bynajmniej z rozwiązań fabularnych, ale zrozmiarów &lt;i&gt;Listów&lt;/i&gt;. Książeczka liczysobie bowiem nieco ponad 120 stron, co moim zdaniem nie pozwoliło autorowi napełne wykorzystanie intrygi i mnie jako czytelnikowi nie dało uczuciaspełnienia. Ale ponieważ to moja pierwsza książka Somozy, to na pewno dam mujeszcze szansę, bo chcę się przekonać, jak radzi sobie w większych formach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-5375286864364799407?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/5375286864364799407/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/02/korespondecja-z-zabojca-gra-z.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/5375286864364799407'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/5375286864364799407'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/02/korespondecja-z-zabojca-gra-z.html' title='Korespondencja z zabójcą, gra z czytelnikiem'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-RNaJB7yCrek/T0oSyzDb5PI/AAAAAAAAAHw/LzWKnJmQ57o/s72-c/sam.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4827844601707898201</id><published>2012-02-11T20:10:00.001+01:00</published><updated>2012-02-11T20:12:43.485+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wojna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieciństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura norweska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miłość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='rodzeństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Per Petterson'/><title type='text'>Bolesna proza Pera Pettersona</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xPwy3Fhz7N4/Tza8HYfXCfI/AAAAAAAAAHg/x2LMMfioXaA/s1600/per.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-xPwy3Fhz7N4/Tza8HYfXCfI/AAAAAAAAAHg/x2LMMfioXaA/s1600/per.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Z Perem Pettersonem zetknęłam się przypadkiem kilka lat temu, sięgając po jego powieść &lt;i&gt;Kradnąc konie &lt;/i&gt;(W.A.B., Warszawa 2008). Swym pozornie obojętnym, chłodnym sposobem ukazywania rzeczywistości i surowością języka przykuł moją uwagę i na długo nie pozwolił zapomnieć o przeczytanej historii. Podobnie jest z wydaną u nas niedawno, a chronologicznie wcześniejszą powieścią Pettersona – &lt;i&gt;Na Syberię&lt;/i&gt; (W.A.B., Warszawa 2011).&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Narratorką powieści, a jednocześnie bohaterką jest bezimienna, sześćdziesięcioletnia kobieta, która wspomina, opowiada historię swojego dzieciństwa i młodości. Jej losy były i są nierozerwalnie związane ze starszym od niej bratem Jasperem, który był jej największą miłością, do którego była bezgranicznie przywiązana i oddana. Z wzajemnością – rodzeństwo łączyło niezwykle silne uczucie, dające im ciepło, którego brakowało nie tylko w mroźnym duńskim klimacie, ale i w ich rodzinnym domu. Matka – religijna fanatyczka, zajmowała się głównie pisaniem i śpiewaniem psalmów, a ojciec wyrzucony z miejsca, w którym czuł się najlepiej zamknął się w sobie i dla otoczenia pozostał pozornie chłodny i obojętny. Mimo wszystko moim zdaniem był człowiekiem wyjątkowo wrażliwym, nieradzącym sobie jednak z kłębiącymi się w nim uczuciami i okazywaniem ich, dlatego nie mógł stanowić wsparcia dla swoich dzieci.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jasper, młody komunista, marzył o upadku podziału klas i wyprawie do Maroka. Jego ciągle marznącą siostrę pociągała wyprawa koleją transsyberyjską na Syberię, kojarzącą się jej z wolnością. Rodzeństwo łączył nie tylko wspólny pokój i zabawy, lecz także właśnie marzenia o nowym, lepszym świecie. Jego namiastką były nocne wypady, jazda na Lucyferze i ich prywatny kąt – szałas ozdobiony makatką z napisem „Jezus żyje”, zdjęcie obojga i Lenina. To tam uciekał Jasper, gdy musiał się z różnych powodów ukrywać, a siostra wiedziała, że tam go odnajdzie.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;W świat młodzieńczych marzeń wraz z Niemcami wkroczyła II wojna światowa. Ona musiała zrezygnować z liceum i zająć się sprzedażą mleka, on wstąpił do ruchu oporu i musiał się ukrywać, a wreszcie opuścić Danię. Ich drogi się rozeszły, a choć Jasper szczęśliwie uciekł do Szwecji, a po wojnie wrócił do ojczyzny, już nigdy nie spotkał się z siostrą. Ich wspólny los przerwała siła silniejsza od wojny.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Na Syberię&lt;/i&gt; jest opowieścią o Miłości. Celowo z wielkiej litery, bo uczucie łączące tych dwoje było tak silne i piękne,&amp;nbsp; że aż pełne bólu. Można w błahych słowach, bo nie znajduję w tej chwili innych, głębszych, napisać, że stanowili jedność. Ona i on byli dla siebie wszystkim, najważniejszymi istotami na świecie, żyjącymi dla siebie. Dlatego brak Jaspera w życiu bohaterki stanie się faktycznym końcem jej życia. Bo choć od zakończenia opowiadanej przez nią historii minęło niemal czterdzieści lat, to tak naprawdę przestała żyć, gdy miała dwadzieścia trzy lata.&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;Per Petterson pisze tak, że każde użyte przez niego słowo przenika na wskroś. Można stwierdzić, że&amp;nbsp; jest to proza chłodna, pozbawiona emocji, ale nie będzie to w żadnym wypadku prawdą. Norweski pisarz nie nadużywa słowa i treści, nie stosuje zbędnych ozdobników, ma świadomość tego, ile wystarczy, aby opowiadaną historię uczynić prawdziwą, a nie kiczowatą. Skromność słowa i wyważenie sprawiają, że jego proza staje się bardzo liryczna i z wielką mocą oddziałuje na czytelnika. To proza, obok której nie można przejść obojętnie, proza, która cholernie boli.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4827844601707898201?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4827844601707898201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/02/bolesna-proza-pera-pettersona.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4827844601707898201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4827844601707898201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/02/bolesna-proza-pera-pettersona.html' title='Bolesna proza Pera Pettersona'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-xPwy3Fhz7N4/Tza8HYfXCfI/AAAAAAAAAHg/x2LMMfioXaA/s72-c/per.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1850477671678415278</id><published>2012-01-18T19:37:00.000+01:00</published><updated>2012-01-18T19:37:32.662+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='tożsamość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='chłopi'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='arystokracja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiesław Myśliwski'/><title type='text'>Moc wyobraźni według Wiesława Myśliwskiego</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-qXswyKosppk/TxcQ_LUG2wI/AAAAAAAAAHY/-UzAa7N4D58/s1600/108040_palac_351.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/-qXswyKosppk/TxcQ_LUG2wI/AAAAAAAAAHY/-UzAa7N4D58/s320/108040_palac_351.jpg" width="224" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Wbrew dość powszechnym opiniom o wyższości literatury zagranicznej nad polską, zawsze uważałam, że oprócz marnych pisarzyn, jakich nie brakuje w żadnym kraju, Polska może się poszczycić naprawdę wybitnymi nazwiskami. A w prozie XX-wiecznej zdecydowanie wybija się mistrz słowa i człowiek kojarzony od lat&amp;nbsp; z nurtem chłopskim - Wiesław Myśliwski. Jego sylwetki nie trzeba prezentować, gdyż każdy choć trochę zorientowany literacko musiał spotkać się z tym nazwiskiem. Jego utwory budzą onieśmielenie, pewnie niejednego mogą przerazić objętością, ale każda z przeczytanych przeze mnie powieści Myśliwskiego to dzieło zasługujące na duże uznanie. Nie inaczej jest z &lt;i&gt;Pałacem&lt;/i&gt; (Znak, Kraków 2010) - książką, która niestety kończy moja przygodę (na razie!) z prozą pisarza. Choć objętościowo znacznie krótsza od kolejnych -&amp;nbsp; &lt;i&gt;Kamienia na kamieniu&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Widnokręgu&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Traktatu o łuskaniu fasoli&lt;/i&gt;, to językowo i znaczeniowo&amp;nbsp; rozbuchana, intensywna.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Pałac&lt;/i&gt; to niezwykła historia chłopa Jakuba, który w czasie wojny, trafia do opuszczonego przez państwa dworu. Początkowo nie ufnie i z lękiem przekracza jego próg i pokoje, by z każdą kolejną chwilą, z każdym krokiem coraz głębiej wkroczyć w nowy, znany mu jedynie z młodzieńczych, krótkich pobytów w nim świat. Zaglądając do pokojów, dotykając niezwykłych przedmiotów, pijąc pański alkohol i zasiadając w&amp;nbsp; jego fotelu, bohater ze zwykłego chłopa staje się hrabią. Sam tworzy swój świat, poszczególne sceny, przybierające kształt monologów, to kolejne wytwory jego wyobraźni.&amp;nbsp; Na próżno szukać w nich powiązania przyczynowo-skutkowanego, jakiejś jednej nadrzędnej historii. To po prostu skrawki, wyimki, wizje&amp;nbsp; z życia prowadzonego przez hrabiego. Dlatego mamy tu wspaniałe uczty przy suto zastawionym stole, bale i polowania, podczas których opowiadającemu towarzyszy wiele barwnych, aczkolwiek niemych postaci. Spotykamy go podczas rozmowy z sąsiadem, dyskusji na temat życia, Boga i moralności z biskupem. Jesteśmy świadkami jego oziębłych nocy z małżonką, namiętnych chwil spędzanych z chłopkami. Wyobraźnia Jakuba nie ma granic, a wykreowana przez niego postać zmienia się z każdą chwilą. Raz hrabia jest spokojny, łagodny, by w chwilę później zmienić się we wściekłego pana, każącego za najmniejsze przewinienie. Z czułego kochanka, w najdelikatniejszy sposób uwodzącego kobiety zmienia się w kierującego się seksualną żądzą, dla którego nie liczy się późniejszy los jego ofiar. W tej jednej postaci skrywa się cały zestaw charakterów, cały świat przemijającej arystokracji.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;Wszystko to Myśliwski stworzył, rezygnując z tradycyjnej narracji i to właśnie historia-monolog decyduje o wielkości jego dzieła. Pozwalając działać pozbawionej barier fantazji chłopskiego bohatera, pisarz zdjął wszelkie ograniczenia z języka, który jak zawsze u niego jest po prostu piękny. Co prawda najlepiej się o tym przekonać, sięgając po prostu po Pałac, ale nie mogę sobie odmówić zacytowania jednego z najlepszych moim zdaniem, najbardziej zmysłowych fragmentów (zmysłowych i treściowo i językowo):&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Ciało kobiety nie potrzebuje się bronić wobec ciebie, ono cię zniewala, ono z samej natury ma nad tobą przewagę. Z samego tego, że go musisz pożądać, boś skazany na pożądanie, bierze się jego wyniosłość wobec ciebie. Natomiast nagość jest bezbronna, jest nie od siebie, lecz od ciebie zależna. Jest ufnością wobec ciebie, niepewną zlęknioną ufnością. Jest stawaniem się kobiety w tobie, w twoich oczach, w twoim pożądaniu, bo nagość nie istnieje sama w sobie, istnieje tylko wobec ciebie. Ty dopiero obnażasz tę nagość w kobiecie. Jest ona jakby objawieniem się jakiegoś bólu, jakiejś tajemnicy jedynej, niepowtarzalnej, która się tobie z ufnością powierza, jest zdaniem się na twoją łaskę, na twoją wyrozumiałość, na twoje wzruszenie, na twoja z nią jedność. Czujesz się jej dopełnieniem. I to jest właśnie piękne, to jest ta prawdziwa rozkosz, jaką kobieta może cię obdarzyć. Lecz nie przypuszczacie, jak łatwo tę nagość w niej zranić. [...] W pięknej kobiecie jest coś, co mnie zawsze pokorą napawa, bez mała poczuciem winy wobec niej. Jest coś tak nieludzkiego, że kiedy patrzę, jak się rozbiera przede mną, żałuję, że jej przyjść kazałem. Chciałbym uciec od niej, chciałbym jej nie widzieć, nie znać. Zamiast drżeć od niej coraz goręcej, czuję, jak gasnę, jak się staję niepotrzebny wobec niej, dla niej, nie rozumiem wprost, czego ona ode mnie jeszcze chce, ta piękność, ta doskonałość, która jest samej sobie tylko godna, sama dla siebie stworzona, sama przed sobą przecież się rozbiera i dla siebie samej (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 154.).&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;To jest język, który kradnie serca i ciała, takim językiem się uwodzi...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Pałac&lt;/i&gt; podejmuje zawsze aktualny problem poszukiwania tożsamości, przekraczania granic, chęci osiągnięcia niemożliwego. A forma, jaką przybrała druga z powieści Wiesława Myśliwskiego (pierwsze wydanie - 1970 r.), świadczy o wielkości pisarza. Pozostaje mi więc zapoznanie się z dorobkiem dramatycznym i oczekiwanie na kolejne dzieło mistrza słowa.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1850477671678415278?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1850477671678415278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/01/moc-wyobrazni-wedug-wiesawa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1850477671678415278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1850477671678415278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2012/01/moc-wyobrazni-wedug-wiesawa.html' title='Moc wyobraźni według Wiesława Myśliwskiego'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-qXswyKosppk/TxcQ_LUG2wI/AAAAAAAAAHY/-UzAa7N4D58/s72-c/108040_palac_351.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1068032621482058474</id><published>2011-12-19T17:43:00.003+01:00</published><updated>2011-12-19T18:58:13.131+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Katherine Mansfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='cytaty'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Virginia Woolf'/><title type='text'>Virginia Woolf i Katherine Mansfield</title><content type='html'>&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wyjątkowo ciężko idzie mi pisanie notki na temat biografii Virginii Woolf autorstwa Quentina Bella&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Garamond&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 115%;"&gt; &lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;(&lt;span style="font-size: small;"&gt;Wydawnictwo Książkowe Twój Styl&lt;/span&gt;, Warszawa 2004&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; za dużo bym chciała napisać), dwa cytaty dotyczące dziwnej przyjaźni autorki &lt;i&gt;Fal&lt;/i&gt; i Katherine Mansfield.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ENzEp9zTn8o/Tu9pXmNIRdI/AAAAAAAAAHQ/yImaIvNTBEk/s1600/WoolfMansfield.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="108" src="http://2.bp.blogspot.com/-ENzEp9zTn8o/Tu9pXmNIRdI/AAAAAAAAAHQ/yImaIvNTBEk/s400/WoolfMansfield.jpg" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Zdaniem Virginii Katherine&amp;nbsp; "Była interesująca, bezbronna, utalentowana i czarująca. Ale zarazem ubierała się jak ladacznica i zachowywała jak suka" (s. 301).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Katherine Mansfield w liście do Middletona Murry'ego o książce &lt;i&gt;Night and Day&lt;/i&gt;: "Mówiąc o snobizmie intelektualnym - jej książka nim &lt;i&gt;cuchnie&lt;/i&gt;... Nigdy byś jej nie przeczytał. Jest taka długa i nudna".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1068032621482058474?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1068032621482058474/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/12/virginia-woolf-i-katherine-mansfield.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1068032621482058474'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1068032621482058474'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/12/virginia-woolf-i-katherine-mansfield.html' title='Virginia Woolf i Katherine Mansfield'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ENzEp9zTn8o/Tu9pXmNIRdI/AAAAAAAAAHQ/yImaIvNTBEk/s72-c/WoolfMansfield.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-528363423555846598</id><published>2011-12-13T08:06:00.001+01:00</published><updated>2011-12-13T08:07:21.272+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Andrzej Bursa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='polskość'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><title type='text'>"Modlitwa dziękczynna z wymówką"</title><content type='html'>&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;h4 style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-weight: normal; text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie uczyniłeś mnie ślepym &lt;br /&gt;Dzięki Ci za to Panie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie uczyniłeś mnie garbatym &lt;br /&gt;Dzięki Ci za to Panie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie uczyniłeś mnie dziecięciem alkoholika &lt;br /&gt;Dzięki Ci za to Panie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie uczyniłeś mnie wodogłowcem &lt;br /&gt;Dzięki Ci za to Panie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nie uczyniłeś mnie jąkałą kuternogą karłem epileptykiem &lt;br /&gt;hermafrodytą koniem mchem ani niczym z fauny i flory &lt;br /&gt;Dzięki Ci za to Panie&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Ale dlaczego uczyniłeś mnie polakiem? &lt;/span&gt;&lt;/h4&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Andrzej Bursa &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-528363423555846598?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/528363423555846598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/12/modlitwa-dziekczynna-z-wymowka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/528363423555846598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/528363423555846598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/12/modlitwa-dziekczynna-z-wymowka.html' title='&quot;Modlitwa dziękczynna z wymówką&quot;'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-7354730923534364246</id><published>2011-10-29T15:17:00.003+02:00</published><updated>2011-10-31T21:56:53.796+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jerzy Pilch'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='&quot;Tygodnik Powszechny&quot;'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>W zachwycie - o "Tezach" Jerzego Pilcha</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-oR3ZkB9Miag/Tqv8Z2TaWnI/AAAAAAAAAHA/FqAOCyyoxLE/s1600/pilch.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-oR3ZkB9Miag/Tqv8Z2TaWnI/AAAAAAAAAHA/FqAOCyyoxLE/s320/pilch.jpg" width="202" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Twórczość Jerzego Pilcha wzbudza mój nieustanny zachwyt od pierwszego przeczytanego zdania jego książki. Choć nie zawsze jest to zachwyt na tym samym poziomie (&lt;i&gt;Spisowi cudzołożnic&lt;/i&gt; muszę dać jeszcze jedną szansę, bo przy pierwszym podejściu wypadł średnio, a to określenie nijak mi do pisarza z Wisły nie pasuje), to jest to zachwyt szczery i radujący me spragnione słów czytelnicze serce. Nie ważne, czy jest to powieść, opowiadanie, dramat, czy też esej i felieton -&amp;nbsp; w każdym&amp;nbsp; gatunku Pilch się sprawdza i to sprawdza się wyśmienicie. Tym razem powodem do zachwytu był dla mnie zbiór tekstów z lat 1994-1997 zebrany w tomie &lt;i&gt;Tezy o głupocie, piciu i umieraniu&lt;/i&gt; (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2003).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Te krótkie teksty doskonale ukazują talent Jerzego Pilcha nie tylko do obserwacji rzeczywistości i dostrzegania jej najmniejszych szczegółów, ale także do jej szczególnego, diablo inteligentnego i trafnego opisywania. Co więcej, teksty, które ukazały się (głównie) na łamach "Tygodnika Powszechnego" kilkanaście lat temu, do dziś zachowują świeżość i nie tracą na aktualności. Weźmy chociażby &lt;i&gt;Dawnych fałszywych proroków&lt;/i&gt;:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt; Dawni fałszywi prorocy to byli - trzeba powiedzieć - święci ludzie. Obiecywali koniec świata, i tyle. Krzywdy specjalnej nikomu nie robili; kto chciał, wierzył, kto chciał, nie wierzył. Po dobrym poczęstunku barwnie opisywali nadejście Królestwa Sprawiedliwych, ale ich bajania nie miały wiele wspólnego z tzw. praniem mózgów. Ich gawędy nie miały też na celu poddania słuchaczy profesjonalnej obróbce psychologicznej. [...]. Nie szło im o władzę, nie szło im o zniewolenie, nie szło im o panowanie nad tłumem, nie szło i zaspokojenie niejasnych instynktów (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 11, 12).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Ten sam tekst mógłby zostać napisany teraz i byłby jak najbardziej na miejscu. Nie będę się tu bawić w prawienie kazań i moralizowanie, ale stanowi on świetne wyjście do analizy zachowania naszych najróżniejszego rodzaju współczesnych fałszywych proroków.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;W swoich felietonach Pilch odsłania mniejsze i większe ludzkie przywary. A że pisze o ludziach znanych z tym większym (bądźmy szczerzy) zainteresowaniem się je czyta. Brak dystansu do słowa pisanego i do samego siebie Daniela Passenta (przyznam, że byłam troszkę zaskoczona) i Ludwika Stommy &amp;nbsp;ujawniły dwa świetnie napisane teksty z "Tygodnika Powszechnego" . W pierwszym z nich - &lt;i&gt;Pępek felietonisty&lt;/i&gt;, Jerzy Pilch ośmieliła się wyrazić swoją opinię na temat nowej szaty graficznej "Polityki", a polegającej między innymi na likwidacji ostatniej strony, na której dotąd ukazywały się teksty wyżej wspomnianych felietonistów i przeniesieniu ich "gdzieś pod koniec (ale nie na końcu) składu [...] - myślałem sobie - nie będzie już zaczynających się od ostatniej strony "Polityki"&lt;polityki&gt;&lt;polityki&gt;, a prowadzących nie wiadomo dokąd sporów" (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 48). Przy okazji oberwało się Passentowi za jeden tekst, w którym: "zagubiony felietonista funduje skonfundowanym kolegom i czytelnikom jakiś napisany nowomową, zupełnie nieśmieszny raport, który ma rzekomo udowodnić, że nowomowa nie istnieje" (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 49). I Stomma i Passent wzięli sobie bardzo do serca uwagi Pilcha, gdyż obaj na &lt;i&gt;Pępek felietonisty&lt;/i&gt; zareagowali w sposób, który dał podstawę do tekstu &lt;i&gt;Babina z Peerelu&lt;/i&gt;. I tu znowu najbardziej oberwał Passent, zresztą sam sobie winien. Szczerze oburzony tym, co Pilch ośmielił się napisać, felietonista "Polityki" odpowiedział bardzo poważnie i w sposób, który ujawnia całkowity brak dystansu do swojej osoby. Pomijając przytoczenia badań ankietowych na temat czytelnictwa jego felietonów, Passent zarzuca pisarzowi z Wisły, że nie liczy się z demokratycznymi regułami gry, reaguje tak, jakby Pilch postulował o jego wyrzucenie z "Polityki". &amp;nbsp;I tu pada całkowicie zachwycająca i rozbrajająca mnie odpowiedź:&amp;nbsp;&lt;/polityki&gt;&lt;/polityki&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Powiem szczerze i z ręką na sercu: ja nie chcę Passenta z "Polityki", ja sobie robie z Passenta zwyczajne &amp;nbsp;jaja. Ja sobie robię z Passenta jaja, na co on reaguje przytaczaniem danych o sobie opracowanych przez Uniwersytet Jagielloński i ośrodek Gallupa! Naprawdę: mój tekst nie był notatką redaktora sporządzaną na użytek wydziału prasy Komitetu Centralnego. Wstyd powiedzieć: mój tekst był konstrukcją literacką (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 52).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Na zarzut Passenta, że Pilch bierze się za redagowanie "Polityki", ten odpowiada:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Otóż ja nie redaguję "Polityki". Ja piszę o "Polityce". A kto mi dał prawo pisania o "Polityce"? Otóż wolność i demokracja dały mi takie prawo. Wy, redaktorze Passent, po staremu sądzicie, że ja was zwalczam, a ja nie walczę, ja gram i &amp;nbsp;stosuję w dodatku demokratyczne reguły gry (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 54).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Mogłabym tak cytować i cytować Pilcha, bo każdy fragment, każde zdanie jest celną i inteligentną ripostą. Nie mogę się jednak powstrzymać. Pod koniec felietonu Pilch daje spokój biednemu Passentowi i odpowiada Stommie, który domaga się od niego jako katolika miłosierdzia:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote class="tr_bq"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Otóż ja jestem luter, i to spod Cieszyna, i pastwię się nad Stommą z lutersko-cieszyńską zajadłością. "Brzydką jest rzeczą, redaktorze Pilch, opluwać słabszych, głupszych i niedorozwiniętych" - powiada Stomma. Tak jest. Godzę się z tym, boleję nad tym, próbowałem nawet daremnie walczyć z tą przypadłością, ale to jest silniejsze ode mnie. Ja po prostu muszę od czasu do czasu boleśnie walnąć słabszego (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 55).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Nie mam umiaru, gdy myślę i jak widać, gdy piszę o Pilchu. Niestety, forma posta mnie stanowczo ogranicza. A tym bardziej fakt, że mam nadzieję, że zostanie on przeczytany i jego długość nie odstraszy (a jak głoszą badania w dzisiejszych czasach trudno sie skupić nad dłuższym tekstem). Dlatego z bólem duszy zrezygnuję z pochylania się nad każdym tekstem zamieszczonym w &lt;i&gt;Tezach&lt;/i&gt; i wielkim skrócie podam, co jeszcze można w nich znaleźć. Na pewno świetny teksy &lt;i&gt;Pochwała kłamstwa&lt;/i&gt;, w którym Pilch genialnie i prosto tłumaczy, dlaczego Pan Bóg nie zamieścił w dekalogu przykazania "Nie kłam". &amp;nbsp;Fajne i dowcipne felietony o pierwszej striptizerce, sukni Claudii Schiffer, która mogła sie przyczynić do zagłady świata, istotach nie z tej ziemi - modelkach.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;W &lt;i&gt;Arcy-Romansie&lt;/i&gt; zachwyca się Pilch nad &lt;i&gt;Miłością w czasach zarazy&lt;/i&gt; Marqueza. A raczej nie tyle nad samą powieścią, ile nad technikami narracyjnymi stosowanymi przez Kolumbijczyka. Prześmiewczo analizuje wynurzenia Tomasza Jastruna na temat jego życia erotycznego. Fascynuje się kunsztem Josifa Brodskiego.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;W Tezach pojawiają się także mocniejsze i poważniejsze. Trzy krótkie teksty poświęcone osobie Mao Zedonga mogłyby posłużyć przy analizie wpływu totalitaryzmu na ludzkie życie. Gorzkie są teksty o alkoholu, ale nie ma w nich moralizatorstwa. Jednym z najbardziej przejmujących dla mnie był &lt;i&gt;Półtrup Wieniedikta Jerofiejewa&lt;/i&gt;, w którym Pilch krytykuje film ukazujący rosyjskiego pisarza kilka tygodni przed śmiercią, a także teksy o śmierci Pyjasa i Pietraszki. Znalazły się tu również czułe teksty-pożegnania poświęcone Czyczowi i Pszonowi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Żeby jednak nie kończyć posta przygnębiającą tematyką, chciałam odwołać się do teksu &lt;i&gt;Jej pierwszy chłopak&lt;/i&gt; (o pierwszej poważnej miłości Jolanty Kwaśniewskiej) i zamieścić ogłoszenie w rodzaju matrymonialnych. Otóż, panie Pilchu, ja się uważam wciąż za młode pokolenie i ja mówię, że jak się pojawi chłopię, który zechce Mannowy srebrny ołówek wyjąć i zacznie podawać, tak żebym brała, nie odbierając, to ja szczerze i w zachwycie go wezmę, nie odbierając. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-7354730923534364246?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/7354730923534364246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/10/w-zachwycie-o-tezach-jerzego-pilcha.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7354730923534364246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7354730923534364246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/10/w-zachwycie-o-tezach-jerzego-pilcha.html' title='W zachwycie - o &quot;Tezach&quot; Jerzego Pilcha'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-oR3ZkB9Miag/Tqv8Z2TaWnI/AAAAAAAAAHA/FqAOCyyoxLE/s72-c/pilch.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-8511291663790300072</id><published>2011-10-01T16:37:00.001+02:00</published><updated>2011-10-01T16:39:11.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Andrzej Franaszek'/><title type='text'>Literackie emocje Andrzeja Franaszka</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;O tegorocznym laureacie Nagrody Kościelskich Andrzeju Franaszku głośno jest za sprawą napisanej przez niego biografii Czesława Miłosza. Zerkam w tej chwili na ten opasły tom z podpisem autora i rozmyślam, kiedy odważę się do niego zajrzeć. Na razie bowiem nie czuję się gotowa na tę wielką przygodę. Dlatego ten post dotyczyć będzie innej książki Franaszka. Nie tak znanej i podejrzewam, że nie tak ważnej dla samego autora jak &lt;i&gt;Miłosz. Biografia&lt;/i&gt; (Znak, Kraków 2011), ale myślę, że bardzo osobistej, choć przecież dotyczącej twórczości innych. Chodzi mi o &lt;i&gt;Przepustkę z piekła. 44 szkice o literaturze i przygodach duszy&lt;/i&gt; (Znak, Kraków 2010).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Teksty zawarte w opisywanym zbiorze dotyczą dzieł różnych autorów, różnych tematów i zostały zgrupowane w siedmiu częściach. Pierwsza &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Dusza. I ciało&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; dotyczy wierszy Aleksandra Wata oraz prozy Stefana Chwina. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Zimny świat&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; prowadzi przez pełną lodu i bólu poezję Marcina Świetlickiego, Stanisława Barańczaka, Artura Szlosarka (tekst o nim nosi jeden z najbardziej przejmujących tytułów w całym zbiorze - &lt;i&gt;Być niczyim dreszczem&lt;/i&gt;) i Ryszarda Krynickiego. Część zatytułowana „Bóg i diabeł&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; porusza możność poznania i spotkania Obu przez pryzmat twórczości Tadeusza Różewicza, Olgi Tokarczuk, Dariusza Czai, Pawła Huelle i Dawida Grosmana. „Pamięć i sztuka&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; to teksty poświęcone Januszowi Szuberowi, Julii Hartwig i Konstantemu A. Jeleńskiemu. „Kurz&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;, część mi chyba najbliższa, to dogłębna i szczera analiza powieści uwielbianego przeze mnie Jerzego Pilcha. „Kres&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; to przejmujący obraz starości i zbliżającej się śmierci przede wszystkim w wierszach trzech wielkich poetów - Czesława Miłosza, Tadeusza Różewicza i Zbigniewa Herberta, a także w twórczości Jacka Baczaka i Marka Bieńczyka, z unoszącym się nad nimi duchem &lt;i&gt;Ubika&lt;/i&gt; Philipa K. Dicka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Część „... co słońce porusza i gwiazdy&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; przekonała mnie, że istnieje coś takiego jak poezja miłosna, poezja rzekłabym erotyczna, Zbigniewa Herberta. Poety, który najmniej kojarzył mi się właśnie z erotyzmem. Ta część była też dla mnie najtrudniejsza ze względu na jej ładunek emocjonalny. Obok Herberta, Franaszek zajął się analizą pełnego namiętności, pożądania, ale również smutku, samotności i śmierci &lt;i&gt;Kwartetu aleksandryjskiego&lt;/i&gt; Lawrencea Durrella. &lt;i&gt;Wydrążenie&lt;/i&gt; to przede wszystkim studium bólu, rozpaczy, szkic o beznadziejnych próbach poszukiwania drugiego człowieka, o niemożności kochania innych, bo tak naprawdę w innych szukamy siebie. W tej części Andrzej Franaszek w zaskakujący dla mnie sposób zestawił ze sobą mój kochany &lt;i&gt;Sen nocy letniej&lt;/i&gt; Szekspira, Piotrusia Pana, kapitana Haka i Don Juana. Ten tekst, który kojarzyć się może z beztroską dzieciństwa, w rzeczywistości dotyka najstraszniejszych postaci miłości nieodwzajemnionej, miłości opartej na złudnej nadziei, gdy wiemy, że jest to uczucie całkowicie pozbawione sensu, a jednak chwytamy się go kurczowo i trwamy w&amp;nbsp; nim dla kilku chwil, które, gdy przeminą, sprawiają jeszcze większy ból. A dalej &lt;i&gt;Panny z Wilka&lt;/i&gt; Iwaszkiewicza i &lt;i&gt;Śmierć w Wenecji&lt;/i&gt; Manna ukazujące bohatera nieumiejącego kochać, pozostającego bez szans na spełnienie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;A dalej jeszcze Michał Paweł Markowski, Jacek Podsiadło, Marzanna Bogumiła Kielar i Czesław Miłosz, który zdaje się towarzyszyć niemal każdemu ze szkiców zbioru.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-kq57CEqq7h8/ToclK25cxcI/AAAAAAAAAGc/kFo8fEDhroU/s1600/piek%25C5%2582o.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://1.bp.blogspot.com/-kq57CEqq7h8/ToclK25cxcI/AAAAAAAAAGc/kFo8fEDhroU/s320/piek%25C5%2582o.jpg" width="222" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Chwała Bogu, że &lt;i&gt;Przepustka z piekła&lt;/i&gt; to zbiór esejów, a nie tekstów czysto krytycznoliterackich. Dzięki tej bowiem formie autor mógł (i to zrobił) podejść do opisywanych tekstów bardziej emocjonalnie. Powiedziałabym nawet, że bardzo emocjonalnie, bo ta książka aż kipi od uczuć i wrażeń. Teksty Franaszka są przejmująco osobiste, czytając jego rozważania na temat cudzych tekstów, miałam wrażenie, że czytam o samym autorze. Autentyczność i szczerość&lt;i&gt; szkiców o literaturze i przygodach duszy&lt;/i&gt; zmusza też do własnych rozważań, polemik z autorem, porusza. Nigdy nie sądziłam, że zbiór esejów może wywrzeć na mnie tak silne wrażenie, wywołać takie emocje. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-8511291663790300072?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/8511291663790300072/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/10/literackie-emocje-andrzeja-franaszka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8511291663790300072'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8511291663790300072'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/10/literackie-emocje-andrzeja-franaszka.html' title='Literackie emocje Andrzeja Franaszka'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-kq57CEqq7h8/ToclK25cxcI/AAAAAAAAAGc/kFo8fEDhroU/s72-c/piek%25C5%2582o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-7471440216713997910</id><published>2011-09-16T12:52:00.001+02:00</published><updated>2011-09-16T14:12:39.713+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Virginia Woolf'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='zwierzęta'/><title type='text'>Historia pewnego psa</title><content type='html'>&lt;div class="MsoBodyText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyText"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;Biografie zawsze przyciągały czytelników. Cudze życie fascynuje nas przeważnie bardziej niż własne, a jeśli jest to życie osób znanych to tym większa chęć poznania najdrobniejszych jego szczegółów. Oczywiście, nie każdego interesuje to samo – jedni będą z zaciekawieniem doszukiwać się wpływów biograficznych na twórczość, inni będą się upajać ploteczkami i skrywanymi „mrocznymi” tajemnicami „bohaterów”. Jednak niełatwo jest napisać dobrą biografię, tak by tyle szokowała, co przede wszystkim była oparta na wiarygodnych źródłach i ciekawa ze względu nie tylko na samą postać,&amp;nbsp; ale i na warstwę językową. O obu tych elementach z pewnością można mówić w przypadku uroczej biografii spaniela imieniem Flush, a jednocześnie jego właścicielki Elizabeth Barrett Browning, autorstwa Virginii Woolf&amp;nbsp; (Znak, 2009).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;Nie ma wątpliwości, że Flush zasłużył na biografię, nie był to bowiem zwykły kundel (z całym szacunkiem dla kundli). Urodzony w arystokratycznej rodzinie spanieli, z idealnie ukształtowanym pyszczkiem, wspaniałą sierścią&amp;nbsp; -&amp;nbsp; jego wyglądowi nie można było nic zarzucić. Już prędzej zastrzeżenia można by mieć do jego sposobu prowadzenia się – Flush szybko poznał co to miłość i równie szybko, niemal jako szczenię, został ojcem. Kogóż to jednak zdziwi w dzisiejszych czasach? Żył sobie całkowicie wolny, biegając do woli za bażantami i zającami,&amp;nbsp; aż pewnego dnia to wszystko mu odebrano. Został pozbawiony poczucia wolności, lasów, bażantów i wszystkich jego psich przyjemności na rzecz zamknięcia w pokoju swojej nowej pani – panny Barrett. Skończyło się błogie hasanie po polach, psy przy Wimpole Street musiały chodzić na łańcuszkach w innym wypadku, o czym Flush miał okazję się przekonać, groziło to poważnymi konsekwencjami. Psie serce jest jednak niezwykłe, gdyż nasz bohater, pokochawszy nową panią, szybko przyzwyczaił się do początkowo uciążliwych warunków i zapachu wody kolońskiej. Ale ponieważ za dobrze być nie może, na drodze Flusha stanął obcy – tajemniczy człowiek w kapturze, na którego listy panna Barrett z drżeniem serca czekała każdego dnia. Flush, jak prawdziwy rycerz postanowił bronić serca i cnoty swej pani i gdy Robert Browning odwiedził w końcu dom przy Wimpole Street, spotkał się z dużą niechęcią ze strony psa. Ba, został przez niego zaatakowany. Nie był to przemyślany krok, psina nie dość, że została za to zbita to jeszcze jego ukochana pani go odtrąciła. Na szczęście na kochanego psa nie można się długo gniewać (wiem z autopsji) i w niedługim czasie Flush wrócił do łask. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;I&amp;nbsp; wtedy jego psie życie zaczęło nabierać tempa. Najpierw porwanie, potem znikająca obrączka na palcu panny Barrett (przepraszam, już pani Browning), a wreszcie długa podróż do Italii. Italia – to tam Flush znów poczuł, że żyje. Oddany swojemu państwu, ale jednocześnie wolny, w pełni cieszył się swobodą. Szybko zapomniał o swoim arystokratycznym pochodzeniu i nie miało dla niego znaczenia, czy ta urocza suczka jest rasowa, czy też nie. Chętnie oddawał się romansom bez względu na konwenanse, które zresztą w tej słonecznej krainie nie obowiązywały. Tak radośnie toczyło się życie Flusha, zmącone jedynie przygodą z pchłami i pojawieniem się małego, krzyczącego stwora, z którym jednak pies szybko znalazł wspólny język.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: right; margin-left: 1em; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ewYIbW-Vk3o/TnMpth0TQ-I/AAAAAAAAAGU/cO_HNlMp6Bc/s1600/Flush.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="239" src="http://2.bp.blogspot.com/-ewYIbW-Vk3o/TnMpth0TQ-I/AAAAAAAAAGU/cO_HNlMp6Bc/s320/Flush.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Elizabeth Barrett Browning i Flush&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;Losy Flusha to też losy jego pani.&amp;nbsp; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;Elizabeth Barrett Browning poznajemy jako zahukaną, traktowaną jak inwalidkę, zamkniętą w sobie kobietę, która na naszych (i psich) oczach przechodzi ogromną metamorfozę. Pod wpływem odwzajemnionego uczucia do Roberta Browninga poetka zdecydowała się zmienić swoje życie, wziąć potajemnie ślub i uciec z ponurego domu, a przede wszystkim od despotycznego ojca. Virginia Woolf mogła wprost napisać o życiu panny Barrett, na szczęście zdecydowała się uczynić to przez pryzmat życia Flusha. Pies wiernie i uważnie obserwował ukochaną panią, zauważał każdą zmianę, jaka w niej zachodziła, nawet najdrobniejszą – idealny obserwator. Dlatego chwała Woolf, że przeczytawszy listy Browningów, a także z wielkiej miłości dla własnego psa, postanowiła głównym bohaterem powieści uczynić spaniela o snobistycznych zapędach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia;"&gt;Jeśli jeszcze nie zaciekawia was ta nietypowa biografia, to koniecznie zróbcie to ze względu na przepiękny język, którym posługuje się autorka (w tym miejscu również gratulacje dla tłumaczki). Każde zdanie zdaje się być przemyślanie, a słowa idealnie dobrane. Prawdziwa rozkosz czytać tak napisane książki, więc nawet jakby Flush był pająkiem to i tak bym czytała o nim z zachwytem. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Garamond;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia; font-size: 12pt;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-7471440216713997910?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/7471440216713997910/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/09/historia-pewnego-psa.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7471440216713997910'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7471440216713997910'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/09/historia-pewnego-psa.html' title='Historia pewnego psa'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-ewYIbW-Vk3o/TnMpth0TQ-I/AAAAAAAAAGU/cO_HNlMp6Bc/s72-c/Flush.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1763887480755401183</id><published>2011-08-22T12:07:00.000+02:00</published><updated>2011-08-22T12:07:44.330+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura nowozelandzka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Katherine Mansfield'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Uroki Katherine Mansfield</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="--"/&gt;    &lt;m:smallFrac m:val="off"/&gt;    &lt;m:dispDef/&gt;    &lt;m:lMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:rMargin m:val="0"/&gt;    &lt;m:defJc m:val="centerGroup"/&gt;    &lt;m:wrapIndent m:val="1440"/&gt;    &lt;m:intLim m:val="subSup"/&gt;    &lt;m:naryLim m:val="undOvr"/&gt;   &lt;/m:mathPr&gt;&lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable	{mso-style-name:Standardowy;	mso-tstyle-rowband-size:0;	mso-tstyle-colband-size:0;	mso-style-noshow:yes;	mso-style-priority:99;	mso-style-qformat:yes;	mso-style-parent:"";	mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;	mso-para-margin-top:0cm;	mso-para-margin-right:0cm;	mso-para-margin-bottom:10.0pt;	mso-para-margin-left:0cm;	line-height:115%;	mso-pagination:widow-orphan;	font-size:11.0pt;	font-family:"Calibri","sans-serif";	mso-ascii-font-family:Calibri;	mso-ascii-theme-font:minor-latin;	mso-fareast-font-family:"Times New Roman";	mso-fareast-theme-font:minor-fareast;	mso-hansi-font-family:Calibri;	mso-hansi-theme-font:minor-latin;	mso-bidi-font-family:"Times New Roman";	mso-bidi-theme-font:minor-bidi;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Do zapoznania się z twórczością Katherine Mansfield zachęciła mnie wpisem na blogu &lt;a href="http://literackie-skarby.blogspot.com/search/label/Katherine%20Mansfield"&gt;Naia.&lt;/a&gt; Zaczęłam od niesamowitego &lt;i&gt;Dziennika&lt;/i&gt; ("Czytelnik", Warszawa 1963) pisarki, który urzekł mnie prostotą i w moim odczuciu szczerością, które nadały całości świeżości i prawdziwych emocji. I mimo tego że nie jest to łatwa lektura, gdyż w większości tyczy się problemów zdrowotnych pisarki i niemożności pisania, to jednak tchnie jakąś niezwykłą radością, wynikającą, tak sądzę, właśnie z autentyczności przeżyć (której nie ujmują mi nawet informacje, że Mansfield przeredagowywała swoje niektóre wpisy). &lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Ponieważ jednak nie czuję się na tyle pewnie by pisać o &lt;i&gt;&lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Dzienniku&lt;/i&gt;, przejdę do kolejnej książki pisarki - tomiku &lt;i&gt;Jej pierwszy bal&lt;/i&gt; ("Książka i Wiedza", Warszawa 1980).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Od razu przyznam się, że jakoś podświadomie (byś może spowodowała to uśmiechnięta piękna buzia na okładce) spodziewałam się opowiadań pełnych radości, szczęścia i beztroski. Już po pierwszym z nich (&lt;i&gt;Państwo Gołębiowie&lt;/i&gt;) zrozumiałam, że czeka mnie coś zupełnie innego. Przede wszystkim dominującym uczuciem w opowiadaniach jest niepewność. Niemal każdy z bohaterów czegoś się lęka, czeka na coś jak na wyrok - Reggie z pierwszego opowiadania oświadczający się ukochanej, William powracający na sobotę i niedzielę do domu pełnego nowych przyjaciół&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;żony (&lt;i&gt;Małżeństwo a la mode&lt;/i&gt;), oczekujący na żonę Hammond (&lt;i&gt;Obcy&lt;/i&gt;) czy też Leila z tytułowego opowiadania, która pierwszy raz ma wziąć udział w prawdziwych balu, a piękna bohaterka &lt;i&gt;Podlotka&lt;/i&gt; wręcz mówi o tym, jak bardzo lubi czekać. &lt;span&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;Może to wynikać z pomieszania lęku przed przyszłością z nadzieją. To uczucie ekscytacji, gdy bardzo się na coś oczekuje, a jednocześnie odczuwa się strach przed rozczarowaniem. To dlatego bohaterowie opowiadań są głównie młodymi ludźmi - starzy w większości są już przygotowani na to, że nie należy pokładać wielkiej nadziei&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;w przyszłości. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Nie mogę jednak stwierdzić, że każdego z bohaterów opowiadań czeka gorzkie rozczarowanie. Bohaterkę &lt;i&gt;Lekcji śpiewu&lt;/i&gt; (jedno z lepszych opowiadań w tomie), przez większość czasu miotaną przez rozpacz wynikającą z porzucenia, spotka radosna wiadomość, Leila też, mimo rozterek wywołanych przez starego partnera tanecznego, poczuje się prawdziwe szczęśliwa, a Reggie dostanie swoją szansę. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Co jeszcze łączy bohaterów wykreowanych przez Mansfield, to fakt, że bywają szalenie irytujący. Miałam wielką ochotę trzepną przez łeb napuszoną i kapryśną bohaterkę &lt;i&gt;Podlotka&lt;/i&gt;, Izabellę, żonę Williama z &lt;i&gt;Małżeństwa a la mode&lt;/i&gt;, która świadoma, że jej rodzina może się rozpaść, nie mogła podjąć decyzji, ulegając wpływom modnych, ale głupiutkich znajomych, a także nadskakującego i zaborczego Hammonda z &lt;i&gt;Obcego&lt;/i&gt;. Fakt, że byli tak irytujący świadczy na korzyść pisarki, gdyż te cechy czynią je prawdziwie ludzkimi, może szkoda, że w tak negatywny sposób.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-cOdKVoGmyhk/TlIo7_K3fEI/AAAAAAAAAGQ/RObdSHhR9sU/s1600/bal.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/-cOdKVoGmyhk/TlIo7_K3fEI/AAAAAAAAAGQ/RObdSHhR9sU/s1600/bal.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Katherine Mansfield w kilku opowiadaniach pokazała jak dobrą była obserwatorką i jak zna się na ludziach i ich psychice. Z równie dobrych skutkiem podglądała otaczającą ją rzeczywistość. Szczególnie w &lt;i&gt;Pannie Brill&lt;/i&gt; widać jej zamiłowanie do szczegółów, dokładne opisy, dostrzeganie rzeczy, które większości ludzi wydają się błahe i nic nieznaczące. Co jeszcze ważne, to język Mansfield - prosty, lekki, bez zbędnych ozdobników i eksperymentów, w sam raz by oddać sedno tego, o czym pisze, a jednocześnie kunsztowny i przemyślany.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Ta słabo znana u nas pisarka zasługuje na to, by o niej pisać, a przede wszystkim by ją czytać. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1763887480755401183?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1763887480755401183/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/08/uroki-katherine-mansfield.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1763887480755401183'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1763887480755401183'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/08/uroki-katherine-mansfield.html' title='Uroki Katherine Mansfield'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-cOdKVoGmyhk/TlIo7_K3fEI/AAAAAAAAAGQ/RObdSHhR9sU/s72-c/bal.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4220582577392702275</id><published>2011-08-13T11:24:00.002+02:00</published><updated>2011-08-14T19:50:51.527+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wisława Szymborska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Szymborska czyta</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-UYelg3GWJY8/TkZAOxBxPBI/AAAAAAAAAGI/DxTbFOEH1jk/s1600/DSC00998.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://4.bp.blogspot.com/-UYelg3GWJY8/TkZAOxBxPBI/AAAAAAAAAGI/DxTbFOEH1jk/s200/DSC00998.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Wisławy Szymborskiej nie trzeba przedstawiać. Jedna z najlepszych współczesnych poetek, noblistka, przez jednych ceniona i uwielbiana, przez innych potępiona na wieki przez błędy młodości. Szczęśliwie należę do tej pierwszej grupy. Bardzo sobie cenię jej poezję i samą poetkę, kobietę niezwykle mądrą, inteligentną, zachwyconą światem i szalenie dowcipną (przy okazji polecam film Katarzyny Kolnedy-Zaleskiej &lt;i&gt;Czasami życie bywa znośne&lt;/i&gt;, w którym Szymborska zachwyca mnie na każdym kroku). Ale nie o poezji będzie niniejszy post. Odnosi się on do felietonów poetki, które ukazywały się na łamach "Życia literackiego", "Pisma", "Odry" i "Gazety Wyborczej", dotyczących książek rzadko recenzowanych w magazynach literackich, głównie poradników i pozycji popularnonaukowych, antologii, monografii, wydanych w zbiorze &lt;i&gt;Lektury nadobowiązkowe&lt;/i&gt; (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1997). Jak wyjaśniła we wstępie, zainteresowała się nimi z tego względu, że to właśnie te pozycje, a nie książki tak często recenzowane i polecane, nie zalegały na księgarskich półkach i szybko się rozchodziły. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Felietony Szymborskiej dotyczą najróżniejszych książek - są w nich książki historyczne, przyrodnicze, biografie, są też przeróżne poradniki (m.in. dla pieszych turystów, majsterkowiczów, budujących własne altanki), lecz także baśnie Andersena, dzienniki i recenzje teatralne Antoniego Słonimskiego. Pełna różnorodność, która początkowo może kojarzyć się z chaosem i budzić zniechęcenie. No bo co ciekawego można napisać o książce dotyczącej tapetowania mieszkań? Kogo zainteresuje &lt;i&gt;Kalendarz przeznaczeń&lt;/i&gt; na 1993 rok? I co mają &lt;i&gt;Dzienniki&lt;/i&gt; Montaigne'a do &lt;i&gt;Patków Polski&lt;/i&gt;? Całkowite pomieszanie z poplątaniem, książki o wszystkim i o niczym, mniej lub jeszcze mniej przydatne, czasami tylko pojawiają się prawdziwe perełki czytelnicze. A jednak to te pozycje dały Szymborskiej prawdziwe pole do popisu. W felietonach ujawnia się spostrzegawczość i dociekliwość ich autorki, a zarazem wielka inteligencja i poczucie humoru, którego niejeden może (i powinien) jej pozazdrościć.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Każda z omawianych przez poetkę książek stanowi dla niej doskonały punkt wyjścia do rozważań nad człowiekiem, światem, życiem. Jednym poświęca większą uwagę, inne stanowią tylko tło, dla różnorodnych myśli i skojarzeń. &amp;nbsp;Dlatego po tych tekstach nie należy się spodziewać recenzji zachęcających lub nie do kupna danej książki. Nie taki zresztą przyświecał im cel. Celem, moim zdaniem, była czysta zabawa płynąca z lektury, lecz także kilka gorzkich wniosków na temat ludzi.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-GK8qmFKHD7w/TkZBuHYPOxI/AAAAAAAAAGM/hKfENR_Sp2U/s1600/DSC00997.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="150" src="http://1.bp.blogspot.com/-GK8qmFKHD7w/TkZBuHYPOxI/AAAAAAAAAGM/hKfENR_Sp2U/s200/DSC00997.JPG" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;&lt;i&gt;Lektury nadobowiązkowe&lt;/i&gt; uczą nie tylko tego, że nadmierna dbałość o maniery i urodę może doprowadzić męża do tego, że odejdzie do innej, brzydszej, starszej, niewychowanej, ani że Hatha Joga nie jest dla wszystkich czy wreszcie na co komu &lt;i&gt;Słownik artystów starożytnych&lt;/i&gt; (na chwałę jego autora oczywiście). Uczą przede wszystkim tego jak czytać, aby lektura była prawdziwą zabawą i przyjemnością, jednocześnie, aby była samodzielna i skłaniała do myślenia głębszego niż wyuczone w szkole analizy i interpretacje. Bo jak się okazuje, nawet &lt;i&gt;Mała księga uścisków&lt;/i&gt; nas przed czymś ostrzega. Polecam i lecę szukać &lt;i&gt;Nowych lektur nadobowiązkowych&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4220582577392702275?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4220582577392702275/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/08/szymborska-czyta.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4220582577392702275'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4220582577392702275'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/08/szymborska-czyta.html' title='Szymborska czyta'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-UYelg3GWJY8/TkZAOxBxPBI/AAAAAAAAAGI/DxTbFOEH1jk/s72-c/DSC00998.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-920924312708816062</id><published>2011-07-27T19:57:00.002+02:00</published><updated>2011-07-27T19:58:54.097+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o sobie samym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bohumil Hrabal'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura czeska'/><title type='text'>Uwiedziona przez Hrabala</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Wesela w domu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt; to pierwsza z autobiograficznych książek Bohumila Hrabala. Pisarz oddał w niej głos swojej żonie Elišce, zwanej Pipsi, która w pierwszoosobowej narracji w uroczy sposób przedstawiła swoje perypetie. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ttKaekODLU4/TjBQ92WILRI/AAAAAAAAAGE/HYB1riH1euY/s1600/bohumil_hrabal2-279x290.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-ttKaekODLU4/TjBQ92WILRI/AAAAAAAAAGE/HYB1riH1euY/s1600/bohumil_hrabal2-279x290.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Pipsi poznajemy jako 28-letnią zaniedbaną, zahukaną dziewczynę, która mieszkała pokątnie u swojej niedoszłej teściowej (zwanej czule drugą mamusią), po tym jak jej narzeczony wysłał do niej Pipsi, aby dziewczyna zajęła się przygotowaniem ich wesela, a sam zwiał do Wiednia, gdzie wziął ślub ze swoją kochanką. Bez stałego zameldowania Eliška nie mogła dostać stałego zatrudnienia w hotelu "Paryż", w którym pracowała jako kasjerka. Nic jednak nie wskazywało na to, aby dziewczyna próbowała zmienić swoją sytuację. Zraniona zdradą ukochanego, osamotniona, mieszkająca u bądź co bądź obcej kobiety nie miała odwagi, żeby coś ze sobą zrobić. Dopiero list od ciotki z Wiednia przypomniał jej kim tak naprawdę była - córką swojego bogatego papy, wychowaną w domu z jedenastoma pokojami, z dwiema służącymi i boną, a nie byle kim i radziła jej:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;jeśli będziesz pokazywać się ludziom jak pyza kartoflana, to będą odnosić się do Ciebie jak do pyzy, pamiętaj dziecko, staraj się przedstawiać siebie jak tort paryski, a ludzie będą Cię traktowali jak paryski tort z kremem... (B. Hrabal, Wesela w domu, Warszawa 1989, s. 18).&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Ten króciutki pozorny list odmienił życie Pipsi. Dziewczyna kupiła koralowe pantofelki na wysokich obcasach i modną sukienkę (przebrała się od razu w sklepie, a stare łachmany wyrzuciła), poszła do fryzjera i kazała sobie zrobić taką fryzurę, jaką noszą koszykarki i dziewczyny z poprawczaka, kupiła szminkę i cienie do oczu i przypadkiem lub nie skierowała swoje kroki (w czerwonych pantofelkach) do doktora praw (nieobecnego duchem, wyprawiającego z kolegami artystami suto zakrapiane wesela w domu, pisarza i wielkiego marzyciela), którego poznała przypadkiem, gdy odwiedziła znajomych i tak zaczęła się rozwijać ich wspólna historia. Następnie doktor przyszedł do niej do pracy z pękiem róż, a było to akurat&amp;nbsp; w dzień świniobicia i szef kuchni Bauman przepowiedział jej rychłe zamążpójście i koniec kłopotów. Nie będę tu opisywać wszystkich perypetii pary, aby nie odbierać wam przyjemności, ale romans i wspólne życie Pipsi i doktora zaczął się rozwijać szybko, intensywnie i nadzwyczaj uroczo.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Opis ich perypetii miłosnych to w wykonaniu Hrabala prawdziwe mistrzostwo. Pisarz nie silił się tu na jakieś językowe wzniosłości. Historia jest opowiedziana tak, jak opowiedziałaby ją młoda, zakochana dziewczyna: prosto, wzruszająco i pięknie. Jedną z piękniejszych dla mnie scen, była ta, w której doktor Pipsi, a następnie ona jemu, obmywał nogi, przygotowując ją do tego rytuału z taką czułością, jakby szykował ją na miłosną noc. Nie da się w tym miejscu uciec od biblijnych konotacji. Być może popełnię nadinterpretację, ale w tej scenie widoczne jest wielkie oddanie, wzajemne upokorzenie i wielka miłość tych dwojga.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Ale &lt;i&gt;Wesela w domu&lt;/i&gt; to nie tylko historia romansu Pipsi i doktora. To książka o pamięci, przeszłości, czasie utraconym. Niemal każdy z bohaterów z utęsknieniem wspomina świat, który przeminął wraz z wojną i sowieckim reżimem. Pipsi nie tylko straciła wspaniały dom, ale też ze względu na pochodzenie została rozdzielona z rodzicami. Doktor często wspominał swoje radosne, beztroskie młode lata wolności, a wuj Pipin, którego dziewczynki wypożyczały, aby udzielił im prelekcji na temat higieny narządów płciowych, żył nieustannym wspomnieniem austriackiej potęgi, czym chcąc nie chcąc mógł narazić rodzinę na wielkie niebezpieczeństwo. Tęsknota za tym, co nieodwracalnie przeminęło wyziera tu niemal z każdej strony, nie jest jednak nachalna, lecz bardzo moim zdaniem subtelna.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Kiedyś czeska proza to był dla mnie przede wszystkim Milan Kundera, którego książki czytałam zawsze z wielkim przejęciem i było to czytanie pełnie przeżycia i bólu. Hrabal był gdzieś z boku, mimo że &lt;i&gt;Postrzyżyny&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Obsługiwałem angielskiego króla&lt;/i&gt; czytałam z wielką przyjemnością. &lt;i&gt;Wesela w domu&lt;/i&gt; z pewnością wpłyną na to, że po jego prozę będę sięgać często i dużo. Byłam tu zachwycona każdym niemal zdaniem, każdym wydarzeniem, nawet najbardziej zwyczajnym. Bohaterowie stworzeni przez Hrabala to prawdziwie fascynujący ludzie, których chciałoby się poznać osobiście, z którymi chciałoby się żyć. Czy to niezwykle zachwycająca i odważna Pipsi, doktor-marzyciel, kochająca czystość pani w łososiowym staniku i takich samych majtkach, wujek Pipin, czy wreszcie pojawiająca się epizodycznie pani Slavickova i jej wielkie majtasy. Mogłabym wymieniać i wymieniać postaci, które mnie zauroczyły.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Cieszę się ogromnie, że w bibliotece sięgnęłam po tę cieniutką książeczkę, o tak fatalnie małym kroju pisma, że w pierwszej chwili chciałam rezygnować. Cieszę się, bo odkrywam, że czeskie pisarstwo to nie tylko kunderowski ból i zagubienie, ale również hrabalowska subtelność i dostrzeganie rzeczy pięknych w codzienności. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-920924312708816062?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/920924312708816062/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/07/uwiedziona-przez-hrabala.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/920924312708816062'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/920924312708816062'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/07/uwiedziona-przez-hrabala.html' title='Uwiedziona przez Hrabala'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ttKaekODLU4/TjBQ92WILRI/AAAAAAAAAGE/HYB1riH1euY/s72-c/bohumil_hrabal2-279x290.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-6361365789511908051</id><published>2011-07-02T17:15:00.002+02:00</published><updated>2011-08-23T16:25:13.275+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o sobie samym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura turecka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='miasto'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Orhan Pamuk'/><title type='text'>Opowiem wam o mieście</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-h26Hyt58T4Y/Tg81Px2q8tI/AAAAAAAAAFw/0EW5ENMYcI8/s1600/istanbul.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://2.bp.blogspot.com/-h26Hyt58T4Y/Tg81Px2q8tI/AAAAAAAAAFw/0EW5ENMYcI8/s320/istanbul.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Gdy był małym chłopcem, zastanawiał się, czy gdzieś w tym samym mieście, w podobnej kamienicy, z podobnymi meblami, przedmiotami żyje drugi on, drugi Orhan. Tak mniej więcej zaczyna się autobiograficzna opowieść tureckiego noblisty - &lt;i&gt;Stambuł. Wspomnienia i Miasto&lt;/i&gt; (&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Wydawnictwo Literackie&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;ˮ&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;, Kraków 2008). Pamuk rozpoczyna ją od opisu kamienicy, w której przez jakiś czas (zanim nieudane interesy i roztrwonienie spadku zmusiły jego ojca do przeprowadzki) mieszkała jego rodzina. W niej mały Orhan bawił się na wzorzystym dywanie w mieszkaniu babki, toczył bitwy z bratem, słuchał kłótni rodziców i odkrywał w sobie wielkie pokłady wyobraźni. Opis tego mikroświatu jest wstępem do niezwykłej opowieści o melancholijnym mieście i jego mieszkańcu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Stambuł to miasto o niezwykle burzliwej historii, wiele wycierpiało, miotając się na granicy kultur, tracąc własną tożsamość -&amp;nbsp; w wyniku reform Ataturka pismo arabskie zostało zastąpione alfabetem łacińskim, wprowadzono kalendarz gregoriański, usuwano arabskie naleciałości. Upadek Imperium osmańskiego, koniec pewnej znaczącej epoki w dziejach miasta oznaczało dla jego mieszkańców konieczność poszukania nowej drogi rozwoju. Tęsknota za tym, co utracone mieszała się z wszędzie obecna europeizacją. Wpływała na miasto i ludzi, rozbudziła w nim i w nich wszędzie obecną melancholię. Pamuk poświęcił wiele miejsca na opis tego zjawiska, co nie powinno dziwić, gdyż stambulska melancholia miała niemały wpływ również i na pisarza.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Opisując swoje ukochane miasto, Orhan Pamuk jednocześnie odkrywał siebie. Mimo chęci zdystansowania się do przedstawianego miejsca i historii sądzę, że nie do końca mu się to udało, dzięki czemu uważny czytelnik może odkryć coś więcej o autorze ponad to, co sam o sobie napisał. A napisał niemało, ale też nie zdominował książki swoją osobą. Sprawnie prowadzona, niemal powieściowa narracja pokazuje dzieciństwo i młodość Pamuka.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;Autor dorastał w rodzinie, którą chciał uważać za szczęśliwą mimo licznych kłótni rodziców, wywołanych licznymi zdradami jego ojca oraz bolesnych bijatyk z bratem. Jednak dzieciństwo pisarza nie było pozbawione radości. Chwile, gdy rysował milczących rodziców, gdy budziła sie jego wyobraźnia zaowocowały w przyszłości. Niezwykły jest rozdział, w którym autor opisuje oglądanie statków na Bosforze, gdy wczesnym rankiem szedł do zimnego pustego pokoju i przyglądając się przepływającym łodziom, uczył się na pamięć zadanych w szkole wierszy. Pamuk nie omija swoich pierwszych chłopięcych erotycznych odkryć, poświęca rozdział swojej pierwszej miłości, która również wywarła wpływ na losy pisarza.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Historie z życia pisarza nie są w żadnym wypadku zbędne. Łączą się ze Stambułem, wynikają z niego, jego losów i sposobu w jaki miasto oddziaływało na jego mieszkańców. Bo &lt;i&gt;Stambuł. Wspomnienia i Miasto&lt;/i&gt; nie jest przewodnikiem. To, moim zdaniem, opowieść o tym jak miejsce, w którym żyjemy kształtuje nasze losy i jak&amp;nbsp; nasze życie kreuje sposób postrzegania tego miejsca. Pamuk i Stambuł łączą się ze sobą, przenikają, miasto w pewien sposób determinuje losy Orhana. Gdyby nie ono, młody Pamuk w czasie jednej z kłótni z matką nie stwierdziłby w jednej chwili &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;będę pisarzem”.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-6361365789511908051?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/6361365789511908051/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/07/opowiem-wam-o-miescie.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6361365789511908051'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6361365789511908051'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/07/opowiem-wam-o-miescie.html' title='Opowiem wam o mieście'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-h26Hyt58T4Y/Tg81Px2q8tI/AAAAAAAAAFw/0EW5ENMYcI8/s72-c/istanbul.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-6524314840172706360</id><published>2011-05-29T12:06:00.001+02:00</published><updated>2011-05-29T12:07:27.676+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Caleb Carr'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='kryminały'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><title type='text'>Kryminał i psychologia</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ifPcXRmxee4/TeIZtRa8beI/AAAAAAAAAFs/9XzGz0IEHn0/s1600/alien.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-ifPcXRmxee4/TeIZtRa8beI/AAAAAAAAAFs/9XzGz0IEHn0/s1600/alien.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Lubię raz na jakiś czas przeczytać dobry kryminał. Dobry, czyli dla mnie taki, w którym najważniejszą rolę odgrywa zagadka, morderca (złodziej, porywacz etc.) oraz prowadząca śledztwo osoba. Mało mnie za to obchodzą miłosne problemy bohaterów, pokątne romanse, chore związki, które nie tylko odsuwają uwagę od tego, co w kryminale jest najważniejsze, ale też sprawiają, że mam ochotę rzucać książką. Dlatego nie czytałam i nie zamierzam czytać książek Stiega Larssona, a np. Marklund rzuciłam w połowie drugiego tomu. Lubię za to poczytać Camillę Lackberg, u której wątki obyczajowe nie są zbyt nachalne i nie wpływają na moje nerwy. Jestem też beznadziejnie zakochana w Richardzie Jurym i Melrosie Plancie (w obu od pierwszego "wejrzenia"), a książki Marthy Grimes cenię za niezwykły klimat i dowcip. &amp;nbsp;To wszystko sprawia, że mimo obecności tylu pozycji kryminalnych na rynku wydawniczym, mam problem ze znalezieniem czegoś dla siebie. Ostatnio jednak mi się poszczęściło i trafiłam na niezwykle interesującą i wciągającą książkę Caleba Carra - &lt;i&gt;Alienistę&lt;/i&gt; (Rebis, Poznań 2010).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Akcja powieści rozgrywa się w Nowym Jorku w 1896 r. Zaczyna się od znalezienia brutalnie okaleczonych zwłok 13-letniego chłopca-prostytutkę, przebierającego się za dziewczynę. Pewnie zdarzenie to szybko by wyciszono, jak wiele podobnych, gdyby do akcji nie wmieszał się nie kto innych jak sam Theodore Roosvelt, walczący z korupcją w policji, oraz jego przyjaciele - Laszlo Kreizler, wybitny psychopatolog i mózg całej grupy, oraz John Moore, który po wielu latach opowiada tę historię. Odnalezienie ciała chłopca to oczywiście dopiero początek, okazuje się bowiem, że dochodziło już do bardzo podobnych morderstw, a kolejne miały dopiero nastąpić. A że policja i władze Nowego Jorku (również te duchowe) były bardziej zainteresowane zatuszowaniem wszystkiego niż odszukaniem mordercy, rozwiązaniem zagadki zajęła się wspomniana już tajna grupa. Oprócz Kreizlera i Moora, należeli do niej Sara, która jako pierwsza kobieta chciała wstąpić do policji, dwaj bracia, śledczy Isaacsonowie, a także łobuziak i podopieczny Kreizlera Stevie Tagger i czarnoskóry Cyrus, który także Kreizlerowi zawdzięcza życie. Grupa na własną rękę, opierając się na poszlakach, ale przede wszystkim na dokładnej analizie wszelkich śladów oraz nakreślonym przez nich psychologicznym portrecie mordercy, zagłębia się w mroczne dzielnice Nowego Jorku, gdzie oczywiście czyha na nich wiele niebezpieczeństw.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Fabuła, jak to w kryminale, co więc wyróżnia tę książką na tle innych, podobnych? Kreacja postaci, sposób prowadzenia śledztwa i obraz społeczeństwa amerykańskiego końca XIX w.&amp;nbsp; Każdemu z tych elementów można by poświęcić wiele stron opisu, dlatego przedstawię je w skrócie, starając się, żeby za wiele nie zdradzić. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Jak już wspomniałam mózgiem grupy jest Laszlo Kreizler, alienista, psychopatolog, zafascynowany tajnikami ludzkiego umysłu. Przez swoje nowatorskie teorie jest niezbyt popularny i wzgardzany przez środowisko, które uważa jego pracę za stratę czasu i szkodę dla społeczeństwa. Bo gdy większość chciałaby zamknąć przestępców w zakładach psychiatrycznych, Laszlo próbuje poznać motywy postępowania oskarżonych, których najczęściej dopatruje się w ich dzieciństwie. To właśnie wydarzenia z najmłodszych lat zadaniem Kreizlera determinują późniejsze zachowania, wpływają na ludzkie czyny i wyjaśniają to, co większość chce zrzucić na obłęd. Taki sposób podejścia do sprawy szokował środowisko, ale też wywierał wpływ na czytelnika. Łapałam się na tym, że czasami współczułam "pacjentom" Laszla, wiedząc jak okropnych zbrodni się dopuścili. Warto jednak zaznaczyć, że alienista nie wykorzystywał swoich badań do usprawiedliwienia przemocy, szukał jedynie jej źródeł. W ten właśnie sposób, próbując poznać charakter i sposób myślenia mordercy chłopięcych prostytutek, grupa poszukiwała przestępcy. Oczywiście stosowano też inne, popularne metody, takie jak przesłuchiwania, śledztwa, a i kontaktów ze światem przestępczym nie dało się uniknąć. Jednocześnie korzystano z nowatorskich, nieuznawanych jeszcze sposobów jak zbieranie i identyfikowanie osób na podstawie linii papilarnych i fantastyczny pomysł, zakładający, że ludzkie oko rejestruje ostatnią rzecz, którą widziało tuż przed śmiercią.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Jak pisałam, kontakty ze światem przestępczym były nie do uniknięcia. Domy publiczne, w których usługi świadczyły dzieci, zwłaszcza chłopcy, nie były w Nowym Jorku niczym niezwykłym. Takie przybytki nie należały do rzadkości, nikogo też specjalnie nie raziło seksualne wykorzystywanie nieletnich. Tym bardziej, że większość prostytutek stanowiły dzieci imigrantów. Tak, wywoływało to we mnie oburzenie i sprzeciw, ale jeszcze większe oburzenie wywierała na mnie hipokryzja Kościołów i władz miasta. Społeczeństwo amerykańskie miało dość własnych problemów, nie dbano o ginące dzieci imigrantów, tym bardziej takie, które decydowały się na sprzedawanie własnego ciała. Oczywiście potępiano brutalne mordy, ale na tym się kończyło. Całą sprawę już bardziej wykorzystywali właściciele domów publicznych, którzy dla własnych interesów podburzali tłumy. Oni jednak nie kryli się ze swymi zamiarami i opowiadali kłamstw o tym, jak to chcą pomóc biednym obywatelom.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Kilka słów jeszcze o sposobie narracji. Jak już wspomniałam całą historię opowiada John Moore. Z jego punktu widzenia poznajemy wszystkie postaci i zdarzenia. A że mężczyzna cechuje dobry zmysł obserwacyjny to wszystkie opisy są interesujące i nierzadko dowcipne. Oczywiście pierwszoosobowemu narratorowi nie udaje się zachować obiektywnej relacji. Niejednokrotnie do głosu dochodziły prywatne odczucia Johna, jego wątpliwości, rozterki, zazdrości. Nie ukrywał jednak swoich drobnych wad i błędów, nie wybielał swojej postaci, dzięki czemu jego relacja zachowuje autentyczność. Czasami Moore wybiega nieco w przyszłość i podsuwa czytelnikowi pewne tropy, jednak absolutnie nie psuje to przyjemności płynącej z lektury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Alienista&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt; to pozycja obowiązkowa dla miłośników kryminałów. Szczególnie dla tych, którzy nad sensacyjne romanse cenią sobie dobrze skonstruowaną fabułę, żywe postaci i nie nudzą się psychologicznymi rozważaniami, które są obecne w książce (ale nie nadmiernie i ukazane w interesujący sposób). Wszystko to sprawiło, że ja mam wielką ochotę na sięgnięcie po kolejną pozycję Carra - &lt;i&gt;Anioła śmierci.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-6524314840172706360?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/6524314840172706360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/krymina-i-psychologia.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6524314840172706360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6524314840172706360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/krymina-i-psychologia.html' title='Kryminał i psychologia'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-ifPcXRmxee4/TeIZtRa8beI/AAAAAAAAAFs/9XzGz0IEHn0/s72-c/alien.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-6413014391646712829</id><published>2011-05-14T10:29:00.001+02:00</published><updated>2011-08-23T16:28:33.165+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='erotyka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mario Vargas Llosa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura iberoamerykańska'/><title type='text'>Llosa, dziecię i seks</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-xxSvvoz8p34/TcwoXy6EjmI/AAAAAAAAAFg/ijiCmt6i5i0/s1600/macocha.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/-xxSvvoz8p34/TcwoXy6EjmI/AAAAAAAAAFg/ijiCmt6i5i0/s1600/macocha.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Nie jest łatwo być macochą. Nawet wtedy, kiedy jest się uwielbianą i pożądaną przez męża. Zawsze bowiem pozostaje jego dziecko, które, jak to zwykle w baśniach (i w życiu pewnie też) bywa, nie pała miłością do nowej mamusi. Donia Lukrecja, bohaterka &lt;i&gt;Pochwały macochy&lt;/i&gt; Maria Vargasa Llosy (Znak, Kraków 2010) nie miała tego problemu. Miała poważniejszy - jej młodziutki pasierb Fonsito, ten uroczy chłopczyk o twarzy aniołka, który nie tak dawno przystępował do Pierwszej Komunii Świętej, zapałał do macochy uczuciem bynajmniej nie synowskim. Zaczęło się niewinnie od listu napisanego na 40. urodziny Lukrecji, w którym zauroczony kobietą chłopiec, obiecał jej w prezencie zostanie prymusem. Do tego doszły drobne pieszczoty, przytulanki, pocałunki Fonsia, które stawały się coraz mniej dziecięce, a coraz bardziej zmysłowe. Macosze zachowanie chłopca się nie spodobało, a mimo wszystko rozbudziło w niej dziwne namiętności, którym dała upust podczas upojnej nocy przeżytej z mężem don Rigobertem. Jeśli jednak Lukrecja miała nadzieję, że chłopczyk przestanie okazywać jej uczucia w tak wylewny sposób, to grubo się myliła. Fonsito nie tylko nie przestał adorować swojej macochy, ale zaczął podglądać ją w kąpieli, a pokojówce wyznał, że się w niej zakochał. Zagniewana tym Lukrecja chciała ukarać chłopca i odsunąć go do siebie, ale jego groźba, że się zabije doprowadziły do tego, że między tą dziwną parą - 40-latką i małoletnim chłopcem (dzieckiem jeszcze!!!) wybucha dziwny, namiętny romans. Romans, któremu kobieta uległa nadzwyczaj szybko, który rozbudził w niej dodatkowe pokłady żądzy i w wyniku którego jej miłosne doznania z mężem nabrałby nowego, silniejszego wymiaru, co z radością odczuł, nie zdający sobie oczywiście z niczego sprawy don Rigoberto. Oczywiście związek macochy i pasierba nie mógł skończyć się zbyt dobrze, do czego zresztą przyczynił się sam chłopiec.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Tak w skrócie przedstawia się fabuła &lt;i&gt;Pochwały macochy&lt;/i&gt;. Gorsząca, rozpustna, odpychająca (nawet dokładnie opisy zabiegów higienicznych i defekacji don Rigoberta nie budziły we mnie takiego odczucia), lecz także dziwnie przyciągająca czytelnika. Ale co może przyciągać i pociągać w powieści, której treścią jest pedofilska relacja między macochą a pasierbem??? Język, jakim posługuje się Vargas Llosa. Język, który jest niezwykle zmysłowy, erotyczny, pociągający. Język, któremu szybko się ulega, który uwodzi, ale również zwodzi. Bo przedstawionych faktów, mimo słów, wyznań, westchnień, nie łatwo jest określić, co jest prawdą, a co nie, kto w tym dziwnym trójkącie erotycznym rządzi. Moim typem jest aniołeczek Fonsito, który dla mnie stanowi ucieleśnienie diabelstwa, z tymi jego loczkami, niewinnym spojrzeniem i dziecięcym śmiechem. Ale oczywiście mogę się mylić. To zresztą przestaje być ważne, gdyż tą książką rządzi nie romans, ale jak już pisałam - język.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Sam romans zresztą nie jest jedynym motywem powieści. Jest on poprzetykany fragmentami dotyczącymi wspomnianych już zabiegów higienicznych zdradzanego męża oraz historiami postaci z obrazów, dopełniających akcję romansową. Historie też są mocno erotyczne i zmysłowo opisywane. Znajdziemy tu opowieść Kandaulesa, króla Lidii, opiewającego swą żoną, a przede wszystkim jej wspaniały i potężny zad, z którego powodu poleciała nawet głowa. Jest wyznanie Diany, bogini łowów, o jej igraszkach z kochanką, którym przygląda się małoletni pastuszek. Jest relacja Amora, pobudzającego odgrywającą rolę Wenus małżonkę, czekającą na mającego ją posiąść męża. Ale wśród opowiadających swoje historie jest także zdeformowana, odpychająca i lubieżna postać z obrazu Bacona, jest abstrakcyjny przerażający obraz, w którym Fonsito widzi swoją macochę-kochankę. Obrazy stanowią uzupełnienie, podkreślenie relacji zachodzących między don Rigobertem, donią Lukrecją i Fonsitem. Wszystkie opisy są mocno seksualne, zmysłowe i muszę przyznać, że dziwnie się je czyta w pełnym ludzi autobusie (podobne, ale zdecydowanie mocniejsze uczucie miałam tylko, gdy w Empiku przeczytałam fragment &lt;i&gt;Zwrotnika raka&lt;/i&gt; opisujący seks oralny - wyszłam szybko czerwona jak burak;)). Wyróżnia się jedynie ostatni z opisywanych obrazów, przedstawiający zwiastowanie. Nie jest to jednak typowy opis tego niezwykłego wydarzenia. Vargas Llosa przedstawił je z perspektywy młodziutkiej, zagubionej Maryi, która była zupełnie nieświadoma tego, że ma zostać matką Boga, dla której anioł Gabriel był tylko niezwykle pięknym młodzieńcem i&lt;span style="font-size: small;"&gt; którą p&lt;/span&gt;ozostawił z licznymi pytaniami, a bez odpowiedzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zL12AZ1zBBU/TcwoK2VgA5I/AAAAAAAAAFc/giqLgCM6sDE/s1600/DSC00849.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-zL12AZ1zBBU/TcwoK2VgA5I/AAAAAAAAAFc/giqLgCM6sDE/s320/DSC00849.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;W tym miejscu muszę pochwalić wydanie książki. Trafiła mi się edycja z ilustracjami, co wzbogaciło odbiór opisywanych obrazów. Książka wydana jest na bardzo dobrym papierze, a zmysłowa okładka oddaje treść książki (okładki to zresztą duży plus znakowskich wydań Llosy).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Na zakończenie muszę przyznać, że Vargas Llosa jako pisarz wciąż stanowi dla mnie zagadkę. Mocne i brutalne &lt;i&gt;Święto kozła&lt;/i&gt; mnie zachwyciło, &lt;i&gt;Ciotka Julia i skryba&lt;/i&gt; dała przyjemność, ale bez szału (najciekawsze w niej były dla mnie urywane opowieści radiowe, a nie historia romansu), z kolei &lt;i&gt;Pochwała macochy&lt;/i&gt; uwiodła językiem, jednak nie całkowicie. Wiem, że to tylko malutka próbka możliwości peruwiańskiego pisarza i muszę przyznać, że cieszy mnie to, iż tyle jeszcze przede mną.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-6413014391646712829?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/6413014391646712829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/llosa-dziecie-i-seks.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6413014391646712829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6413014391646712829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/llosa-dziecie-i-seks.html' title='Llosa, dziecię i seks'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-xxSvvoz8p34/TcwoXy6EjmI/AAAAAAAAAFg/ijiCmt6i5i0/s72-c/macocha.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1985505245904592176</id><published>2011-05-02T22:25:00.000+02:00</published><updated>2011-05-02T22:25:36.535+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Półeczki</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://literackie-skarby.blogspot.com/"&gt;Naia&lt;/a&gt; zaprosiła mnie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;do upublicznienia swojej biblioteczki, co właśnie czynię. Zdjęcia nie są najlepszej jakości, gdyż robiłam je w trakcie przedświątecznych porządków i przyznam szczerze, że nie chciało mi się z nimi bawić. Większa część książek jest "odziedziczona", przejęta od taty (za jego zgodą i bez niej;)), część dostałam, a trochę kupiłam. Nie pokazuję całego regału, tylko większość półek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-Vqgx__wwFuc/Tb7qT6nQBXI/AAAAAAAAAEU/dksZ-5bWT6A/s1600/DSC00543.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-Vqgx__wwFuc/Tb7qT6nQBXI/AAAAAAAAAEU/dksZ-5bWT6A/s320/DSC00543.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qrZqo8PGMbc/Tb7rP2YoR9I/AAAAAAAAAEY/errjl018dEE/s1600/DSC00544.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-qrZqo8PGMbc/Tb7rP2YoR9I/AAAAAAAAAEY/errjl018dEE/s320/DSC00544.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fxj8OPA5EWY/Tb7taBXtOPI/AAAAAAAAAEc/DFMS58CBpnk/s1600/DSC00546.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-fxj8OPA5EWY/Tb7taBXtOPI/AAAAAAAAAEc/DFMS58CBpnk/s320/DSC00546.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-6GoR57FdPPM/Tb7vrD8OxmI/AAAAAAAAAEg/Ao-Qk_05h-E/s1600/DSC00550.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-6GoR57FdPPM/Tb7vrD8OxmI/AAAAAAAAAEg/Ao-Qk_05h-E/s320/DSC00550.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0eDfFf9YYGI/Tb7waVJRvFI/AAAAAAAAAEk/xdo67bU8XZU/s1600/DSC00551.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-0eDfFf9YYGI/Tb7waVJRvFI/AAAAAAAAAEk/xdo67bU8XZU/s320/DSC00551.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OUjoCQmAc14/Tb74Zu_gLEI/AAAAAAAAAE0/7LpBduUwiKs/s1600/DSC00555.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-OUjoCQmAc14/Tb74Zu_gLEI/AAAAAAAAAE0/7LpBduUwiKs/s320/DSC00555.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-E3lL4GQevxQ/Tb73PJcJO6I/AAAAAAAAAEw/BExwnijzleQ/s1600/DSC00554.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-E3lL4GQevxQ/Tb73PJcJO6I/AAAAAAAAAEw/BExwnijzleQ/s320/DSC00554.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-1PotSVrh6is/Tb76EB91cGI/AAAAAAAAAE4/tkPfnmVwBSw/s1600/DSC00556.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-1PotSVrh6is/Tb76EB91cGI/AAAAAAAAAE4/tkPfnmVwBSw/s320/DSC00556.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gpM4xDdkkn0/Tb79C7DeJLI/AAAAAAAAAE8/B4pWFsiL4vU/s1600/DSC00557.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-gpM4xDdkkn0/Tb79C7DeJLI/AAAAAAAAAE8/B4pWFsiL4vU/s320/DSC00557.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-_LjM8YNX6IU/Tb7x40_wh-I/AAAAAAAAAEo/WJ5AeS8dQTE/s1600/DSC00552.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-_LjM8YNX6IU/Tb7x40_wh-I/AAAAAAAAAEo/WJ5AeS8dQTE/s320/DSC00552.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-3bKdsL0VDKU/Tb7_1PFiM1I/AAAAAAAAAFA/bs3Lfy2i-34/s1600/DSC00559.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-3bKdsL0VDKU/Tb7_1PFiM1I/AAAAAAAAAFA/bs3Lfy2i-34/s320/DSC00559.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fxj8OPA5EWY/Tb7taBXtOPI/AAAAAAAAAEc/DFMS58CBpnk/s1600/DSC00546.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-xEx_V5IKCDc/Tb8Dn62jH8I/AAAAAAAAAFE/BbgyrWtD-qU/s1600/DSC00561.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-xEx_V5IKCDc/Tb8Dn62jH8I/AAAAAAAAAFE/BbgyrWtD-qU/s320/DSC00561.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-G-2nSoaDtOY/Tb8FMT2ETWI/AAAAAAAAAFI/C_bR-JHbVqs/s1600/DSC00560.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-G-2nSoaDtOY/Tb8FMT2ETWI/AAAAAAAAAFI/C_bR-JHbVqs/s320/DSC00560.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-ndqYnF3LPX4/Tb8GgXQd9TI/AAAAAAAAAFM/W7Zp8UtPb3Q/s1600/DSC00563.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-ndqYnF3LPX4/Tb8GgXQd9TI/AAAAAAAAAFM/W7Zp8UtPb3Q/s320/DSC00563.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-tUdn9ZSPmI4/Tb8MZgD6nGI/AAAAAAAAAFQ/8h9f_BWIAHQ/s1600/DSC00564.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-tUdn9ZSPmI4/Tb8MZgD6nGI/AAAAAAAAAFQ/8h9f_BWIAHQ/s320/DSC00564.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-nAWsUFzTz_w/Tb8PftrfLyI/AAAAAAAAAFU/4R11nYdJIxw/s1600/DSC00565.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://4.bp.blogspot.com/-nAWsUFzTz_w/Tb8PftrfLyI/AAAAAAAAAFU/4R11nYdJIxw/s320/DSC00565.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-UROXdDgBH_M/Tb8Royd7ImI/AAAAAAAAAFY/cx3hsQIyAq4/s1600/DSC00566.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://2.bp.blogspot.com/-UROXdDgBH_M/Tb8Royd7ImI/AAAAAAAAAFY/cx3hsQIyAq4/s320/DSC00566.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Aha, nie wskazuję konkretnej osoby, gdyż zapewne większość z was ma to już za sobą. Kto zechce ten pokaże swoje zbiory, a każde będą z chęcią oglądane&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1985505245904592176?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1985505245904592176/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/poeczki.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1985505245904592176'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1985505245904592176'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/poeczki.html' title='Półeczki'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Vqgx__wwFuc/Tb7qT6nQBXI/AAAAAAAAAEU/dksZ-5bWT6A/s72-c/DSC00543.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-2452898876567268458</id><published>2011-05-01T18:44:00.001+02:00</published><updated>2011-07-21T09:05:24.055+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura żydowska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Isaac Bashevis Singer'/><title type='text'>Bejt din przy Krochmalnej</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-9sEL4lHB6wM/Tb2Ngx054UI/AAAAAAAAAEQ/_1hppNdd-A0/s1600/singer.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://4.bp.blogspot.com/-9sEL4lHB6wM/Tb2Ngx054UI/AAAAAAAAAEQ/_1hppNdd-A0/s1600/singer.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Issac Bashevis Singer to chyba jeden z najbardziej znanych żydowskich pisarzy polskiego pochodzenia. Muszę się jednak przyznać, że mimo wiedzy kto zacz, do tej pory udało mi się przeczytać jedynie &lt;i&gt;Sztukmistrza z Lublina&lt;/i&gt; (bardzo dobra książka). Oczywiście zamierzałam sięgnąć po więcej, ale z moimi &amp;nbsp;planami bywa najczęściej tak, że &amp;nbsp;pojawia się coś, co je burzy. Ale w końcu udało mi się sięgnąć po &lt;i&gt;Urząd mojego ojca&lt;/i&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Książka, o której piszę, to zbiór esejów jakie Singer publikował w "Jewish Daily Forward" pod pseudonimem Izaak Warszawski. &amp;nbsp;Autor wspominał w nich dzieciństwo, które po przeprowadzce z Radzymina spędził w Warszawie. Jego ojciec był pokątnym chasydzkim &amp;nbsp;rabinem (nie uzyskał zezwolenia władz rosyjskich, gdyż odmówił złożenia egzaminu po rosyjsku), do którego okoliczni żydzi udawali się po porady oraz na sąd rabinacki. Podejmował on decyzje najróżniejszej wagi. Oceniał czy dana potrawa jest koszerna, ogłaszał rozwody, zezwalał (lub nie) na zerwanie zaręczyn. Udzielał również porad z prawa żydowskiego, przewodził modlitwom i chętnie dyskutował o zagadnieniach religijnych. Ojciec Singera cenił sobie mądrość i wiedzę, sam pisał komentarze do praw i marzył o wydaniu religijnej książki, co stanowiłoby umiłowania Boga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matka Singera, rebecin i córka bardzo znanego rabina, była bardzo inteligentną kobietą, obeznaną w świętych księgach, która uwielbiała długie dyskusje, zwłaszcza filozoficzne, które toczyła ze starszym, buntującym się przeciw obyczajom, synem. Jednocześnie wspierała męża, czasami udzielała porad kobietom i pomagała.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Singer skupił się &amp;nbsp;w tekstach głównie na różnych problemach z jakimi żydzi przychodzili do jego ojca. Spotkać można było narzeczeństwo, które zostaje unieważnione z powodu chciwości ojca panny, młodego męża, pragnącego rozwieść się z zołzowatą żoną, starszego ubogiego mężczyznę, który udał się do rabina po radę, czy może spać w łóżku ze zmarłą żoną, gdyby bowiem zostawił jej ciało na podłodze, szczury z pewnością by je zbeszcześciły. Do sądu rabinackiego przychodzili różni ludzie - bogaci i&lt;br /&gt;biedni, uczciwi i oszuści, a nawet zorganizowani bandyci, a rabin musiał szukać rozwiązań ich problemów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pojawiły się tu różnorodne portrety - od bardzo religijnych żydów, aż bo odwracających sie od tradycji artystów, do których przystał starszy brat Singera, a także gojów.&lt;br /&gt;&amp;nbsp;W esejach Singer nie pominął oczywiście I wojny światowej. Nie raz wspominał o wielkim głodzie i niemal fizycznych cierpieniach, gdy jego rodzina żywiła się zmarzniętymi ziemniakami, a z korytarza dochodził ich zapach świeżego pieczywa. Pisał o dezercji jego brata i o tym, jak musiał się on ukrywać.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Ale, mimo wszystko, wojna stała się dla Singera źródłem przyjemności i spełnieniem jego marzeń. Gdy zaczęto wydawać wizy, mógł wraz z matką i młodszym bratem przeprowadzić się do rodzinnych stron kobiety, do Biłgoraju. &lt;br /&gt;Wyprawa stanowiła dla Singera niesamowitą przygodę. Zyskał nie tylko rodzinę, ale także nowych przyjaciół, dla których stał się nawet swego rodzaju mentorem. W Biłgoraju zaczytywał się w literaturze rosyjskiej i pogłębiał pasje, które rozbudziła w nim wcześniejsza lektura &lt;i&gt;Zbrodni i kary&lt;/i&gt;. Tu również zmianom ulegał jego światopogląd, naruszony już przez hasła głoszone przez starszego brata. Tu wreszcie zaczął interesować się dziewczętami.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Teksty zamieszczone &lt;i&gt;w Urzędzie moje ojca&lt;/i&gt; opisywane są jakby z dwóch perspektyw - z perspektywy młodego chłopca i dorosłego już pisarza. Pisarskie i życiowe doświadczenia Singera pozwoliły mu na skonstruowanie interesujących tekstów, a jednocześnie nie brak w nich ciekawości, fascynacji światem, Bogiem, ludźmi dziecka. Język, mimo że już ukształtowany i dojrzały, wciąż pozostaje językiem młodego chłopca. Jego spostrzeżenia, rozmyślania, wnioski nie są pozbawione dziecięcej niewinności i naiwności, są szczere dziecięcą szczerością, nie można jednak nazwać ich infantylnymi. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; line-height: 150%;"&gt;Eseje Singera poświęcone jego dzieciństwu na Krochmalnej stanowią ciekawy obraz żydowskiego społeczeństwa z początków XX w. Przypominają kulturę i tradycję, które niestety w niedługim czasie zostały wymordowane wraz z kultywującymi je ludźmi w obozach zagłady. Świadomość tego, że Singer pisze o nieistniejącym już świecie, cały czas mi towarzyszyła i nękała. Mimo to lektura tej książki to wielka przyjemność, nie tylko dla tych, którzy znają kulturę i zwyczaje żydowskie, ale także dla tych, którzy chcą je dopiero poznawać lub po prostu szukają odskoczni od codzienności.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-2452898876567268458?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/2452898876567268458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/bejt-din-przy-krochmalnej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2452898876567268458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2452898876567268458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/05/bejt-din-przy-krochmalnej.html' title='Bejt din przy Krochmalnej'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-9sEL4lHB6wM/Tb2Ngx054UI/AAAAAAAAAEQ/_1hppNdd-A0/s72-c/singer.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-8755650540263497049</id><published>2011-04-17T11:40:00.002+02:00</published><updated>2011-08-23T16:27:01.754+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura iberoamerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Carlos Maria Dominguez'/><title type='text'>Książka o książkach i ich fanatykach</title><content type='html'>&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Na &lt;i&gt;Dom z papieru&lt;/i&gt; Carlosa Marii Domingueza natknęłam się przypadkiem w bibliotece kilka dni temu. Zerknęłam na czwartą stronę okładki, przeczytałam opis i odłożyłam na półkę. Zniechęciły mnie pytania w stylu: czy książki mogą zmienić ludzkie życie? Tak, uważam je za dość banalne i mało odkrywcze. Niejedna osoba się nad tym zastanawiała, niejeden autor spłodził tekst na ten temat, niejedna dyskusja się już toczyła. Nie przekonywały mnie także wycinki z recenzji zachwalające książkę, zresztą&amp;nbsp; żaden wydawca nie dałby negatywnych opinii o książce, którą chce sprzedać. Nie znalazłam jednak na półkach zbyt wielu pozycji, które aktualnie chciałabym przeczytać,&amp;nbsp; więc postanowiłam, że zaryzykuję, tym bardziej, że to raczej krótka broszurka, nowelka niż powieść.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Czy zmieniłam o niej opinię po przeczytaniu? Cóż, nadal jest to historia, która skupia się nad wpływem książek na ludzkie życie. A ten wpływ, w wydaniu Domingueza, jest dość mroczny. Blumę Lennon doprowadził do śmierci, gdyż czytając świeżo zakupiony egzemplarz poezji Emily Dickinson wpadła pod samochód (uważajcie, gdzie czytacie!), Carlosa Brauera, przelotnego kochanka Blumy i zapalonego bibliofila - do szaleństwa. Jeśli chodzi o fabułę to jest bardzo prosta. Po tragicznym wypadku Blumy, jej kolega z Uniwersytetu Cambridge, a także kochanek (Bluma wiodła dość rozwiązłe życie erotyczne, a liczyłam, że w tej krótkiej książeczce nie pojawią się takie wątki; niestety seks musi być wszędzie jak widać, nawet tam, gdzie jest zupełnie nie potrzebny) przypadkowo przechwytuje zaadresowaną do kobiety paczkę z ubrudzonym cementem egzemplarzem książki Conrada. Oczywiście, bo bez tego nie byłoby całej historii, tajemnicza przesyłka zaintrygowała go do tego stopnia, że postanowił odnaleźć nadawcę. Tak się złożyło, że akurat miał wakacje, udał się więc z Europy do Ameryki Południowej, by tam poznać losy zniszczonej książki i Brauera.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Czytanie &lt;i&gt;Domu z powieści&lt;/i&gt; dla samej historii tajemniczej przesyłki daje przyjemność raczej średnią. Ale ta historia, jakżeby inaczej, stanowi tylko bazę&amp;nbsp; (w moim odczuciu) dla bezkarnego pisania o książkach i ich wielbicielach. Jednym z nich jest Agustin Delgado, który jest przykładem pedantycznego bibliofila. Jego biblioteka zajmuje całe piętro i nie ma do niej bezpośredniego przejścia z części mieszkalnej budynku, żeby "nie zatruwać książek życiem domowym" (C. M. Dominguez, &lt;i&gt;Dom z papieru&lt;/i&gt;, Świat Książki, Warszawa 2005, s.42). Półki w biblioteczce wykonane ze specjalnego drewna, odpornego na robactwo, oszklone, żeby na "skromnym zbiorze" - około 18 000 &amp;nbsp;&amp;nbsp;książek -&amp;nbsp; nie osadzał się kurz. Delgado poświęcał na czytanie kilka godzin dziennie, inne obowiązki nie pozwalały mu na więcej (sama bym tyle chciała!), nie znosił pisania na marginesach, które uznawał za bazgroły - notatki czynił na karteczkach, które po skończonej lekturze wyrzucał. &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Jego przeciwieństwem był wspomniany już Brauer. W jego domu książki walały się wszędzie - na podłogach, na łóżku, w stosach przy ścianach, nawet w łazience (Brauer zrezygnował z gorących kąpieli, żeby para nie niszczyła papieru). Książki układał według wymyślonego przez niego systemu, który stanowił odejście od tematycznego. Co więcej, obok siebie nie mogły stać publikacje skłóconych ze sobą autorów. W przeciwieństwie do Delgado, Brauer namiętnie pisał po książkach, marginesy zapisywał notatkami, podkreślał fragmenty. Nie mogę się powstrzymać przed zacytowaniem uzasadnienia tego haniebnego dla wielu czytelników czynu:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt; Ja się pieprzę z każdą książką, a jeżeli nie zostawiam na niej śladu, to znaczy, że nie mam orgazmu (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 50; a jak u was z orgazmami;&amp;gt;?).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Carlos Brauer miał w zwyczaju dostosowywać atmosferę panującą w domu do aktualnie czytanej książki. Tak więc XIX-wiecznych autorów czytał przy świetle świec, umieszczonych w srebrnym kandelabrze. Do tego odpowiednio dobrana muzyka, wino, dużo wina i w ten sposób doszło do tragicznego w skutkach wypadku, który pogłębił tylko szaleńczą namiętność mężczyzny do książek. Jeśli wcześniej nie był to obłęd to utrata kartoteki, która umożliwiała korzystanie z jego sytemu, na pewno doprowadziła go do całkowitego szaleństwa i w konsekwencji do dalszych zaskakujących wydarzeń.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;&lt;i&gt;Dom z papieru&lt;/i&gt; to książka dla kochających książki, bo jak kogoś nudzą rozmowy o domowych biblioteczkach, sposobach przechowywania książek, warunkach idealnego czytania to sama intryga nie będzie wystarczająca by cieszyć się z tej lektury. Dla reszty będzie to prawdziwa przyjemność. Ale też ostrzeżenie przed fanatyzmem i uzależnieniem, gdyż, co zawsze powtarzałam, nie ma dobrego uzależnienia, nawet to od książek do niczego dobrego nie prowadzi.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-8755650540263497049?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/8755650540263497049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/04/ksiazka-o-ksiazkach-i-ich-fanatykach.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8755650540263497049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8755650540263497049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/04/ksiazka-o-ksiazkach-i-ich-fanatykach.html' title='Książka o książkach i ich fanatykach'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4482058793820472835</id><published>2011-03-31T12:17:00.002+02:00</published><updated>2011-08-23T16:27:41.634+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='typografia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jost Hochuli'/><title type='text'>Mała książeczka o typografii</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Co sprawia, że, abstrahując od zawartości, jedne książki czyta się z przyjemnością, "lekko", nie męcząc oczu, a inne, choćby nie wiadomo jak dobre, męczą nas strasznie i każda kolejna strona, ba, każdy akapit to wielka udręka? Oczywiście sposób wydania książki, dobór odpowiedniego kroju pisma, wielkości, odstepów międzywyrazowych, interlinii, światła. Nawet najładniej prezentująca się na pierwszy rzut oka książka, z ciekawą okładką i wydana na keskluzywnym papierze może zostać "zepsuta" przez zaniedbanie odpowiedniego dopracowania tekstu. Powstało wiele świetnych publikacji na temat typografii (wspomnieć trzeba koniecznie &lt;i&gt;Elementarz stylu w typografii&lt;/i&gt; Roberta Bringhursta, wydany przez d2d.pl, a zwany "biblią typografii"), ja chciałam zaprezentować niewielką książeczkę Josta Hochuli &lt;i&gt;Detal w typografii&lt;/i&gt; (d2d.pl. Kraków 2009).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;W swojej pracy Hochuli, szwajcarski typograf, projektant, autor książek poświęconych projektowaniu, skupił się na detalu, czyli na tym, co sprawia, że czytanie książek staje się prawdziwa ucztą nie tylko intelektualną, ale i (przede wszystkim?) dla oka. Książkę rozpoczynają cielawe uwagi dotyczące procesu czytania i tego jaki wpływ na ów proces ma struktura tekstu. Następnie autor zajął się "literką", tym jak przez wieki rozwijał się kształt dziś znanych ma liter. Proporcje współczesnych wersalików (wielkich liter) mają swój pierwowzór w rzymskiej formie inskrypcyjnej z okresu wczesnego Cesarstwa - &lt;i&gt;capitalis monumentalis&lt;/i&gt; - i nie powinny od niego zbytnio odbiegać. Natomiast wzorem dla proporcji minuskuły jest minuskuła humanistyczna (&lt;i&gt;scriptura humanistica&lt;/i&gt;), którą posługiwano się głównie we Włoszech w XV-XVI wieku. Kształt liter oraz ich odpowiednio dobrana wielkość i stosunek liter wielkich do małych wpływa na ich odczytanie. Hochuli w sposób przystepny i ciekawy omawia te zagadnienia, sugerując kiedy jakie pismo, kiedy można zaszaleć z krojami, a kiedy warto troche przystopować, bo wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo. Również w typografii. Ciekawym odkryciem był dla mnie fakt, że tak właściwie w wiekszości przypadków wystarczy górna połowa liter, żeby móc z łatwością odczytać tekst. Załączone przykłady pokazują, że tak jest rzeczywiście, dlatego te elementy liter powinny być najbardziej charakterystyczne. W tym rozdzialiku dowiecie sie także jak należy "bawić się" literami, żeby optycznie wszystko grało.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Nastepnie autor zajął się wyrazem, wiadomo bowiem, że nie czytamy litera po literze, ale rejestrujemy wieksze partie. W tym miejscu dowiecie się, kiedy składac tekst wersalikami, a kiedy małymi literami, na co to w ogóle ma wpływ i jak ważne jest odpowiednio dobrane światło wewnątrzliteraowe i międzywyrazowe (światło bardzo dobra rzecz, nie wolno tylko z nim przesadzić). Nie będę się rozpisywać, bo wyjdzie mi post dłuższy niż książeczka, dlatego zaznaczę tylko, że Hochuli nie pominął krótkiego przedstawienia historycznego wszelkich zmian, oraz technicznych opisów w różnego rodzaju składach. Oczywiście, ze względu na zamierzenia publikacji i jej rozmiar, nie są to informacjie szczegółowe, ale nadal ciekawe.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Były literki, były wyrazy to teraz pora na wiersze. Bynajmniej nie o poezję tu chodzi. W tym miejscu również znajdziecie szereg przydatnych informacji na temat tak ważnego detalu. Może się wydawać, że takie "bzdurki" jak wielkośc odstepów między wyrazami, między znakami interpunkcyjnymi nie maja wielkiego znaczenia. A taka myśl to bluźnierstwo. Odstępy w książkach to rzecz święta i nieprosta. Wszystko zależy bowiem od rodzaju publikacji. Inaczej bedzie to wygladać w powieści, w poezji, inaczej w publikacji naukowej, a jeszcze inaczej w słownikach, encyklopediach i prasie. Inaczej również w przypadku wielkich i malych liter. Wpływ na to ma, i tu przechodzimy do nastepnego poruszanego w książce temtu, łam i interlinia. Bo wszystko musi do siebie pasować. Szerokośc kolumny wpływa na odstępy międzywyrazowe i międzywierszowe. Ważny jest dobór kroju pisma - jedno jaśniejsze delikatnie, drugie mocne, toporne, wyboru co nie miara, a wpływ na kształt całości ogromny. Ważne jest kiedy stosować i jaką interlinię, jak tworzyć dobre akapity i jak unikać "korytarzy" psujących odbiór tekstu.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Detal w typografi&lt;/i&gt;i zawiera również ciekawe spostrzeżenia na temat walorów różnych krojów pisma. Niby treść taka sama, ale zmiana kroju wpływa na odbiór tekstu. Co ciekawe, rózne kroje pisma wywołuja u czytelnika różne uczucia - np. bezszeryfowe uczucia nieprzyjemne, z czym sie zgadzam. Pismo może mieć wpływ na interpretację tekstu, dlatego doświadczony typograf może pewnie w jakiś sposób manipulować czytelnikiem. Dlatego bądźcie czujni i zwracajcie uwagę nie tylko na to co czytacie, ale jakim krojem pisma jest wydrukowane;&amp;gt;!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;Hochuli nie zapomniał oczywiście o zaprezentowniu różnego rodzaju wyróżnień, każde opisując z uwzglednieniem zalet i wad.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;Detal w typografii&lt;/i&gt; to, jak wspomniałam na wstępie niewielka książeczka. Na pierwszy rzut oka może zniechęcić was cena - 28 zł za niecałe 70 stron wydaje się być dość wysoką ceną. Trzeba jednak zwrócić uwagę na pewne kwestie. Przede wszystkim na formę i opracowanie graficzne książki. Liczne przykłady, ułatwiające przyswojenie informacji, wymagały wysiłku nie tylko w faie frojektowania, ale również wpływały na druk. W przypadku takich publikacji wybór tańszych rozwiązań kosztem jakości nie miałby najmniejszego sensu. Dzięki szczegółówemu opracowaniu i dopracowaniu książeczka prezentuje się zgrabnie, jest bardzo czytelna i interesująca zarówno w treści, jak i w formie. Kolorowa wyklejka zapewne także wpłynęła na cenę, ale w tym wypadku jakość przede wszystkim. Edytorsko książka jest dopracowana w najmniejszych szczegółach i nawet tak znienawidzone przeze mnie umieszczanie przypisów na końcu tekstu, w tym przypadku jest wpełni uzasadnione i ma moje poparcie. Trzeba również pamiętać, że nie jest to publikacja do jednorazowego przeczytania. Jest to rzecz, do której będzie sie sięgać wielkrotnie, czy to podczas pracy nad tekstem, czy to dla czystej przyjemności. Jest to bowiem lektura, naprawdę dająca dużo przyjemności i jesli wydaje wam się, że nie można o literach, kursywach, interliniach w sposób ciekawy to się grubo mylicie, o czym polecam się przekonać osobiście.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;I jeszcze mała uwaga ode mnie do was: proszę o wybaczenie wszelkich niedoróbek tekstu, gdyż pisany był pokątnie i prawie nielegalnie, a już na pewno nie w czasie do tego przeznaczonym ;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4482058793820472835?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4482058793820472835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/03/maa-ksiazeczka-o-typografii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4482058793820472835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4482058793820472835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/03/maa-ksiazeczka-o-typografii.html' title='Mała książeczka o typografii'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1526291050202363656</id><published>2011-02-19T20:03:00.000+01:00</published><updated>2011-02-19T20:03:54.977+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na stos'/><title type='text'>Na stos!</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-7FMfU5kbn6M/TWASUCPM5VI/AAAAAAAAADk/oJF4lXfauhM/s1600/DSC00464.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="300" src="http://3.bp.blogspot.com/-7FMfU5kbn6M/TWASUCPM5VI/AAAAAAAAADk/oJF4lXfauhM/s400/DSC00464.JPG" width="400" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Pierwszy oficjalny stos na blogu. Skromniutki i jego uzbieranie zabrało mi trochę czasu, ale uwzględnia tylko książki, które są moje i tylko moje (pożyczone i biblioteczne muszą przeżyć bez uwieczniania).&lt;br /&gt;Ponieważ wszystko ładnie widać to napiszę jedynie, że "Ostatnia noc w Twisted River" to prezent od brata i mój pierwszy Irving, książkę Andrzeja Franaszka wygrałam w konkursie "Tygodnika Powszechnego" z czego cieszę się do tej pory niezmiernie, a pozostałe trzy kupiłam podczas przymusowej wizyty w Krakowie. Wszystkie czekają na przeczytanie i niech będą cierpliwe, bo to trochę potrwa :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1526291050202363656?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1526291050202363656/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/02/na-stos.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1526291050202363656'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1526291050202363656'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/02/na-stos.html' title='Na stos!'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-7FMfU5kbn6M/TWASUCPM5VI/AAAAAAAAADk/oJF4lXfauhM/s72-c/DSC00464.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-2384942716317547130</id><published>2011-02-17T19:59:00.000+01:00</published><updated>2011-02-17T19:59:03.274+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Śląsk'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kazimierz Kutz'/><title type='text'>Jak Kutz mnie uwiódł Śląskiem</title><content type='html'>&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:WordDocument&gt;   &lt;w:View&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:Zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:TrackMoves/&gt;   &lt;w:TrackFormatting/&gt;   &lt;w:HyphenationZone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:PunctuationKerning/&gt;   &lt;w:ValidateAgainstSchemas/&gt;   &lt;w:SaveIfXMLInvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:IgnoreMixedContent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:DoNotPromoteQF/&gt;   &lt;w:LidThemeOther&gt;PL&lt;/w:LidThemeOther&gt;   &lt;w:LidThemeAsian&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeAsian&gt;   &lt;w:LidThemeComplexScript&gt;X-NONE&lt;/w:LidThemeComplexScript&gt;   &lt;w:Compatibility&gt;    &lt;w:BreakWrappedTables/&gt;    &lt;w:SnapToGridInCell/&gt;    &lt;w:WrapTextWithPunct/&gt;    &lt;w:UseAsianBreakRules/&gt;    &lt;w:DontGrowAutofit/&gt;    &lt;w:SplitPgBreakAndParaMark/&gt;    &lt;w:DontVertAlignCellWithSp/&gt;    &lt;w:DontBreakConstrainedForcedTables/&gt;    &lt;w:DontVertAlignInTxbx/&gt;    &lt;w:Word11KerningPairs/&gt;    &lt;w:CachedColBalance/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:BrowserLevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;   &lt;m:mathPr&gt;    &lt;m:mathFont m:val="Cambria Math"/&gt;    &lt;m:brkBin m:val="before"/&gt;    &lt;m:brkBinSub m:val="--&gt;    &lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;&lt;!--[endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:LatentStyles DefLockedState="false" DefUnhideWhenUsed="true"  DefSemiHidden="true" DefQFormat="false" DefPriority="99"  LatentStyleCount="267"&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="0" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Normal"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="heading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="9" QFormat="true" Name="heading 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 7"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 8"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" Name="toc 9"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="35" QFormat="true" Name="caption"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="10" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" Name="Default Paragraph Font"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="11" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtitle"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="22" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Strong"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="20" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="59" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Table Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Placeholder Text"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="1" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="No Spacing"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" UnhideWhenUsed="false" Name="Revision"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="34" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="List Paragraph"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="29" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="30" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Quote"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 1"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 2"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 3"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 4"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 5"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="60" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="61" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="62" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Light Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="63" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="64" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Shading 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="65" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="66" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium List 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="67" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 1 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="68" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 2 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="69" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Medium Grid 3 Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="70" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Dark List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="71" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Shading Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="72" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful List Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="73" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" Name="Colorful Grid Accent 6"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="19" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="21" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Emphasis"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="31" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Subtle Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="32" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Intense Reference"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="33" SemiHidden="false"   UnhideWhenUsed="false" QFormat="true" Name="Book Title"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="37" Name="Bibliography"/&gt;   &lt;w:LsdException Locked="false" Priority="39" QFormat="true" Name="TOC Heading"/&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt; /* Style Definitions */ table.MsoNormalTable {mso-style-name:Standardowy; mso-tstyle-rowband-size:0; mso-tstyle-colband-size:0; mso-style-noshow:yes; mso-style-priority:99; mso-style-qformat:yes; mso-style-parent:""; mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt; mso-para-margin-top:0cm; mso-para-margin-right:0cm; mso-para-margin-bottom:10.0pt; mso-para-margin-left:0cm; line-height:115%; mso-pagination:widow-orphan; font-size:11.0pt; font-family:"Calibri","sans-serif"; mso-ascii-font-family:Calibri; mso-ascii-theme-font:minor-latin; mso-fareast-font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-theme-font:minor-fareast; mso-hansi-font-family:Calibri; mso-hansi-theme-font:minor-latin;}&lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nigdy nie pałałam miłością do Śląska. Kojarzył mi się zawsze z kopalniami, węglem, zanieczyszczonym powietrzem i przede wszystkim z szarością. O tym, że Śląsk jednak nie jest szary miałam okazję przekonać się w minione wakacje, podczas krótkiej wizyty, gdy nieustannie świeciło słońce, a trawa była niezwykle zielona, mimo tych wszystkich zrujnowanych wojną i czasem budynków. A teraz skończyłam czytać książkę, która udowadnia, że Śląsk to również miejsce pełne niesamowitych rodzinnych opowieści, radości i smutków, wyobcowane, zdominowane przez historię. Kazimierz Kutz miał rację, tytułując swoją powieść &lt;i&gt;Piąta strona świata&lt;/i&gt; (Znak 2010).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: right;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-xLn1AIpdKrA/TV1tmVj7lMI/AAAAAAAAADc/WuUS5gUjVoc/s1600/DSC00105.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-xLn1AIpdKrA/TV1tmVj7lMI/AAAAAAAAADc/WuUS5gUjVoc/s320/DSC00105.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Typowy mieszkaniec Bytomia&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Bohater, a jednocześnie narrator książki, przeżywszy wypadek w pracy, postanawia rozprawić się ze swoim życiem, życiem swoich bliskich i przyjaciół, a przede wszystkim z życiem pokoleń Ślązaków uwikłanych w historię. Głównym powodem, dla którego podejmuje się pisarskiej próby, jest chęć wyjaśnienia samobójczych&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;śmierci dwóch niezwykłych ludzi, wiernych przyjaciół, Lucjana i Alojza. Aby tego dokonać postanawia jeszcze raz prześledzić ich życie od wczesnego dzieciństwa, aż do później dorosłości. Jednak by wiarygodnie i rzetelnie przedstawić losy przyjaciół nie może pominąć innych ludzi, którzy mieli wpływ na nich i na bohatera. W ten sposób przez książkę przewijają się liczne postaci, niezwykłe osobowości, a &lt;i&gt;Piąta strona świata&lt;/i&gt; staje się fascynującą śląską sagą.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nie sposób nie zachwycić się historią dziadka Wawrzka, skrywającego&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;niemal do śmierci mroczną tajemnicę i opowieściami jego żony o Utoplecu. Niewątpliwie barwnymi postaciami byli Jorg i Udo, w których żyłach płynęła argentyńska krew, a którzy to słynęli z miłosnych podbojów i zakładów, któremu&lt;span&gt;&amp;nbsp; &lt;/span&gt;uda się uwieść pannę w kościele. Nie można nie wspomnieć również wujka Waltera, poety, który uczył młodziutkiego Juliana czytać i pisać po polsku i niemiecku jednocześnie, wpoił mu zamiłowanie do wiedzy i nauki i w pewien sposób przesądził o jego losie, a który był jednocześnie „zawodowym leniem. Lubił wylegiwać się w łóżku i czytać” (K. Kutz., &lt;i&gt;Piąta strona świata&lt;/i&gt;, Kraków 2010, s. 190). To dzięki rozbudzonej od najmłodszych lat pasji Julian, jednocześnie nauczony przez kochaną matkę Mariannę, że innym należy dawać więcej niż chciałoby się od nich dostawać, został lekarzem. To dzięki matce również zdobył miłość swojego życia, a opisy matczynych podchodów i nieśmiałe kroki Juliana są pełne humoru i urocze.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Z kolei najlepszy przyjaciel Juliana, Alojzy, po przeżyciach wojennych oddał się rozmyślaniu i poszukiwał prawdy. Do końca swoich dni przyjaciele dyskutowali i wymieniali poglądy, najpierw podczas spotkań, potem, gdy rozdzielił ich los, korespondencyjnie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-gxo4gUIhRKo/TV1umtJqSmI/AAAAAAAAADg/8rrxDLZbTfs/s1600/DSC00152.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://1.bp.blogspot.com/-gxo4gUIhRKo/TV1umtJqSmI/AAAAAAAAADg/8rrxDLZbTfs/s320/DSC00152.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Wydział Lekarski w Rokitnicy (uczęszczał tu powieściowy Julian)&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Również narrator miał życie pełne przygód, począwszy od dziecięcego romansu z siostrą Lucjana, który polegał na wspólnym korzystaniu z podwójnej wygódki. Kilkakrotnie uniknąwszy śmierci, stracił dwóch braci, w tym jednego podczas wojny. Jego ojciec był dobrym człowiekiem, powstańcem, przywiązanym do ziemi miłością niezwykłą. Lubił czasem wypić, ale nigdy nie podniósł ręki na żadne swoje dziecko. Wręcz przeciwnie, był tym łagodniejszym rodzicem, a gdy raz przymuszony przez żonę do sięgnięcia po pas, po pierwszych uderzeniach zalał się łzami i przepraszał, zrzucając winę na „Starą Demokrację”, jak w przypływach żalu zwał małżonkę (później przezwisko to nabierze nowego, lepszego sensu).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Jednak najważniejszą postacią książki Kutza jest historia. To ona determinowała losy całych pokoleń, przydzielając ich raz do strony niemieckiej, raz polskiej, wrzucając w wir powstań i wojen. Wybory jednostek decydowały o późniejszych losach całych rodzin. Często jednak pozbawiano Ślązaków możliwości wyboru. Tak było na przykład, gdy siłą wcielano młodych chłopców do Wehrmachtu, czy zmuszano do przesiedleń. Wojna była oczywiście strasznym okresem, wielu z bohaterów książki straciło w niej najbliższych, ale jednocześnie był to czas ich młodości. Przyjaciele nie poddali się strasznemu losowi, spotykali się w dawnej budce sklepowej Marianny, gdzie oddawali się dyskusjom, lekturze, nauce, ale również uciechom cielesnym.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;O wszystkich postaciach i wydarzeniach narrator wypowiada się z humorem, pasją i z miłością. Jego relacja pełna jest silnych uczuć, które potęgują się wraz ze zbliżającym się rozwiązaniem tajemnicy śmierci przyjaciół. W tym miejscu warto napisać parę słów o języku powieści. Z nim wiązała się moja główna obawa, gdyż nie mogę się przekonać do śląskiej gwary, a pierwsze strony były nią przesycone. Nie dajcie się jednak zwieść, później uzupełnia ona jedynie relację w literackiej polszczyźnie, doskonale się z nią komponuje i nie wadzi. Wyrażenia, których bez znajomości gwary nie da się zrozumiem, wytłumaczone zostały w postaci marginaliów, co znacznie ułatwia lekturę niż, gdyby wyjaśnienia były w postaci dolnych przypisów lub, co gorsza, z tyłu książki.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Nie jestem w stanie oddać uroku i przyjemności jaka płynie z czytania powieści Kutza. Muszę przyznać, że mimo moich oporów, pozwoliłam się całkowicie uwieść narracji i do samego końca czytałam książkę z prawdziwą przyjemnością. Nie tylko dla rozwikłania mrocznej zagadki, ale głównie dla tych wszystkich barwnych opowieści i wspaniałych postaci. A na koniec cytat, jeden z wielu, jakie zanotowałam, jeden z najpiękniejszych:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Georgia&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;;"&gt;Ludzie nieprzeciętni mają taką moc po śmierci: to magnetyzm duchowy jednostek osobliwie przetrawionych kulturą i cierpieniem. Ich energia na podobieństwo kulistego pioruna krąży wokół ziemi po coraz większych elipsach, od czasu do czasu ociera się o najbardziej kochanych, by odpłynąć w kosmos na zawsze. Choć są pustką, jałowym bytem, trudno im wyzbyć się ziemskiej miłości. Cierpią t a m – jak my t u t a j (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 193).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: xx-small;"&gt;&amp;nbsp;* Zdjęcia mojego autorstwa. &lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-2384942716317547130?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/2384942716317547130/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/02/jak-kutz-mnie-uwiod-slaskiem.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2384942716317547130'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2384942716317547130'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/02/jak-kutz-mnie-uwiod-slaskiem.html' title='Jak Kutz mnie uwiódł Śląskiem'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-xLn1AIpdKrA/TV1tmVj7lMI/AAAAAAAAADc/WuUS5gUjVoc/s72-c/DSC00105.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-6892001228044040277</id><published>2011-01-16T14:32:00.004+01:00</published><updated>2011-09-06T14:27:30.025+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J.M. Coetzee'/><title type='text'>Coetzee o literaturze</title><content type='html'>&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TTLy2pLIogI/AAAAAAAAADU/0KDQ3-avC4E/s1600/dziwniejsze.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://1.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TTLy2pLIogI/AAAAAAAAADU/0KDQ3-avC4E/s1600/dziwniejsze.jpeg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;J. M. Coetzee do tej pory znany był mi jako bardzo dobry pisarz, którego książki wywołują we mnie duże emocje i przed każdą lekturą kolejnego dzieła muszę się zastanowić czy jestem na to gotowa. Tym razem miałam okazję poznać go jako inteligentnego filologa, wykładowcę i twórcę pasjonujących esejów na temat literatury światowej, które znalazły się w zbiorze zatytułowanym &lt;i&gt;Dziwniejsze brzegi. Eseje literackie 1986-1999&lt;/i&gt; (wyd. Znak, Kraków 2008).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Zbiór rozpoczyna tekst, w którym Coetzee podjął próbę zdefiniowania dzieła klasycznego. Wychodząc od analizy prelekcji Thomasa Stearnsa Eliota zatytułowanej &lt;i&gt;Kto to jest klasyk?&lt;/i&gt; (wygłoszonej w październiku 1944 r. podczas sesji londyńskiego Towarzystwa Wergiliańskiego – J. M. Coetzee, &lt;i&gt;Dziwniejsze brzegi. Eseje literackie 1986-1999&lt;/i&gt;, s. 7) pisarz rozpatruje zagadnienie tożsamości Eliota, który „zostając” Anglikiem, doszedł do tego, że rościł sobie prawo do tożsamości rzymskiej – tożsamości swojego mistrza Wergiliusza ( a prędzej nawet bliższego mu Eneasza, którego historia stała się dla Eliota alegorią jego życia). Coetzee prezentuje Eliotowski sposób odczytania &lt;i&gt;Eneidy,&lt;/i&gt; by dojść do ukazania postawy życiowej poety. Kontynuując rozważania nad dziełem klasycznym pisarz zapoznaje czytelnika ze swoją fascynacją Bachem, a także w ciekawy sposób analizuje, jak ten niedoceniany i krytykowany kompozytor zyskał sławę i miano klasyka. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;W rozważaniach Coetzeego nad dziełem klasycznym pojawia się akcent polski. Autor odwołał się do Zbigniewa Herberta, według którego:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;przeciwieństwem tego, co klasyczne, nie jest postawa romantyczna, lecz barbarzyńska; ponadto relacja pomiędzy klasycznością i barbarzyństwem polega nie na sprzeczności, ile na konfrontacji. […] Zdaniem Herberta dzieło klasyczne wychodzi cało spod barbarzyńskiej opresji nie ze względu na jakąś swoją zasadniczą cechę: to, co nie poddaje się najgorszym przejawom barbarzyństwa, ponieważ kolejne pokolenia, nie mogąc sobie pozwolić na taką utratę, podejmują zaciętą obronę – to właśnie jest dzieło klasyczne (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 31).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Swoje rozważania Coetzee podsumował następująco:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; dzieło wykazuje swoja klasyczność, kiedy jest zdolne przetrwać. A zatem dociekliwa analiza dzieła klasycznego, choćby najbardziej nieprzyjazna, stanowi część historii tego dzieła, nieuniknioną, a nawet pozytywną. Dzieło klasyczne bowiem, dopóki wymaga ochrony przed atakiem, nie może dowieść swojej klasyczności. […] krytyka to działalność, której zadaniem jest dociekliwa analiza dzieł klasycznych (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 31-32).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Tak rozbudowana analiza pierwszego tekstu z tego zbioru esejów wynika przede wszystkim z jego (tak to odczuwam) odmienności. Autor, co prawda, odwołał się do konkretnych twórców, ale wnioski, które z tego wypłynęły mają wymiar ogólniejszy, wpływają na sposób odczytywania poszczególnych tekstów literackich, a przynajmniej zachęcają do rozważań nad klasycznością dzieła.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Kolejne teksty zawarte w &lt;i&gt;Dziwniejszych brzegach&lt;/i&gt; odnoszą się już konkretnie do poszczególnych autorów, utworów i zagadnień. Właściwie wszystkie z nich czytało mi się z dużym zainteresowaniem (mimo iż czasami niektóre nazwiska były dla mnie zupełnie nowe lub znane w stopniu najmniejszym), jednak na szczególną uwagę zasługują te eseje, które odwołują się do kwestii przekładu. Nie zajmuję się tłumaczeniami, ale kwestie języka, analiza słowa są mi bliskie, a Coetzee podejmuje je w sposób przystępny, ale nie uproszczony. Problematykę przekładu rozpoczyna tekst dotyczący Rilkego i tłumaczącego go Williama Gassa. Chyba jednym z najlepszych jest kolejny esej zatytułowany &lt;i&gt;Tłumacząc Kafkę&lt;/i&gt;. Autor analizuje w nim sposób przekładu utworów Kafki na angielski dokonany przez Edwina i Willę Muirów. Wielki wpływ na ich tłumaczenie miało religijne odczytanie utworów Kafki. Coetzze pokazał, jak ich interpretacja, przede wszystkim &lt;i&gt;Procesu&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Zamku&lt;/i&gt;, oddziaływała na przekład i, co za tym idzie, na sposób odbioru tych utworów przez angielskich czytelników. Sposób, który jednocześnie budzi niepokój badaczy twórczości Kafki. Autor wskazuje na szereg błędów w tłumaczeniach Muirów, które mogły wpłynąć na odczytanie tekstów. Głównym zarzutem jest chyba to, że rezygnują oni z wierności wobec oryginału na rzecz ich własnej wizji utworów Kafki. Na przykładzie &lt;i&gt;Zamku &lt;/i&gt;Coetzze dokonuje porównania tłumaczenia Muirów z tłumaczeniem Harmana, co wypada niezwykle interesująco.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Inne tematy podejmowane przez Coetze’ego &amp;nbsp;to (nie sposób teraz wymienić wszystkich, choć zdaję sobie sprawę z dysproporcji w poście) m.in. analiza &lt;i&gt;Dzienników&lt;/i&gt; Roberta Musila, twórczości Josefa Škvoreckiego, autobiografii Doriss Lessing czy esejów Josifa Brodskiego. Autor esejów dokonuje krytycznej analizy tekstów takich pisarzy jak: Salman Rushdie, Borges, A. S. Byatt, Harrego Mulischa, Ceesa Nootebooma. Chwali konkretne osiągnięcia, ale nie boi się również krytyki. Jego uwagi są celne i dobrze uzasadnione. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Inne nazwiska, które powinny was zachęcić do sięgnięcia po ten zbiór to chociażby Amos Oz i Dostojewski.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Kilka ostatnich tekstów podejmuje tematykę autorów kolonialnych, afrykanerów, ich spojrzenia na rzeczywistość apartheidu, w której przyszło im żyć i tworzyć. Te eseje, bliskie Coetzeemu, choć ciekawe mnie wydały się nie tak dobre, jak te dotyczące pisarzy europejskich (zapewne ze względu na zainteresowania).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Coetzee pisze w sposób sugestywny i ciekawy. Lekturze &lt;i&gt;Dziwniejszych brzegów&lt;/i&gt; nieustannie towarzyszyły mi rozważania nad poszczególnymi uwagami autora oraz lista tytułów, po które mam ochotę sięgnąć, oraz takich, o których wiem, że&amp;nbsp; nie warto (przede wszystkim Byatt i Rooke), a także tych, które chciałabym przeczytać, ale jeszcze nie teraz (m.in. &lt;i&gt;Odkrycie nieba&lt;/i&gt; Mulischa).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Abstrahując od treści zbiorów, sporą zaletę stanowi też opracowanie naukowe, spora ilość przypisów (większość odautorskich, ale również tłumaczka Anna Skucińska ma w tym swój udział). Mylić może za to nota z czwartej strony okładki – Herbertowi nie został poświęcony osobny tekst, Coetzee nie podjął się próby analizy jego twórczości, a jedynie powoływał na poetę w dwóch lub trzech przypadkach.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; margin-top: 12pt; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Podsumowując, &lt;i&gt;Dziwniejsze brzegi&lt;/i&gt; to niezwykle ciekawy zbiór esejów literackich, bogaty w analizy i trafne uwagi. Nie trzeba być miłośnikiem prozy Coetzeego, by po niego sięgnąć, gdyż autor występuje tu w zupełnie innej roli – uważnego czytelnika i krytyka. Aby zachwycić się tym dziełem należy być tylko (aż) miłośnikiem literatury.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-6892001228044040277?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/6892001228044040277/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/01/coetzee-o-literaturze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6892001228044040277'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6892001228044040277'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/01/coetzee-o-literaturze.html' title='Coetzee o literaturze'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TTLy2pLIogI/AAAAAAAAADU/0KDQ3-avC4E/s72-c/dziwniejsze.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-62296678667984419</id><published>2011-01-06T12:41:00.005+01:00</published><updated>2011-01-06T12:45:23.485+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Charles Dickens'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='klasyka'/><title type='text'>Klasyka sposób na bestseller</title><content type='html'>&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Zaczęło się tak niewinnie. Pewien młody angielski pisarz, szukający stabilizacji finansowej, dostał propozycję pisania tekstów mających zespajać obrazki autorstwa Roberta Seymoura, przedstawiające przygody amatorskiego klubu sportowego. Pisarz nie tylko podjął się tego zadania, ale również ośmielił się zasugerować by to obrazki stanowiły tło do jego tekstów. Propozycję zaakceptowano i w ten sposób powstała jedna z najbardziej poczytnych powieści europejskich – &lt;i&gt;Klub Pickwicka&lt;/i&gt;, a Charles Dickens zapewnił sobie niesłabnącą popularność.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Co takiego mogła mieć ta powieść w odcinkach, że czytelnicy wyróżnili ją z pośród innych i wyczekiwali na kolejne jej części, tak jak w naszych czasach czekano na nowego &lt;i&gt;Harry'ego Pottera&lt;/i&gt;? Jej głównym atutem jest niewątpliwie postać tytułowego bohatera, Samuela Pickwicka, który to wraz z trzema młodymi przyjaciółmi wyruszył w podróż dyliżansem po południowych hrabstwach Anglii.&amp;nbsp; Ten starszy pan o gołębim sercu &amp;nbsp;do dziś zachwyca swoją fascynacją światem i zdolnościami obserwacyjnymi. Wszystko co nowe i nieznane budzi w nim ogromny entuzjazm, cieszy się tym niemal jak dziecko. Zresztą, jego charakter to charakter młodzieńca, a nie dojrzałego mężczyzny, o czym świadczy jego naiwne, ale i urocze podejście do życia.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Również pozostali bohaterowie powieści (a przez karty powieści przewinęło się ich niemal 300) to niezwykłe indywidualności. Nie sposób tu wymienić nawet ich ćwierci, ale nie da się zapomnieć trzech przyjaciół Pickwicka: Snodgrassa, który marzył o poetyckiej sławie, Winkle’a, który pragnął uchodzić za utalentowanego sportowca i myśliwego oraz Tupmana, pragnącego zostać łowcą niewieścich serc. Każdy z nich był przeciwieństwem swych pragnień, do czego jednak nie zamierzali się przyznawać, a to stawało się przyczyną wielu niezwykłych i komicznych sytuacji. Jednak chyba najbardziej uwielbianą postacią powieści, której pojawienie się zwiększyło nakład serii odcinkowej z 500 do 40&amp;nbsp;000, był służący Pickwicka – Sam Weller. Cóż to za niezwykłe stworzenie. Zdecydowanie bardziej rozgarnięty od swojego pana, ale szczerze mu oddany i gotów wypełniać jego wszelkie polecenia. Znany ze swych prześmiesznych powiedzonek, robił wszystko, żeby zadbać o dobro pana Pickwicka. Sam również nie unikał niezwykłych przygód i czerpał z życia to co najlepsze. Charakter i usposobienie dziedziczył po ojcu, spotkania z którym były jednymi z najbarwniejszych i najdowcipniejszych opisów w książce. Wymieniane przez nich opinie i spostrzeżenia wywoływały u mnie nie kontrolowane wybuchy śmiechu. Pozostałe postacie, pojawiające się w książce, to również fascynujące charaktery i o każdej z nich można by snuć opowieści.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Prezentując angielskie środowisko Dickens wykazał się świetnym zmysłem obserwacyjnym oraz zdolnościami pisarskimi, ale również malarskimi. Odmalowany przez niego portret społeczeństwa niepozbawiony jest przenikliwości, ale i poczucia humoru. Swymi zdolnościami pisarz uwiódł angielskich czytelników, dając im wspaniałą rozrywkę na wysokim poziome. Bo w Klubie &lt;i&gt;Pickwicka&lt;/i&gt; dla każdego znajdzie się coś dobrego. Są to obrazki z dnia codziennego, opisy zabaw i świąt, ale także niesamowite opowieści o duchach i niezwykłych wydarzeniach oraz perypetie miłosne ukazane w niezwykle sympatyczny sposób.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Dickens to również mistrz opisów. Każda sceneria, najmniejsze pomieszczenie zostało dokładnie opisane. Także każdy posiłek (których nie mało w powieści) to smakowita uczta i zgadzam się z jedną z bohaterek &lt;i&gt;Ani na uniwersytecie&lt;/i&gt;, że czytając tę książkę człowiek robi się natychmiast głodny.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Popularność Klubu Pickwicka była tak wielka, że czytelnicy wzorowali się na modzie prezentowanej na kartach książki. Noszono płaszcze i kapelusze, takie jakie posiadał pan Pickwick, szukano sklepów i miejsc, w których przebywał bohater. Zapanowała prawdziwa pickwickomania. Również dziś można znaleźć wiele pamiątek po tym przesympatycznym bohaterze.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Sukces powieści Dickensa jest niewątpliwy. Nie tylko podbiła ona serca angielskiej (ale również szkockiej, kanadyjskiej, australijskiej…) społeczności, ale również zdobyła uznanie krytyków. Najważniejsze zaś jest moim zdaniem to, że również dziś ta beztroska opowieść o przyjaźni nie traci ona nic ze swojej świeżości. Jeśli ktoś szuka książki, która zapewni niebanalną rozrywkę na wysokim poziomie to nie należy się bać prawie 800 stron powieści, tylko cieszyć się, że tyle przyjemności przed czytelnikiem.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TSWpScSxo4I/AAAAAAAAADI/S-IlaITbScs/s1600/PKW05-45.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TSWpScSxo4I/AAAAAAAAADI/S-IlaITbScs/s1600/PKW05-45.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-62296678667984419?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/62296678667984419/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/01/klasyka-sposob-na-bestseller.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/62296678667984419'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/62296678667984419'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2011/01/klasyka-sposob-na-bestseller.html' title='Klasyka sposób na bestseller'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TSWpScSxo4I/AAAAAAAAADI/S-IlaITbScs/s72-c/PKW05-45.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1732651599847721918</id><published>2010-12-24T12:01:00.001+01:00</published><updated>2010-12-24T12:04:18.140+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='inne'/><title type='text'>Wesołych Świąt</title><content type='html'>&lt;table align="center" cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="margin-left: auto; margin-right: auto; text-align: center;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TRR-CeKK1RI/AAAAAAAAADE/hvoJL-JFcC0/s1600/Gerard+David.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TRR-CeKK1RI/AAAAAAAAADE/hvoJL-JFcC0/s320/Gerard+David.jpg" width="232" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;Gerard David, &lt;i&gt;Holy Night&lt;/i&gt;, Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1732651599847721918?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1732651599847721918/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1732651599847721918'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1732651599847721918'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TRR-CeKK1RI/AAAAAAAAADE/hvoJL-JFcC0/s72-c/Gerard+David.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-2558002151290211449</id><published>2010-12-05T15:12:00.003+01:00</published><updated>2010-12-05T15:58:24.458+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłosz'/><title type='text'>Litwo, ojczyzno moja?</title><content type='html'>&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPucFELtL1I/AAAAAAAAAC4/jXIdnD8fABo/s1600/DSC00357.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPucFELtL1I/AAAAAAAAAC4/jXIdnD8fABo/s320/DSC00357.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Poprzedni post dotyczący książki Miłosza zaczęłam pytaniem, które powtórzyłam w tytule obecnego. Powtórzenie jest w pełni zamierzone, gdyż &lt;i&gt;Szukanie ojczyzny&lt;/i&gt; w pełni dotyczy Litwy, a autor dokonuje próby przedstawienia losów ziemi, z której się wywodzi nie uciekając od niewygodnych dla wielu zagadnień dotyczących stosunków polsko-litewskich.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Książkę rozpoczyna tekst zatytułowany &lt;i&gt;Rodziewiczówna&lt;/i&gt;. Miłosz, który w latach młodości czytał &lt;i&gt;Lato leśnych ludzi&lt;/i&gt; i może jeszcze kilka innych pozycji, zainteresowany zażenowaniem intelektualistów oraz niesłabnącą popularnością powieści pisarki postanowił przeczytać jej książki, aby przekonać się co świadczy o jej sukcesie. Od razu się przyznam, że trochę się bałam tego tekstu, pamiętając jak bardzo się męczyłam, żeby skończyć &lt;i&gt;Między ustami a brzegiem pucharu&lt;/i&gt; i po tej lekturze stwierdziłam, że nigdy więcej Rodziewiczówny. Zdania wciąż nie zmieniłam, ale tekst Miłosza okazał się niezwykle interesujący. Nie dokonał on bowiem ani krytyki (choć też nie unikał wymieniania wad tej twórczości) ani nie chwalił. Czytanie książek Marii Rodziewiczówny, jak autor zauważył, było podobne do czytania pamiętników, gdyż znaleźć w nich można wiele informacji dotyczących realiów oraz stosunków społecznych panujących na opisywanych terenach w drugiej połowie XIX w. Przede wszystkim za ideał Rodziewiczówna uważała i tak przedstawiała szlacheckie zaścianki, czyli gospodarstwa rolne uprawiane przez rodzinę, nietożsame z gospodarstwami chłopskimi. Praca w zgodzie z przyrodą łączyła się z czystym sumieniem, a zaścianki stanowiły miejsca silnego oporu przeciw rusyfikacji. Polak i Litwin były określeniami niemal jednoznacznymi, posługiwano się zaś językiem polskim, a litewski pojawiał się najczęściej w postaci wtrętów, gdyż uważany był za język prostaków. Dopiero później doszło do popularyzacji języka litewskiego oraz prób odzyskania narodowej tożsamości przez Litwinów.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Wieś u Rodziewiczówny symbolizowała dobro, natomiast wszelkie zło pochodziło z miasta, przede wszystkim z Warszawy. Była ona pełna nieprawości, duchowej pustki i nierówności społecznych. Pozytywni bohaterowie najczęściej wywodzili się z warstw ubogich i służyli pomocą bardziej potrzebującym. I, oczywiście, byli to mieszkańcy Polesia czy Żmudzi.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Wszystko co obce posiada u Rodziewiczówny negatywne cechy. Dla szlachty największą wartość stanowiła ziemia, to ona była kapitałem. Natomiast dla Niemców i przede wszystkim Żydów była ona jedynie źródłem do zdobycia majątku. Pozytywny bohater nigdy nie dopuściłby się sprzedania rodzinnego majątku, wyrębu lasów, z kolei Żydzi nie mieli z tym problemów. Rodziewiczówna ukazuje Żydów zdecydowanie negatywnie, a jednak Miłosz pisze, że określenie „antysemityzm” nie znalazłoby zrozumienia w opisywanych przez autorkę środowiskach: „Po prostu taki jest porządek świata, że odraza do Żydów jest równoznaczna z odrazą do zła i że czyhają oni na obrzeżach społeczeństwa, szukając, kogo by wplątać w swoje brudne (zawsze brudne) transakcje” (C. Miłosz, &lt;i&gt;Szukając ojczyzny&lt;/i&gt;, Wydawnictwo Znak, Kraków 2001, s. 32). Trudno jednak dziś zrozumieć taki sposób rozumowania ówczesnych środowisk.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Prozę i samą Rodziewiczównę Miłosz podsumowuje w taki sposób:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Zalecana jako chrześcijańska lektura dla rodzin, jako że nie ma w niej wybujałej erotyki, czyli, jak to ona nazywa, „szałów”, pochwalana za swoje zdrowe poglądy przez Stronnictwo Narodowe i jego dalsze wcielenia, jest właściwie pisarką nieszczęśliwego społeczeństwa szlacheckiego, które nie tylko zastygło w swoich obyczajach, ale jeszcze cofnęło się w porównaniu z szybko postępującym gdzie indziej dziewiętnastym wiekiem. […] Opierając się mrokom i dzikości, Polska dworu i zaścianka uległa zapeklowaniu żywcem. Założenia książek Rodziewiczówny nie muszą być głośno powtarzane, zresztą być nie mogły, z powodu cenzury, ale ich obecność przemawia do czytelników na zasadzie dobrze wytartego uczuciowego toru. Że dzieje się tak w końcu dwudziestego wieku, dowodzi jedynie, &amp;nbsp;że nie wszystko mogą zmienić wojny i polityczne przewroty (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 56-57).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; margin-right: 1em; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPubBVBFt9I/AAAAAAAAACw/cCv6eZH8qPE/s1600/get.php.jpeg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPubBVBFt9I/AAAAAAAAACw/cCv6eZH8qPE/s320/get.php.jpeg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;źródło: http://www.regturas.lt/index.php?id=548&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Kolejne teksty: &lt;i&gt;Nad Niewiażą, wiek dziewiętnasty&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;W Wielkim Księstwie Sillicianii&lt;/i&gt; oraz &lt;i&gt;Opowieści pana Guze &lt;/i&gt;to różne oblicza Litwy. Pierwszy z nich dotyczy pamiętników Jakuba Gieysztora, jego spojrzenia na kwestię chłopską oraz polsko-litewską. Podjął się on zadania uwłaszczenia, ale również rozwoju społecznego chłopów, a choć wszystkich uważał za Polaków rozumiał potrzebę odrębności narodowej i uznawał, że ten, kto kocha własną narodowość uszanuje i inną. Dlatego sam miał szkółkę, w której uczono przede wszystkim po litewsku. Jednocześnie posiadał pewne cechy i głosił hasła, które dziś uznalibyśmy zapewne za nacjonalistyczne. Przeciwny separatyzmowi, bał się zerwania związku Litwy z Koroną, który był dla niego istotą polskości. Był zwolennikiem jednej Polski zamiast Rzeczypospolitej. A jednak Miłosz napisał:&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Może nawet niesprawiedliwe jest umieszczanie go wśród nacjonalistów, skoro wykazywał taką wrażliwość na potrzeby mówiącej innym językiem wsi w jego stronach. Obcując z nim, odkrywamy ogólne prawo takich spotkań w czasie: tamci ludzie żyli wśród sprzeczności, które tylko dla nas są sprzecznościami (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 90).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;W Wielkim Księstwie Sillicianii&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; Miłosz zajął się kwestią litewskości, polskości oraz żydowskości Mickiewicza, przedstawiając różne fakty przemawiające za każdą z tych możliwości, natomiast &lt;i&gt;Opowieści pana Guze&lt;/i&gt; zostały napisane na podstawie materiałów przesłanych Miłoszowi przez owego pana Guze, który był właścicielem majątku, graniczącego z majątkiem Miłoszów na Białorusi. Tu znajdziemy niezwykle interesujące historie dotyczące rodziny poety, mniej lub bardziej chwalebne, oraz mniej lub bardziej obiektywne, gdyż zależne od opinii pana Guze. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Jak z tą Litwą było&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; to bardzo ciekawy i bogaty w zajmujące informacje szkic dotyczący Oskara Miłosza. Jego kuzyn podjął się próby przedstawienia motywów kierujących Oskarem, który opowiedział się za Litwą, a nie za Polską. Czyni to w sposób rzetelny i dokładny, przedstawia stanowisko Oskara, któremu po zapoznaniu się z wieloma faktami trudno się dziwić. W tym tekście znalazły się również uwagi na temat twórczości „litewskiego” Miłosza oraz jego przeobrażeń religijnych. Poruszona została również kwestia mesjanizmu, tak jak ją Oskar rozumiał.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;O wygnaniu&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; i &lt;i&gt;Miejsce utracone &lt;/i&gt;to teksty podejmujące pierwszy zagadnienie wyobcowania i próby odnalezienia się poza granicami ojczystego kraju oraz niemożności pełnej od niego ucieczki, drugi natomiast dotyczy tragicznych losów Wilna podczas II wojny światowej, okupacji stalinowskiej i hitlerowskiej, masowych mordów. Ukochane miasto Piłsudskiego stało się miejscem zagłady dziesiątek tysięcy Żydów i w tym miejscu Miłosz przypomina, że było to miasto, w którym żyły obok siebie, ale nie we wspólnocie społeczności Żydów i Polaków. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Ostatni tekst &lt;i&gt;Pamięć i historia&lt;/i&gt;, który został przez autora dołączony do trzeciego wydania opisywanej książki to przemówienie wygłoszone przez&amp;nbsp; Miłosza w Wilnie 2 października 2000 r. na sympozjum, w którym udział wzięli również Wisława Szymborska, Günter Grass oraz Tomas Venclova. Jest to tekst mocno prowokujący i poruszający. Czesław Miłosz odniósł się do kwestionowanej przez niektórych (a dziś ta opinia jak się okazuje u niektórych wciąż jest aktualna) polskości autora. Urodził się on w samym środku Litwy i miałby pełne prawo uznać się za Litwina, ale jego rodzina od XVI w. mówiła po polsku, a on chodził do polskich szkół. W dowodzie osobistym wpisano mu Polak i on nigdy się polskości nie wyrzekł. A, że głosił niechętne opinie wobec polskiego nacjonalizmu (zaznaczył przy tym, że nacjonalizm litewski nie jest niczym lepszym) uważam za zrozumiałe. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPubh8mp2PI/AAAAAAAAAC0/_ZvkM37P5hE/s1600/wilno+1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; margin-bottom: 1em; margin-left: auto; margin-right: auto;"&gt;&lt;img border="0" height="210" src="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPubh8mp2PI/AAAAAAAAAC0/_ZvkM37P5hE/s320/wilno+1.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: xx-small;"&gt;źródło: http://www.interklasa.pl/portal/dokumenty/ue142/galeria.html&lt;/span&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Kolejną ważną kwestią, którą Miłosz podjął na tym odczycie była kwestia żydowskiego Wilna i zagłada. Z problemem tym jednak Litwini muszą zmierzyć się sami. Na końcu zaś wyraził negatywną opinię o decyzji zamknięcia Uniwersytetu Stefana Batorego w grudniu 1939 r.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Szukanie ojczyzny&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; to bardzo zajmująca pozycja, bogata w treści, które nierzadko są niewygodne dla opisywanych środowisk, ale równocześnie, które pozwalają zrozumieć podejmowane decyzje oraz niechęć Litwinów do Polaków. Uważam, że jest to książka, którą należy czytać i powinna, choć we fragmentach znaleźć się w kanonie lektur szkolnych, gdyż podejmuje kwestie, o których nie powinno się zapominać.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-2558002151290211449?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/2558002151290211449/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/12/litwo-ojczyzno-moja.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2558002151290211449'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2558002151290211449'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/12/litwo-ojczyzno-moja.html' title='Litwo, ojczyzno moja?'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TPucFELtL1I/AAAAAAAAAC4/jXIdnD8fABo/s72-c/DSC00357.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1724986543074263359</id><published>2010-11-20T14:41:00.003+01:00</published><updated>2010-11-24T20:03:14.008+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Andrzej Bart'/><title type='text'>Fajna książka Andrzeja Barta</title><content type='html'>&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TOfO2a2PXZI/AAAAAAAAACs/jFrS6Pv29tw/s1600/StateCoin.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="171" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TOfO2a2PXZI/AAAAAAAAACs/jFrS6Pv29tw/s320/StateCoin.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,&amp;quot;serif&amp;quot;; font-size: small; line-height: 150%;"&gt;&amp;nbsp;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Czy streszczenie scenariusza filmowego można uznać za kawałek dobrej literatury? Kiedyś bym się zastanawiała, dziś, po przeczytaniu &lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;Rewersu&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt; (W.A.B., Warszawa 2009) Andrzeja Barta, śmiało twierdzę, że tak.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Główną bohaterką książki jest Sabina młoda, zafascynowana swoim szefem, redaktorka działu poezji. Piszę młoda, ale mieszkające z nią matka i babcia szczerze obawiają się o jej staropanieństwo. Dziewczyna zasypywana jest radami, jak powinna się ubierać, zachowywać, uśmiechać oraz obawami, kto się nią zajmie, gdy zabraknie już opiekunek. Obawy nie są całkiem bezpodstawne, gdyż Sabina to skromne, nieśmiałe i raczej zahukane dziewczę, chociaż jak się później okaże, nie pozbawione charakteru i odwagi. Te cechy ujawniła też w czasie wojny, gdy wraz z bratem Arkadiuszem szykowała się do udziału w powstaniu warszawskim.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Sabina żyje sobie w miarę spokojnie, pracuje, pozuje bratu do obrazu przedstawiającego młoda traktorzystkę lub inną postać kobiecą znaną z plakatów propagandowych. I, jak to zwykle w książkach (bo w życiu to różnie) bywa, niespodziewanie, w dość przykrych okolicznościach poznaje młodego, pięknego jak z obrazka, dzielnego mężczyznę w prochowcu. Serduszko Sabiny zaczyna bić szybciej, a i Bronisław, bo tak się przedstawił wybawiciel, również okazuje zainteresowanie młodą redaktorką.&amp;nbsp; Umawiają się raz, drugi, są kwiaty, jest kino, a przede wszystkim radość matki i babci, że Sabinka zakochana i, że ma adoratora. Oczywiście, Bronisław nie jest bez wad i czasami zachowuje się niestosownie, trochę ordynarnie, ale przecież wojna wpłynęła na ludzi w różny sposób, a on w dodatku prosty chłopak to drobne uchybienia można i należy mu wybaczyć. Związek między Sabiną a Bronkiem rozwija się szybko i wszystko pięknie się zapowiada, gdy nagle mężczyzna pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Czytelnikowi nie trudno od początku odgadnąć kim tak naprawdę jest pan Bronisław Falski i czym się zajmuję, ale Sabinka to nie czytelnik tylko zauroczona kobieta i drobne niepokojące sygnały nie wzbudziły w niej podejrzenia. Jednak, gdy prawda wychodzi na jaw dziewczyna, mimo szoku i strachu, decyduje się na krok, który wprowadzi w jej życie spore zamieszanie.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Historia z lat pięćdziesiątych XX wieku poprzeplatana jest krótkimi scenkami z czasów nam współczesnych, kiedy to Sabina jest już staruszką. Te momenty odsłaniają trochę tajemnice przeszłości i pozwalają odkryć prawdziwe wydarzenia, zanim zostaną ukazane&amp;nbsp; w książce.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt;Początkowo narracja w czasie teraźniejszym i krótkie, szybkie zdania nie zrobiły na mnie dobrego wrażenia. Jednak szybko przestały mi przeszkadzać, a nawet zaczęłam je doceniać.&amp;nbsp; &lt;i&gt;Rewers&lt;/i&gt; to bardzo przyjemnie napisana książka z wątkami romansowymi i kryminalnymi. Jednak, gdyby nie tło historyczne nic specjalnego by w niej nie było. Bo to właśnie sposób opisania rzeczywistości początku lat pięćdziesiątych najbardziej mnie urzekł. Andrzej Bart pisze o tych strasznych czasach bez nadęcia, wielkich i poważnych słów, bez rozliczania, a jednocześnie ukazuje realia w sposób przekonujący. Bo tak wyglądało ówczesne życie – obok codziennych problemów, sercowych zawirowań wisiała groza nagłych aresztowań, niepewność wobec drugiego człowieka i pełna inwigilacja. Życiem rządził strach bo nawet mała złota moneta mogła być powodem do prześladowań, a donosicielstwo nie było niczym niezwykłym. Dodajmy do tego ingerencję w życie kulturalne i cenzurę (przykład młodego poety i Arkadka, który malował traktorzystki), ale jednocześnie odwagę i honor części społeczeństwa i mamy skondensowany obraz tamtych lat. Zdaję sobie sprawę, że uproszczenia i skróty wynikają z formy książki, ale jestem wdzięczna pisarzowi, że zdecydował się na nowelę filmową, a nie na powieść bo mógłby przedobrzyć i zepsuć całość.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Rewers&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: small; line-height: 150%;"&gt; nie jest wybitnym dziełem literackim, ale chyba nikt nie oczekiwał, że będzie. Jest za to sprawnie napisaną, ciekawą i naprawdę fajną książką i dobrą literaturą. „Fajna” to słowo wytrych, ale to było pierwsze co pomyślałam po przeczytaniu i sądzę, że to najlepsze określenie dla tej książki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1724986543074263359?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1724986543074263359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/fajna-ksiazka-andrzeja-barta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1724986543074263359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1724986543074263359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/fajna-ksiazka-andrzeja-barta.html' title='Fajna książka Andrzeja Barta'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TOfO2a2PXZI/AAAAAAAAACs/jFrS6Pv29tw/s72-c/StateCoin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1125962917285190581</id><published>2010-11-13T14:11:00.002+01:00</published><updated>2011-08-23T16:29:46.761+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura chorwacka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='eseje'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Dubravka Ugrešić'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='felietony'/><title type='text'>Nobody's home...</title><content type='html'>&lt;m:smallfrac m:val="off"&gt;    &lt;m:dispdef&gt;    &lt;m:lmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:rmargin m:val="0"&gt;    &lt;m:defjc m:val="centerGroup"&gt;    &lt;m:wrapindent m:val="1440"&gt;    &lt;m:intlim m:val="subSup"&gt;    &lt;m:narylim m:val="undOvr"&gt;   &lt;/m:narylim&gt;&lt;/m:intlim&gt; &lt;/m:wrapindent&gt;  &lt;/m:defjc&gt;&lt;/m:rmargin&gt;&lt;/m:lmargin&gt;&lt;/m:dispdef&gt;&lt;/m:smallfrac&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoBodyText" style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TN6NToFbOZI/AAAAAAAAACk/mH4RDWipC90/s1600/DSC00343.JPG" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="76" src="http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TN6NToFbOZI/AAAAAAAAACk/mH4RDWipC90/s320/DSC00343.JPG" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;„&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; font-size: small;"&gt;Bycie pisarzem ma także pewną zaletę: można marudzić publicznie, co więcej, czasem jakaś gazeta zaproponuje pisarzowi trochę miejsca i skromne honorarium za marudzenie. To miejsce nazywa się kolumną felietonów” (D. Ugrešić, &lt;i&gt;Nikogo nie ma w domu&lt;/i&gt;, Wydawnictwo Znak, Kraków 2008, s. 414).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoBodyText" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Takie publiczne marudzenie uprawia Dubravka Ugrešić w cytowanym zbiorze swoich tekstów. &lt;i&gt;Nikogo nie ma w domu składa&lt;/i&gt; się z 5 części, w których znalazły się krótsze i dłuższe refleksje autorki dotyczące codziennego życia, literatury, problemów społecznych i politycznych, a wszystkie łączą rozważania na temat tożsamości, własnego miejsca w świecie&amp;nbsp; oraz była Jugosławia i inne kraje postkomunistyczne. Ugrešić z przyczyn politycznych musiała opuścić Chorwację (a właściwie Jugosławię, gdyż pisarka przez wiele lat żyła w tym państwie komunistycznym i dopiero po jego rozpadzie wcisnęli jej, jak pisze, chorwacki paszport) i od 1993 r. mieszkała w Holandii i Stanach Zjednoczonych. Podróżniczy tryb życia, liczne przeprowadzki, ludzie stały się podstawą krótkich felietonów zamieszczonych w &lt;i&gt;Części I&lt;/i&gt;. Ugrešić pisze w nich o swoim życiu na walizkach, licznych spostrzeżeniach, o tym, dlaczego nie ma ogrodu i kiedy kupić domek dla ptaków. Oprócz luźniejszych tematycznie tekstów znajdują się jednak te tyczące się tożsamości, stereotypów, starości lub też przemocy wśród młodzieży. Trzeba jednak zaznaczyć, że pisarka nie moralizuje, nie poucza, tylko przedstawia swój punkt widzenia w sposób inteligentny, dowcipny, ale i złośliwy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Część II składa się z trzech dłuższych tekstów: &lt;i&gt;Europa, Europa&lt;/i&gt;, &lt;i&gt;Amsterdam&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;USA nails&lt;/i&gt;. Pierwszy powstał podczas podróży Literaturexpressem Europa 2000, w której wzięli udział pisarze z 43 krajów, odwiedzając 18 europejskich miast. Zawiera spostrzeżenia pisarki z samej podróży pociągiem, obserwacje tyczące się jej współtowarzyszy oraz niezwykle ciekawe refleksje na temat odwiedzanych miast. Szczególne miejsce zajmuje tu Malbork, a właściwie hotel, w którym pisarze nocowali. To w tym miejscu, wśród popielniczki z kutego żelaza, fikusów, stoliczka z lnianym obrusem i spłuczki na metalowym łańcuszku Ugrešić poczuła się jak w domu z jugosłowiańskiego dzieciństwa. To, czego zabrakło w jej rodzinnym kraju, znalazła w nowym tysiącleciu w historycznym mieście Polski, które, jeszcze wtedy, nie poddało się zachodniej okupacji europejskiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Amsterdam&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt; to zbiór obrazków z życia w stolicy Holandii, miłości Holendrów do wszelkich miniatur, barwnego targu, karnawału, ale także opis holenderskiej mentalności i sposobu życia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Tekst o Stanach Zjednoczonych to wizja tego kraju po 11 września, ale zamiast rozważań nad terroryzmem i o tym, jak żyć po zamachu autorka skupia się na nowej obsesji Amerykanów – na pielęgnacji paznokci. Jednak z ten pozornie błahy temat, Ugrešić&amp;nbsp; zdołała przekształcić w spostrzeżenia o mniejszościach narodowych żyjących w USA.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Najciekawsza pod względem tematycznym okazała się dla mnie &lt;i&gt;Część III&lt;/i&gt; książki, dotycząca głównie literatury europejskiej. Ugrešić rozpoczyna od dość odważnego porównania europejskiego życia literackiego do konkursu Eurowizji. Podobnym, jej zdaniem, show jest transmisja z przyznania Nagrody Bookera.&amp;nbsp; Co może być wspólnego dla tych pozornie całkiem różnych imprez? Jak się okazuje, całkiem wiele elementów. Autorka wspomina m.in. o spektakularności wykonania, polityce, skandalach, ale przede wszystkim o otoczce medialnej, a podziękowania pisarzy porównuje do tychże wypowiadanych przez popowych piosenkarzy (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 187-188). Dalej robi się poważniej i Ugrešić przechodzi do zagadnienia związanego z przynależnością narodową pisarzy. Zamiłowanie ludzi do doklejania etykietek jest widoczne w każdej dziedzinie, również w literaturze. Często nie ma z tym większego problemu, mamy do czynienia z literaturą polską, niemiecką, turecką, japońską itd. Jednak, co zrobić z literaturą powstałą w kraju, którego już nie ma? Po rozpadzie Jugosławii doszło do taki paradoksów, że Ivo Andrić „wedle narodowości stał się pisarzem chorwackim, wedle miejsca zamieszkania – serbskim, i wedle poruszanej tematyki – bośniackim” (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, przypis na s. 192). W przypadku wielu pisarzy ważniejsze od tego jak piszą staje się to skąd pochodzą. Bez względu na to, co Ugrešić napisze zawsze będzie rozpoznawana jako pisarka chorwacka, nie ważne, że od lat żyje w innym kraju. O swojej wrażliwości na punkcie etykietek pisze tak:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Czemu [jest przewrażliwiona – dopisek mój]? Bo w codziennej recepcji okazuje się, że identyfikacja bagażu obciąża tekst literacki. Bo okazuje się też, że identyfikacja wpisana w etykietkę zmienia istotę tekstu literackiego i jego sens. Bo identyfikacyjna etykietka jest skróconą interpretacją tekstu, co z reguły ukrywa. Bo identyfikacyjna etykietka otwiera przestrzeń pozwalającą odczytać coś, czego w tekście nie ma. I wreszcie dlatego, że jest dyskryminująca – dyskryminująca bezpośrednio dla samego tekstu. Zgoda na identyfikację oznacza poparcie dla idei, że również literatura stanowi domenę geopolityczną, co pewnie bliższe jest rzeczywistości, ale nie do mnie należy wspieranie każdej „rzeczywistości” tylko dlatego, że to „rzeczywistość” (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 193).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Wszystko to prowadzi do nacjonalizacji literatury, czego symbolem może być popularne w Chorwacji hasło „Czytajmy to, co chorwackie”. Stanowi również ograniczenia dla pisarzy, którzy piszą w języku ojczystym, żyjąc w odrębnej kulturze, dla tych, którzy piszą w języku kraju, w którym się znaleźli, dla tych, którzy mieszają języki i wreszcie dla tych, którzy nie piszą o kulturze, z której się wywodzą (a zdaniem wielu powinni). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Części IV&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt; i &lt;i&gt;V&lt;/i&gt; dotyczą przede wszystkim emigrantów z Europy Wschodniej, ich życia na Zachodzie. Autorka, ze szczególną czułością, pisze tu o fenomenie polskiego hydraulika, który stał się pierwszą ofiarą zjednoczonej Europy.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;W tych częściach pojawiają się poważne teksty dotyczące chorwackiej (i nie tylko) polityki, przeinaczania historii, wymazywania okresu komunizmu, przez co wojennych działaczy antyfaszystowskich zrównywało się razem ze zbrodniarzami. Znajdziemy tu również teksty poruszające problematykę dyskryminacji, handlu kobietami i komunistycznych więzień.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;span style="line-height: 150%;"&gt;Teksty zawarte w &lt;i&gt;Nikogo nie ma w domu &lt;/i&gt;powstawały w okresie 10 lat, dla różnych gazet (w tym dla „Gazety Wyborczej”) i na różnych etapach życia Ugrešić. Nie może więc dziwić ich różnorodność i nierówności. Za każdym razem jednak stanowią dużą rozrywkę, gdyż&amp;nbsp; autorka o sprawach zarówno błahych, jak i poważnych, pisze bezkompromisowo, zachowując jednocześnie poczucie humoru. Rzeczywiście, jak sama napisała, Ugrešić marudzi. Ale marudzi w tak ujmujący sposób, że nawet niezgadzając się z nią, w niektórych sprawach miałam wielką przyjemność z tej lektury.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif; text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size: small;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TN6Nbb7cv7I/AAAAAAAAACo/BiBFLRSZqkU/s1600/DSC00347.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TN6Nbb7cv7I/AAAAAAAAACo/BiBFLRSZqkU/s320/DSC00347.JPG" width="213" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="MsoNormal" style="line-height: 150%; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1125962917285190581?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1125962917285190581/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/nobodys-home.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1125962917285190581'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1125962917285190581'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/nobodys-home.html' title='Nobody&apos;s home...'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TN6NToFbOZI/AAAAAAAAACk/mH4RDWipC90/s72-c/DSC00343.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4799780572768443780</id><published>2010-11-03T18:38:00.000+01:00</published><updated>2010-11-03T18:38:53.097+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura niemiecka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Daniel Kehlmann'/><title type='text'>Umiłowanie wiedzy</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Alexander von Humbold był niemieckim przyrodnikiem, podróżnikiem i odkrywcą. Carl Friedrich Gauss z kolei to wybitny matematyk, astronom, fizyk oraz geodeta. Obu panów łączy pochodzenie, życie na przełomie wieków, fascynacja nauką oraz niemiecki pisarz Daniel Kehlmann. On to właśnie z tych panów uczynił głównych bohaterów swej niezwykle poczytnej i szturmującej listy bestsellerów powieści &lt;i&gt;Rachuba świata&lt;/i&gt;. Powieści praktycznie pozbawionej dialogów, wypełnionej krótkimi zdaniami i bogatej w niezwykłe poczucie humoru.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja książki rozpoczyna się we wrześniu 1828 r., gdy Gauss, zmuszony przez Humbolda, po raz pierwszy od bardzo dawna opuszcza dom i udaje się do Berlina na Kongres Przyrodników Niemieckich. Po wypełnionej narzekaniem matematyka oraz drobnymi nieprzyjemnościami podróży naukowcy spotykają się, a chwilę tę próbuje uwiecznić swym nowatorskim urządzeniem niejaki Daguerre. Po tych scenach następują rozdziały retrospektywne, w których czytelnik poznaje niezwykłe losy bohaterów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Alexander von Humbold&amp;nbsp; i jego brat Wilhelm od dziecka byli uczeni jeden na człowieka natury, drugi zaś na człowieka kultury. Nauka oby chłopców była niezwykle intensywna, bez wolnych dni i wakacji. Aleksander od dzieciństwa pasjonował się światem i pragnął poznać wszystko doświadczalnie. Niejednokrotnie szokował swoim zachowaniem, niejednokrotnie również ryzykował własnym życiem. Ciekawy świata pragnął wyruszyć do Ameryki Południowej, co udało mu się w towarzystwie Bonplanda – botanika i miłośnika kobiet. Nie raz zdarzało się żyjącemu w celibacie Humboldowi (jego kontakty z dziwkami polegały głównie na liczeniu wszy znajdujących się w ich włosach) wyciągać przyjaciela z burdeli lub bezpośrednio z pomiędzy kobiecych ud. Nie przeszkodziło to jednak panom spłynąć Orinoko, wspinać się na najwyższe góry Ekwadoru, schodzić do jaskiń. Humbold miał również okazję obalenia teorii Goethego o zimnym wnętrzu ziemi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże Carl Friedrich Gauss różnił się od Humbolda. Urodzony w biednej rodzinie, od najmłodszych lat wykazywał niezwykłe zdolności matematyczne, za co niejednokrotnie oberwało mu się od nauczyciela. Zafascynowany liczeniem i gwiazdami w wieku 24 lat napisał dzieło swojego życia. W przeciwieństwie do naszego drugiego bohatera Gauss nie stronił od kobiet. Szczególnie upodobał sobie prostytutkę Ninę, której obiecywał ślub i nauczenie się języka rosyjskiego. Jak łatwo się domyślić ze ślubu nici, gdyż matematyk poślubił inteligentną Joannę. Najbardziej kochał jednak naukę i wciąż pragnął zdobywać nową wiedzę. Nic nie miało dla niego większego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po opisie perypetii życiowych bohaterów wracamy znów do momentu ich spotkania i dalszych losów. Nie są to już młodzi i pełni energii chłopcy. To obeznani z życiem, dojrzali i trochę cyniczni mężczyźni, którzy jednak wciąż mają marzenia. Tyle tylko, że coraz trudniej je spełnić, a na przeszkodzie stają nie tylko ich ułomności, ale i historia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Daniel Kehlmann, opisując wariację na temat losów wybitnych niemieckich naukowców, stworzył niezwykle wciągającą i pełną przygód powieść o sile rozumu i ludzkiej determinacji.&amp;nbsp; Stylem i humorem książka przywodzi na myśl &lt;i&gt;Podróż sentymentalną&lt;/i&gt; Sterne’a (również polecam tym, co nie czytali) i zapewnia dużo przyjemności, dobrej zabawy, a jednocześnie zmusza do refleksji. Dlatego jeżeli macie ochotę na wciągającą powieść, a zmęczyły was już skandynawskie kryminały lub historie pewnych miłości koniecznie sięgnijcie po &lt;i&gt;Rachubę świata&lt;/i&gt; (W.A.B. 2007 w serii Inne Historie).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TNGdgaQruNI/AAAAAAAAACg/6BfcN-E7BCg/s1600/rachuba.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TNGdgaQruNI/AAAAAAAAACg/6BfcN-E7BCg/s1600/rachuba.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4799780572768443780?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4799780572768443780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/umiowanie-wiedzy.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4799780572768443780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4799780572768443780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/11/umiowanie-wiedzy.html' title='Umiłowanie wiedzy'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TNGdgaQruNI/AAAAAAAAACg/6BfcN-E7BCg/s72-c/rachuba.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-6512404463381689652</id><published>2010-10-20T19:27:00.001+02:00</published><updated>2010-10-21T17:25:44.322+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura rosyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie literackie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antoni Czechow'/><title type='text'>Oj baby, baby</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nigdy nie miałam zbyt dobrego zdania o kobietach i nie sądzę by to się zmieniło. Obserwacje, analizy zachowań, wnioski z rozmów - mało to wszystko zachęcające i optymistyczne. Dlatego nie dziwią mnie tak popularne w literaturze negatywnie wykreowane postaci kobiece. Jasne, czasami bywa tak, że taka, a nie inna kreacja bohaterki wynika z obsesji, lęków, poglądów autorów, ale w większości przypadków są to mniej lub bardziej wyjaskrawione sceny z życia. Trzeba być jednak sprawiedliwych i zaznaczyć, że oprócz wyrachowanych, kapryśnych, jak i zwyczajnie złych kobiet, po świecie chodzą również dobre, czułe, kochające, nierzadko niestety naiwne panny. Tę różnorodność charakterów dostrzegali i dostrzegają pisarze, nie umknęła ona również wybitnemu obserwatorowi ludzkich zachowań – Antoniemu Czechowowi, który w 7 opowiadaniach zebranych w zbiorku &lt;i&gt;Baby&lt;/i&gt; napisał co o nas babach myśli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba przyznać, że nie są to zbyt optymistyczne obrazki. Już pierwsze opowiadanie pokazuje kapryśną i egzaltowaną księżnę, uważającą się niemal za dobro wcielone i osobę godną uwielbienia. Niestety, wszelkie przejawy charytatywnej działalności były tylko na pokaz i nic dobrego z nich nie wynikało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie mamy kilka przykładów niewiernych żon. Przyczyny zdrad mogą być różne. Jestem w stanie zrozumieć i w niektórych przypadkach nawet współczuć tym kobietom (a właściwie młodym dziewczynom), które zostały zmuszone do małżeństwa dla pieniędzy, by pomóc rodzinie, bo tak wypada... nie rzadko z dużo starszymi i mało atrakcyjnymi, niekochanymi mężczyznami. Natomiast o tych, które zdradzają z nudy, wyrachowania, kaprysu, bo mąż, choć dobry i kochający, nie jest malarzem, a jedynie doktorem mam zdanie jak najgorsze. A gdy jeszcze taka biedna i nieszczęśliwa biega za kochankiem, poniża się i błaga go by choć na nią spojrzał to jest to po prostu żałosne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale, na szczęście, Czechow widział również młode, dobre, zagubione dziewczęta pragnące szczęścia i miłości. Widział kobiety, które odrzuciwszy dumę nie bały się stanąć twarzą w twarz z kochankami mężów i niemal się przed nimi poniżać dla dobra własnych dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zanim feministki odsądzą Czechowa (bo mnie to już nic nie uratuje) od czci i wiary, to należy wspomnieć, że w opowiadaniach dostało się również niejednemu mężczyźnie. I tak, oprócz czułych, szczerze kochających i dobrych spotykamy tu niewiernych i wykorzystujących kobiety. Jeden z bohaterów, świadom własnych zalet fizycznych, bez skrupułów korzysta z tego, że kobiety, mimo że traktuje je z pogardą, lgną do niego, żywią go i zdradzają z nim mężów. Kolejny, najpierw wdał się w romans z młoda mężatką, po powrocie jej męża z żołnierki namówił ją do wyznania zdradzonemu winy, a gdy zakochana w nim kobieta nie chciała wrócić do męża, ten odrzucił ją, obwiniał i doprowadził do morderstwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Baby&lt;/i&gt; Czechowa to interesujące wnioski z obserwacji ludzkich zachowań. Co uderza najbardziej to po pierwsze głupota, szaleństwo, sadomasochizm (?) nie wiem, jak to jeszcze nazwać, tych kobiet, które z własnej woli pchają się w ramiona mężczyzn, którzy nimi gardzą i je poniżają, a po drugie to refleksja, że w gruncie rzeczy świat i ludzie charaktery właściwie się nie zmieniają. Smutne.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-6512404463381689652?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/6512404463381689652/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/10/oj-baby-baby.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6512404463381689652'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/6512404463381689652'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/10/oj-baby-baby.html' title='Oj baby, baby'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4563547402485171318</id><published>2010-10-09T12:35:00.000+02:00</published><updated>2010-10-09T12:35:33.745+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jarosław Iwaszkiewicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wspomnienia'/><title type='text'>Przyjaźnie Iwaszkiewicza</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dwudziestolecie międzywojenne to jeden z najbardziej fascynujących okresów dla kultury polskiej. Radość z odzyskania niepodległości odzwierciedlała się spontanicznością, żywiołowością w działalności artystycznej. Doszło do przewartościowania literatury. Odtąd miała być niezależna od sytuacji politycznej kraju, miała służyć wyłącznie celom estetycznym. Niestety, szybko okazało się, że w odrodzonej Polsce nie ma miejsca na oczekiwaną sprawiedliwość i uczciwe rządy. Bardzo szybko zastąpiła je nienawiść i walki polityczne, a literatura została wciągnięta w ideologiczną wojnę. To jednak w tym czasie rozwijały się liczne grupy artystyczne m.in. Awangarda Krakowska, Futuryści, Żagary i moi ulubieni Skamandryci. Sławę zyskiwali młodzi literaci- Julian Tuwim, Antoni Słonimski, Kazimiera Iłłakowiczówna, Tadeusz Pieper, Jarosław Iwaszkiewicz etc., malarze, rzeźbiarze. Kwitła krytyka literacka i teatr. Powstawały liczne czasopisma literackie, w których prym wiodły "Wiadomości literackie" ( z satyrycznym dodatkiem "Idą mośki literackie", w którym nie kto inny jak Tuwim i Słonimski utrzymywali go w tonie agresywnego antysemityzmu by wykpić szerzącą się nietolerancję). W tym czasie nawiązywały się również liczne przyjaźnie, mniej lub bardziej serdeczne, część z nich przetrwała, część szybko się rozpadła, ale na ogół były to przyjaźnie szczere, pełne wzajemnego szacunku, opierające się na zamiłowaniu do życia i sztuki. O takich właśnie przyjaźniach, zapoczątkowanych po odzyskaniu niepodległości przez Polskę lub nawet wcześniej mówi wspomnieniowa książka Jarosława Iwaszkiewicza &lt;i&gt;Aleja przyjaciół&lt;/i&gt; (Czytelnik, Warszawa 1984).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Aleja Przyjaciół istniała naprawdę. Tak nazywano aleję przy posiadłości magnatów Sobańskich, która, jak wyjaśnia pisarz, powstała z drzew sadzonych przez przyjaciół, odwiedzających Sobańskich w ich pałacyku. Niestety, w wyniku urbanizacji miasta Aleja Przyjaciół została zniszczona. Przetrwały natomiast wspomnienia Iwaszkiewicza o bliskich mu ludziach. Część z nich zaczął spisywać już pod koniec wojny, część powstała tuż przed śmiercią pisarza. Z noty wydawcy wynika, że Iwaszkiewicz kilkakrotnie zmieniał kształt planowanej książki, pierwotnie miało się w niej znaleźć więcej szkiców. Ostatecznie powstało ich siedem, a właściwie osiem - szkic o Juliuszu Krzyżewskim zamieszczony został w aneksie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;W każdym ze szkiców, opowiadań, jak je miejscami nazywa autor, przedstawiona została sylwetka jednego z bliskich Iwaszkiewiczowi osób. Nie są to jednak szczegółowe biografie (nie byłoby na to miejsca w liczącej 130 stron książeczce), ale wyrywki ze wspomnień, oddające najważniejsze dla Iwaszkiewicza odczucia i cechy opisywanych postaci. Nie należy się spodziewać peanów ku czci... Autor nie wybiela, pokazuje nie tylko zalety, ale i wady swoich przyjaciół. Pisze o ich sporach, ale cokolwiek pisze zawsze czyni to z niezwykłą czułością dla osób, które już odeszły. I tak np. pisze o brzydocie Antoniego Sobańskiego, jego snobizmie ale również przedstawia go jako wspaniałego, inteligentnego i dowcipnego rozmówcę. Snobizm wytykał również Lechoniowi, który często w towarzystwie wstydził się swoich przyjaciół ze Skamandra (co nie przeszkadzało mu pożyczać od nich wciąż pieniędzy na wiecznie nieoddanie). Jednocześnie Iwaszkiewicz z prawdziwą troską pisał o rozterkach i niemocy twórczej Leszka, jak go nazywali przyjaciele, a o jego samobójczej śmierci napisał wzruszająco:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; &lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt; Ale chwyta mnie prawdziwe przerażenie, już nie "metafizyczne zdziwienie", kiedy wyobrażam sobie, jak ten sam chłopiec, który dla kawału budził mnie późną nocą telegramem: "Czekam u Lija sama. Mąż wyjechał. Loda." - skacze z dwunastego piętra hotelu "Hudson" w Nowym Jorku. Musiał on przebyć daleką i straszliwą drogę, o której już nic nie wiem (J. Iwaszkiewicz, &lt;i&gt;Aleja Przyjaciół&lt;/i&gt;, Warszawa 1984, s. 51).&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Iwaszkiewicz nie bał się poruszać trudnych dla niego wspomnień.&amp;nbsp; Pisał o schorowanym już Tuwimie, o jego rozterkach duchowych i moralnych, jakie przeżywał podczas wojny.&amp;nbsp; Przywołał postać młodego Juliusza Krzyżewskiego, który zginął w okupowanej Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale &lt;i&gt;Aleja Przyjaciół&lt;/i&gt; to również wspomnienia radosne, pełne śmiechu i dowcipu. Opisy spotkań w knajpach, ilości wspólnie wypitego alkoholu i anegdoty nadają książce smaczku. Iwaszkiewicz w subtelny sposób opowiadał o intymnym i erotycznym życiu niektórych z przyjaciół, o ich mniej lub bardziej szczęśliwych związkach.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Moje ulubione wspomnienia tyczą się wspomnianego już Tuwima i Antoniego Słonimskiego, niezwykle wrażliwego człowieka, obdarzonego dużą dawką poczucia humoru. Przez długi czas nieszczęśliwie zakochanego, poszukującego zdolności do kochania. O jego poezji Iwaszkiewicz napisał:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Wiersze Tuwima spotykały się z powszechnym entuzjazmem, słuchając Wierzyńskiego pensjonarki sikały, Lechonia widzieli wszyscy z harfą Dawida - Antoni czuł się trochę osamotniony. A mój zachwyt dla jego owoczesnych wierszy nie był wcale robiony, witałem w nim z całego serca prawdziwego poetę, przyjaciela, i bardzo długo czekałem, co wieczorem pokaże , co przyniesie do mnie na Warecką czy też do Ziemiańskiej (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 81).&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;Jednocześnie nie wahał się wspomnieć o tym, jak Słonimski zasnął (lub udawał, że śpi, co wielce prawdopodobne) podczas wystąpienia Wilama Horzycy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Inne postaci, które wspominał Iwaszkiewicz to Horzyca i Arnold Szyfman, a w posłowiu, w krótkich, ale bardzo przejmujących notkach wspominał jeszcze m.in. tragicznie zmarłych Baczyńskiego,&amp;nbsp; Karola Lipińskiego i Stanisława Kowalczyka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ukazując swoich przyjaciół Iwaszkiewicz nie bał się jednocześnie pisać o sobie. W tych miejscach sporo jest autoironii, pisarz potrafił sobie wytknąć błędy - doprowadził do szału Horzycę, gdy przyznał mu się, że nigdy nie wie, która to trzecia, a która czwarta część "Dziadów" Mickiewicza. Opisywał swoje wzruszenia i wątpliwości, a także chwile, w których rozpierała go duma, jak w tedy, gdy po pogrzebie Słowackiego (jego czaszki) został z Lechoniem zaproszony do Teatru Starego "tylko my dwaj z pisarzy!!!" (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 46).&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Podsumowując, przytoczę jeszcze jeden fragment, tym razem z zamieszczonego w książce, z decyzji wydawcy, eseju "Twarze":&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;blockquote&gt;I w długim filmie naszego życia nie tylko ważne są przebłyski tyle nam mówiących twarzy, ale i momenty zafiksowania tych twarzy, zatrzymania ich na chwilę i powiedzenia tej chwili: bądź wieczna.&lt;br /&gt;Na tym polega nieśmiertelność sztuki (&lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 129).&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TLBFJvaBGVI/AAAAAAAAABw/3FFSXJKCy0U/s1600/DSC00279.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TLBFJvaBGVI/AAAAAAAAABw/3FFSXJKCy0U/s320/DSC00279.JPG" width="239" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4563547402485171318?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4563547402485171318/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/10/przyjaznie-iwaszkiewicza.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4563547402485171318'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4563547402485171318'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/10/przyjaznie-iwaszkiewicza.html' title='Przyjaźnie Iwaszkiewicza'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TLBFJvaBGVI/AAAAAAAAABw/3FFSXJKCy0U/s72-c/DSC00279.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-8541747167546724783</id><published>2010-09-26T15:31:00.000+02:00</published><updated>2010-09-26T15:31:19.028+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłosz'/><title type='text'>Z Miłoszem przez Europę (Wschodnią)</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TJ9KTlAxc9I/AAAAAAAAABs/sin8_BQIhjo/s1600/mapa.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0" class="tr-caption-container" style="float: left; text-align: left;"&gt;&lt;tbody&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="text-align: center;"&gt;&lt;img border="0" height="256" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TJ9KTlAxc9I/AAAAAAAAABs/sin8_BQIhjo/s320/mapa.jpg" style="margin-left: auto; margin-right: auto;" width="320" /&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td class="tr-caption" style="text-align: center;"&gt;Źródło: http://elib.kkf.hu/poland/lengyel/history/PL.htm&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/tbody&gt;&lt;/table&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Litwo, ojczyzno moja? To pytanie, które mogliby zadawać sobie wszyscy urodzeni, tak jak Czesław Miłosz, „kiedy tłumy Paryża i Londynu wiwatowały na cześć pierwszych lotników” (C. Miłosz, &lt;i&gt;Rodzinna Europa&lt;/i&gt;, Kraków 2001, s. 13), między Rosją a zachodnią częścią Europy, niby w Polsce, ale jednak z dala od niej. Próbą odpowiedzi na nie jest &lt;i&gt;Rodzinna Europa&lt;/i&gt; pisarza, będąca jednocześnie drogą do odkrycia własnej tożsamości i przynależności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książka składa się (wraz ze &lt;i&gt;Wstępem&lt;/i&gt;) z 20 tekstów poświęconych etapom życia Miłosza, począwszy od jego korzeni, lat dzieciństwa, przez pełną rozterek moralno-filozoficznych młodość, czas wojen światowych, okupacji, aż do ostatecznego pożegnania się z Polską Ludową i ucieczki do Francji. Szczególnie interesujące były dla mnie rozdziały poświęcone wydarzeniom do wybuchy II wojny światowej. Młodzieńcze lata spędzone w Wilnie to, przynajmniej z mojej perspektywy jako czytelnika, czas niezwykle fascynujący w życiu Miłosza. Był świadkiem kulturalnego i urbanistycznego rozwoju obecnej litewskiej stolicy. Świetnie działające teatry, szybko tłumaczone i wydawane międzynarodowe nowości książkowe (choć wg Miłosza bardziej niż jakością kierowano się w tym przypadku snobizmem, &lt;i&gt;ibidem&lt;/i&gt;, s. 72) -&amp;nbsp; kulturalna działalność miasta miała się dobrze. Kolorowe handlowe dzielnice żydowskie, pełne były barwnych szyldów zdobionych wizerunkami pończoch i biustonoszy, a wiosenną atrakcję stanowiły staroświeckie dorożki. Zimą ulice pełne były dzieci zjeżdżających na saneczkach oraz narciarzy. Czyż nie zachęcający i uroczy to obrazek?&lt;br /&gt;Na tym tle szkoła, do której Miłosz uczęszczał i w której rodziły się jego pierwsze rozterki i bunty. W państwowym gimnazjum dla chłopców, gdzie obowiązywały szaro-stalowe mundurki z wyłogami młody Czesio szybko zetknął się z brutalnymi zasadami, w których rządziła silna pięść piętnastolatków. Na złość osiłków postanowił zostać prymusem i pupilem nauczycieli, a dopiero później przybrał pozę aroganta i awanturnika. Przeżył krótką fascynację nauczycielem od rysunków, który zniszczył uczniowskie uczucie gestem zakrawającym na molestowanie seksualne.&lt;br /&gt;W tym samym gimnazjum zaczęły się religijne rozterki Miłosza. Jego głębokie uniesienia religijne i rozważania wielce kontrastowały z tym, co głosił Chomik – katecheta, oraz postawy obserwowane w kościele św. Jerzego. Po mszy tzw. dobre towarzystwo urządzało na deptaku prawdziwe parady i pokazy mody (nota bene obrazek nieobcy i w dzisiejszych czasach), co uderzało pisarza:&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;Udział w obrzędach razem z małpami poniżał mnie. Religia jest rzeczą świętą, jak może być, żeby ich Bóg był jednocześnie moim Bogiem? Jakie mają prawo przyznawać się do niego? [...] Wobec wyraźnie niższych należało raczej ogłosić się za ateistę, żeby wyłączyć się z kręgu niegodnych. Należało zburzyć religię jako konwenans społeczny i przymus. (&lt;i&gt;Ibidem&lt;/i&gt;, s. 95).&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Czas studiów to bliższe zetknięcie się Miłosza z marksizmem. Nie była to jednak fascynacja bezkrytyczna, nie brakowało tu długich rozmyślań i polemik Należał do Klubu Włóczęgów, który powstał po to by wyśmiać i okpić uniwersyteckie korporacji pełne snobów o nacjonalistycznych poglądach. Kwestia przynależności narodowej, stosunek do nacjonalnego socjalizmu, pogarda dla jego wyznawców. Temu tematowi, zwłaszcza stosunkowi do Żydów, poświęcił spory fragment. &lt;br /&gt;Młodość Miłosza to także początek jego literackiej drogi, a także sportowych wyzwań i pełnych przygód wyprawa do Europy Zachodniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sporo miejsca w Rodzinnej Europie poświęcił Miłosz ważnym dla niego postaciom. Szczególnie widoczna jest tu sylwetka innego Miłosza – Oskara, który w przeciwieństwie do kuzyna, po rozpadzie Unii opowiedział się za Litwą. Inną osobą, która wywarła spory wpływ na pisarza i jego decyzję był Tygrys – Tadeusz Juliusz Kroński, z którego poznał jeszcze przed wojną. Mnoga jest liczba postaci,&amp;nbsp; o których opowiada Miłosz, różnie oceniając, ale zawsze czyniąc to wielce interesująco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;II wojna światowa również zajmuje to sporo miejsca, ale (za co chwała Miłoszowi) pisarz wystrzega się martyrologii i rozdzierania ran. Pisze o swoich rozterkach, działalności konspiracyjnej, stosunku do powstania warszawskiego. Bez wielkich i niepotrzebnych słów stworzył szczerze brzmiący i przejmujący obraz okupowanej Warszawy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wspomniałam na początku, Rodzinna Europa kończy się, gdy Miłosz prosi o azyl we Francji, rezygnując ze służby dla ludowej demokracji. Dalsze jego losy to inna historia, tym krokiem zakończył swoją przygodę z Europą jego młodości, która nie mogła już powrócić.&lt;br /&gt;Poruszając szereg ważnych zagadnień Miłosz nie traci nic ze swego poczucia humoru i uroku pisarskiego. Potrafił pięknie napisać o najbardziej prozaicznych czynnościach, jak choćby o wizycie u włoskiej prostytutki. A ja bym mogła jeszcze długo się rozpisywać, ale z szacunku dla potencjalnych czytających ten tekst zakończę z zaleceniem, żeby sięgnąć po &lt;i&gt;Rodzinną Europę&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-8541747167546724783?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/8541747167546724783/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/z-mioszem-przez-europe-wschodnia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8541747167546724783'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/8541747167546724783'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/z-mioszem-przez-europe-wschodnia.html' title='Z Miłoszem przez Europę (Wschodnią)'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TJ9KTlAxc9I/AAAAAAAAABs/sin8_BQIhjo/s72-c/mapa.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-9074304319375909469</id><published>2010-09-04T13:16:00.000+02:00</published><updated>2010-09-04T13:16:09.049+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura turecka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Orhan Pamuk'/><title type='text'>Pamuk i tożsamość</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z Orhanem Pamukiem, a właściwie z jego twórczością miałam mały problem. Zaczęłam całkiem banalnie od bardzo niebanalnej powieści jaką jest &lt;i&gt;Śnieg&lt;/i&gt; i pomyślałam, że facet umie pisać. Niestety, jakiś czas później przeczytałam nieszczęsne &lt;i&gt;Nowe życie&lt;/i&gt;. Nie będę się teraz rozwodzić nad słabością tej powieści, ale to jedna z najmniej odkrywczych, interesujących i wciągających rzeczy, jakie czytałam. Ratowały ją tylko odniesienia kulturowe. Dałam więc sobie z Pamukiem spokój na bardzo długi czas, aż w końcu pożyczony mi został &lt;i&gt;Dom ciszy&lt;/i&gt;. O tej powieści też nie będę się rozpisywać, muszę jednak o niej wspomnieć z kilku powodów. Po pierwsze, jest to bardzo dobra książka z interesującą i absolutnie nie nużącą fabułą. Po drugie, prosty, pozbawiony zbędnych ozdobników język oraz pierwszoosobowa narracja tworzą wyjątkową atmosferę, podkreślając zawiłe losy bohaterów i milczenie Fatmy. Po trzecie wreszcie, jednym z bohaterów tej powieści był historyk Faruk Darvinoglu, którego postać pojawiła się również w &lt;i&gt;Białym zamku&lt;/i&gt;, którego post dotyczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mianowicie Faruk jest autorem wstępu do powieści, którą dedykuje swojej siostrze Nilgun.Opowiada historię pracy nad odkryciem rękopisu &lt;i&gt;Białego zamku&lt;/i&gt; i pracy nad jego tekstem. Spodobało mi się to nawiązanie, tym bardziej, że w zakończeniu głos należy już do samego Orhana Pamuka, który tłumaczy, dlaczego dokonał takiego zabiegu, a ja przyjmuję to wyjaśnienie, oraz mówi o swoich inspiracjach przy pisaniu tej powieści.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Akcja &lt;i&gt;Białego zamku &lt;/i&gt;toczy się w XVII wieku na tle licznych wojen tureckich, w tym wojny Turcji z Polską, znaczącej dla powieści. Jest to historia niezwykłego związku weneckiego niewolnika, który gdy był młodym chłopcem został uprowadzony przez Turków, z jego panem Hodżą. Oby łączy zamiłowanie do wiedzy i nauki, wspólnie poszukują nowych rozwiązań i dzielą się swoimi umiejętnościami. Co więcej, są do siebie niemal łudząco podobni fizycznie.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Nie jest to łatwy związek. Wspólna praca przy pisaniu książek naukowych dla padyszacha, obliczeniach nad końcem zarazy, a przede wszystkim przy wspaniałej machinie wojennej rozgrywa się na tle wahań i załamań emocjonalnych każdego z nich, kłótni, wzajemnych wyrzutów. Jednocześnie przez te wszystkie lata rodzi się między nimi niezwykła więź i miłość. Hodża fascynuje się światem z jakiego pochodzi jego niewolnik, pociąga go szczególnie wielki pęd do nauki i wiedzy tamtejszych ludzi. Z czasem ich poglądy i pomysły przenikają się, tożsamości ulegają zatarciu.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy budowa maszyny wojennej została zakończona, wyruszyli wraz z wojskami tureckimi na Polskę. Podróż nie była łatwa. Jeszcze bardziej ujawniła ich słabości, w Hodży wyzwoliła skrywane emocje. W końcu nieudane oblężenie białego zamku i potęgująca się nienawiść wojsk tureckich do ich maszyny i niewiernego niewolnika zmusza parę bohaterów do niezwykłego kroku. Nocą, wśród mgieł jeden z nich ucieka.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Tureckie wojska przegrywają, armia wraca, a sułtan zostaje obalony. Jeden z bohaterów również powraca do Turcji, gdzie zaczyna wieść normalne życie, aż w końcu, nie mogąc uciec od przeszłości, spisuje powyższą historię i to właśnie z jego perspektywy poznajemy wydarzenia. Jednak historia nie zostaje wyjaśniona do końca. Gdy już jest się pewnym co się wydarzyło, pojawia się coś co niszczy nasze przekonania i nie pozwala na pełne wyjaśnienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Biały zamek&lt;/i&gt; jest wielce interesującą opowieścią i to nie tylko w warstwie fabularnej. Szczególnie ciekawe był dla mnie fragmenty tyczące się nauki, ludzkiej głupoty i ograniczeń. Pomysł z zaburzeniem tożsamości i bliźniaczymi bohaterami nie jest nowy, co zresztą autor w zakończeniu wyjaśnia, ale rozwiązany został w ciekawy sposób, zwłaszcza jeśli chodzi o relację między panem a niewolnikiem. To także ciekawa powieść historyczna. Wreszcie wraca Pamuk do rozważań na temat różnorodności kultury Wschodu i Zachodu i choć Turcy zostali przedstawieni jako zabobonni głupcy to jednak nie można powiedzieć o wyższości kultury europejskiej. Poszukiwanie tożsamości kulturowej nie jest łatwe i chyba nie jest do końca wg Pamuka możliwie.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;Biały zamek&lt;/i&gt; jest krótką powieścią, ale bogatą w treści. Cieszę się, że tym razem Pamuk nie zmarnował pomysłu, jak to było w przypadku &lt;i&gt;Nowego życia&lt;/i&gt; i&amp;nbsp; na pewno sięgnę po jego kolejną książkę. I chyba będzie to &lt;i&gt;Stambuł&lt;/i&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-9074304319375909469?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/9074304319375909469/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/pamuk-i-tozsamosc.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/9074304319375909469'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/9074304319375909469'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/pamuk-i-tozsamosc.html' title='Pamuk i tożsamość'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4165378146029404006</id><published>2010-09-01T20:10:00.000+02:00</published><updated>2010-09-01T20:10:39.094+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mikołaj Gogol'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura rosyjska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='wyzwanie literackie'/><title type='text'>Miortwyje duszi</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Martwe Dusze&lt;/i&gt; Mikołaja Gogola to książka, którą chciałam przeczytać od dawna. Cóż z tego, skoro zawsze, gdy wołała do mnie z bibliotecznej półki, zbywałam ją szybkim spojrzeniem i usprawiedliwieniem w postaci stosiku innych pozycji. Czekała na mnie jednak cierpliwie i dzięki bodźcowi jakim stało się wyzwanie „Rosja w literaturze” powieść Gogola była pierwszą książką po jaką sięgnęłam podczas ostatniej wizyty w bibliotece. I wcale nie żałuję, że tyle zwlekałam – na przyjemności warto czekać. Zawsze.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TH6WOlArtsI/AAAAAAAAABk/HzQoBPjnWiw/s1600/DSC00239.JPG" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TH6WOlArtsI/AAAAAAAAABk/HzQoBPjnWiw/s320/DSC00239.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Martwe Dusze&lt;/i&gt; to opowieść o nie za chudym, ale i nie za grubym, miłym w obejściu i pomysłowym Pawle Iwanowiczu Cziczikowie. Pewnego dnia pojawia się on nagle w gubernialnym miasteczku i z miejsca zyskuje sobie sympatię wyższych sfer. Odwiedza nowych znajomych oraz inne okoliczne dwory, gdzie mniej lub bardziej skutecznie dokonuje zakupu chłopskich dusz. Nic dziwnego w tamtych czasach, chłopów sprzedawano, kupowano, przesiedlano, ale pierwszy raz się zdarzyło, żeby ktoś chciał ich martwych. Bo właśnie o dusze nieboszczyków, lecz koniecznie widniejących jeszcze w rejestrze, ubiegał się Cziczikow. Budziło to wielkie zdumienie wśród jego kontrahentów, ale skoro mogli zaoszczędzić na podatku od chłopa to czemu się nie zgodzić na uwolnienie od kłopotów. I skupował tak Paweł Iwanowicz martwe dusze, oczywiście w wielkiej tajemnicy, a sympatia środowiska rosła i rosła, szczególnie wraz z plotkami o rzekomych milionach posiadanych przez bohatera. Z plotkami jednak bywa tak, że czasami pomagają, ale przeważnie szkodzą i los, a raczej nowi przyjaciele, szybko odwrócili się od Cziczikowa. Powodów było sporo, wspomnę tylko o rzekomym porwaniu córki gubernatora, fałszerstwach i szpiegostwie. Mieszkańcy miasteczka prześcigali się w domysłach dotyczących Pawła Iwanowicza i padło nawet podejrzenie, że jest on Napoleonem w przebraniu. W każdym razie bohater, zorientowawszy się, że szczęśliwy los się odwrócił, postanowił szybko opuścić miasteczko.&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dalsze losy Cziczikowa autor obiecuje opowiedzieć w dalszych częściach &lt;i&gt;Martwych dusz&lt;/i&gt;, jednak, ku mojemu wielkiemu rozczarowaniu, napisawszy tom drugi Gogol zniszczył rękopis. Nie jestem w stanie mu tego wybaczyć bo Martwe Dusze to wspaniały portret rosyjskiej prowincji i rosyjskiej mentalności. Razem z Cziczikowem czytelnik poznaje niezwykłe postaci i nie sposób nie zachwycać się prezentacją nałogowego gracz i krętacza Nozdriewa, niedźwiedziowatego Sobakiewicza, postrachu chłopów skąpca Pluszkina czy też miejscowych dam, których pasją jest oczywiście życie innych. Obraz jaki wyłania się z powieści nie jest bynajmniej kolorowy. Rosjanie ukazani zostali jako krętacze, oszuści, pozerzy. Najlepiej zacytować Sobakiewicza, który w rozmowie z Cziczikowem stwierdza:&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Znam ja ich wszystkich: same łajdaki; całe miasto takie: łajdak na łajdaku jedzie i łajdakiem pogania. Wszyscy judasze. Jeden tam tylko jest porządny człowiek – prokuratur, ale i ten, prawdę mówiąc, świnia. (M. Gogol, &lt;i&gt;Martwe dusze&lt;/i&gt;, Warszawa 1996, s. 106). Nikogo nie oszczędził.&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Gogol doskonale znał środowisko, o którym pisał. Z wielkim humorem i urokiem wyśmiewał wady i przywary. Piękny jest fragment, w którym o Cziczikowie rozmowę toczyły dwie panie: dama miła pod każdym względem i dama tylko miła. Po wtrąceniu francuskiego zdanka autor tłumaczy:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Nie zawadzi spostrzec, że do rozmowy naszych dam było wplątanych bardzo dużo słów cudzoziemskich, a niekiedy nawet całe zdania francuskie. Ale jakkolwiek autor pełen jest czci dla tych zbawiennych korzyści, jakie daje Rosji język francuski, jakkolwiek pełen jest czci dla chwalebnego zwyczaju naszych wyższych sfer towarzyskich posługiwania się nim przez cały dzień – rozumie się, z głębokiego uczucia miłości do ojczyzny – ale mimo to wszystko, w żaden sposób nie może się zdecydować na wprowadzenie do swojego rosyjskiego poematu zdania w jakimkolwiek obcym języku (&lt;i&gt;Ibidem&lt;/i&gt;, s. 199).&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Gogol dzieli się również opiniami na temat pisarzy i czytelników i w tych momentach również nie szczędzi narodowi rosyjskiemu.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Martwe dusze&lt;/i&gt; to również wspaniały przykład powieści epoki realizmu. Uwielbiam te szczegółowe opisy budowli, ludzi, przedmiotów. Od razu przyszła mi na myśl moja ulubiona scena z Ojca Goriot Balzaca – opis pensjonatu pani Vauquer. Niektórym może wydawać się nudne, ale dla mnie te opisy stanowią o uroki powieści.&lt;br /&gt;Na zakończenie mogę napisać, że kto nie czytał niech żałuje bo książka Gogola to napisana bardzo udanym językiem (choć właściwie powinnam napisać o świetnym tłumaczeniu Władysława Broniewskiego) gorzka, lecz wywołująca śmiech prezentacja ludzkich charakterów, niestety aktualna również i dziś.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4165378146029404006?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4165378146029404006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/miortwyje-duszi.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4165378146029404006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4165378146029404006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/09/miortwyje-duszi.html' title='Miortwyje duszi'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TH6WOlArtsI/AAAAAAAAABk/HzQoBPjnWiw/s72-c/DSC00239.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-2961059029107486985</id><published>2010-08-19T14:24:00.000+02:00</published><updated>2010-08-19T14:24:56.241+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='biografie'/><title type='text'>Na plebanii w Haworth</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Gdy siostry Brontë (Anna, Emilia i Charlotta) pod przybranym nazwiskiem (Bell) jako mężczyźni wydały swoje pierwsze, a w przypadku Emilii jedyną, powieści stały się popularne w środowisku literackim ówczesnej Anglii. &lt;i&gt;Jane Eyre&lt;/i&gt; napisana przez najstarszą z żyjących sióstr okazała się sukcesem, a &lt;i&gt;Wichrowe wzgórza&lt;/i&gt; prowokowały, budząc jednocześnie podziw i odrazę. Również powieść Anny – &lt;i&gt;Agnes Grey&lt;/i&gt; – spotkała się z dobrym przyjęciem, a przez niektórych krytyków uważana była za arcydzieło. Kolejne publikacje, a także tragiczne losy sióstr oraz ich brata Branwella stały się interesującym materiałem do analizy dla wielu żyjących zarówno wówczas, jak i w latach późniejszych, biografów. Informacje czerpane z pamiętników, listów i historii opowiadanych przez znajomych i przyjaciół rodziny, często przeinaczane oraz wyrywane z kontekstu, przyczyniły się do publikacji wielu nie tyle rzetelnych co szokujących opisów życia sławnego rodzeństwa. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Wichrowe wzgórza&lt;/i&gt; Emilii Brontë oraz książki Charlotty zyskały ogromną popularność również w Polsce nic więc dziwnego, że i w naszym kraju rosło zainteresowanie tą sławną rodziną. O rzetelny i wiarygodny opis jej losów pokusiła się znana tłumaczka literatury anglojęzycznej Anna Przedpełska-Trzeciakowska. W książce &lt;i&gt;Na plebanii w Haworth. Dzieje rodziny Brontë&lt;/i&gt; przedstawiła historię tej rodziny począwszy od losów pastora Patryka Brontë – ojca sławnego rodzeństwa -&amp;nbsp; a skończywszy na życiu najdłużej żyjącej Charlotty. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Do niewątpliwych zalet publikacji należy przede wszystkim dokładne przygotowanie materiału źródłowego. Autorka zbierała potrzebne materiały w Brytyjskiej Bibliotece w Londynie, korzystała z rękopisów, listów i artykułów znajdujących się w posiadaniu Towarzystwa Rodziny Brontë oraz ze zbiorów umieszczonych w Muzeum Rodziny Brontë w Haworth. Wiedza, którą w ten sposób zdobyła pozwoliła jej w sposób wierny i rzetelny przedstawić biografię sławnej rodziny.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Historia pastorskiej rodziny to z jednej strony opis prostego życia rodzeństwa oraz ich ojca (matka zmarła na raka w młodym wieku), a z drugiej pasjonujący świat wyobraźni jaka cechowała trzy żyjące siostry oraz Branwella. Rodzeństwo, które uwielbiało czytać książki i gazety szybko chłonęło każdą zasłyszaną informację. Jako dzieci, wychowywane w duchu tolerancji religijnej, żyły sprawą katolicką, a także pasjonowały się historią i polityką. Pisały własną gazetą i kreowały niezwykłe światy, w których nie było miejsca na banalnych bohaterów, a w których rządziły żądze, pasje i namiętności.&amp;nbsp; Nikt nie zabraniał rodzeństwu na fantazjowanie, które w przyszłości okazało się mieć różne skutki. Stało się drogą do literackiego sukcesu, ale też przyniosło wiele rozczarowań codziennych, dorosłym życiem i doprowadziło do upadku Branwella. &lt;br /&gt;Doświadczenia z lat dzieciństwa oraz młodości posłużyły później siostrom w ich pisarskiej karierze, a niektóre fragmenty powieści stanowią niemal wierne odwzorowanie ich własnych przeżyć. Nie sposób tego nie zauważyć, czytając opis pensjonarskich losów Jane Eyre, czy belgijskiej przygody Lucy Snowe. Anna i Emilia również czerpały z własnych doświadczeń, choć w przypadku autorki &lt;i&gt;Wichrowych wzgórz&lt;/i&gt; większe znaczenie niż jej realne życie maiły zasłyszane historie i jej wielka i nieopanowana wyobraźnia.&lt;br /&gt;Przedstawiając historię rodziny Brontë autorka często cytuje fragmenty pamiętników, artykułów i listów. Dzięki temu opisywane wydarzenia zyskują na wiarygodności, a przedstawiane przez biografów w niezbyt wierny sposób niezwykłe informacje są weryfikowane i ukazywane zgodnie z prawdą. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Kolejną zaletą publikacji jest jej język. Niemal powieściowa narracja sprawia, że od książki trudno się oderwać, a nawet najbardziej błahe wiadomości czyta się z zainteresowaniem.&amp;nbsp; Autorka sprawnie przeplata opisy życia z analizą powieści sióstr Brontë, zwraca uwagę na istotne szczegóły i nie waha się wygłaszać opinii, które nie zawsze przynoszą chlubę rodzeństwu. Nie ujmuje zalet, ale również nie waha się pokazać rodzinę z ich wadami, jako ludzi z krwi i kości, którymi przecież byli. Jednocześnie nie pozwala sobie na koloryzowanie, a wszelkie wątpliwości stara się dokładnie wyjaśnić.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jeśli chodzi o wady książki to mogę mieć zastrzeżenie do skromnego materiału ilustracyjnego. Autorka z pewnością mogła i powinna pokusić się o więcej. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiązałoby się to z większymi kosztami wydania książki, ale dla czytelnika stanowiłoby to dużą wartość. Pisząc o tym powinnam zaznaczyć, że mój egzemplarz wydany był w 1998 r. i być może nowe wydanie zostało wzbogacone o większą ilość zdjęć.&lt;br /&gt;W pierwszej chwili może również razić spolszczanie imion, zwłaszcza tych najbardziej znanych. Jednak nie jest to moim zdaniem wielką wadą, można się szybko przyzwyczaić. A poza tym dlaczego w Polsce nie mówić po polsku? ;)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Podsumowując, &lt;i&gt;Na plebanii w Haworth&lt;/i&gt; to pozycja obowiązkowa dla wielbicieli twórczości sióstr Brontë i miłośników sprawnie napisanych biografii. Powinni po nią sięgnąć również Ci czytelnicy, dla których ważny jest klimat, gdyż ta mała plebania, a oknami skierowanymi na cmentarzyk, a położona w pobliżu rozległych wrzosowisk, jest nim przepełniona.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-2961059029107486985?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/2961059029107486985/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/08/na-plebanii-w-haworth.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2961059029107486985'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/2961059029107486985'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/08/na-plebanii-w-haworth.html' title='Na plebanii w Haworth'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-1766415762560753328</id><published>2010-08-10T20:07:00.000+02:00</published><updated>2010-08-10T20:07:37.093+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jane Bowles'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='opowiadania'/><title type='text'>Sceny z życia Jane Bowles</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Proste przyjemności&lt;/i&gt; to zbiór siedmiu opowiadań Jane Bowles – amerykańskiej pisarki, która mimo skromnego dorobku pisarskiego uznawana jest za jedną z najlepszych współczesnych pisarek. Przyznam, że o autorce usłyszałam całkiem niedawno, gdy otrzymałam omawiany zbiorek. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Jane Bowles jest z pewnością interesującą postacią. Jedynaczka, córka niepraktykujących Żydów od najmłodszych lat borykała się z problemami. Najważniejszym był brak akceptacji ze strony ojca. Do tego dochodziły kalectwo oraz liczne lęki, które spotęgowały się po śmierci rodziciela. Tragedią było dla Jane dokonanie jakiegokolwiek wybory, nawet przy decydowaniu o najbardziej błahych sprawach przeżywała ogromne rozterki moralne. &lt;br /&gt;Dorosłe życie nie przyniosło jej spokoju. W wieku 21 lat wyszła za mąż za młodego kompozytora, jednak w wyniku homoseksualnych zainteresowań obojga związek małżeński szybko stracił na znaczeniu. Jane fascynowały seksualnie kobiety w średnim wieku, przeżyła kilka dłuższych romansów. Przez jakiś czas związana była z uchodzącą za wiedźmę marokańską wieśniaczką. &lt;br /&gt;Bowles cierpiała na depresję, a po przebytym w wieku 40 lat wylewie utraciła częściowo wzrok i miała kłopoty z mową. Do końca życia borykała się z nasilającymi się lękami, z którymi nie mogła sobie poradzić. Nawet pisanie było dla niej pasmem udręk i wielkim wysiłkiem, choć czuła, że musi pisać.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;Życie niewątpliwie odcisnęło piętno na jej twórczości. Bohaterkami opowiadań są kobiety w różnym wieku, od małej dziewczynki do dojrzałych pań, które przeżywają podobne rozterki, co autorka. Utwór &lt;i&gt;Zielony cukierek&lt;/i&gt; porusza problem braku akceptacji ze strony ojca, a &lt;i&gt;Majówka&lt;/i&gt; to obrazek lesbijskiego związku dwóch prostytutek. &lt;i&gt;Obóz Katarakta&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Kłótliwa para&lt;/i&gt; pokazuje trudne relacje międzyludzkie oraz wyobcowanie bohaterek i chęć ucieczki ze świata zewnętrznego. &lt;i&gt;Wszystko jest przyjemne&lt;/i&gt; oraz &lt;i&gt;Gwatemalska idylla&lt;/i&gt; to teksty mocno seksualne, choć tylko w tym drugim motyw seksu pojawia się jawnie. &lt;br /&gt;Oprócz kobiecych bohaterek opowiadania łączą liczne niedopowiedzenia. Z pozoru proste, błahe historie ukrywają w sobie spory ładunek emocjonalny, choć momentami niestety jest on mało wyczuwalny i za bardzo ukryty. Chwyt z niedopowiedzeniami udał się Bowles szczególnie w dwóch opowiadaniach: &lt;i&gt;Proste przyjemności&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Obóz Katarakta&lt;/i&gt;, które, mimo że nie podają takie słowa jak gwałt, śmierć, samobójstwo, a tytułowe opowiadanie z pozoru wcale nie jest nacechowane emocjonalnie, to jednak mają swoją siłę i potrafią wstrząsnąć czytelnikiem. Szkoda, że autorce nie udało się osiągnąć podobnego efektu we wszystkich tekstach. Być może jest to wina zbyt dużej ilości niedopowiedzeń, które zaczynają wręcz nużyć.&lt;br /&gt;Dużym plusem są tytuły opowiadań (wyłamują się tu &lt;i&gt;Obóz Katarakta&lt;/i&gt; i &lt;i&gt;Kłótliwa para&lt;/i&gt;), zapowiadające przyjemne doznania i doświadczenia, a które z przyjemnościami mają nie wiele wspólnego, przez co teksty mogą zaskoczyć nieświadomego czytelnika.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Proste przyjemności&lt;/i&gt; to dobre, ale tylko dobre teksty, których potencjał moim zdaniem nie został w pełni wykorzystany, a szkoda, gdyż poruszana tematyka i sposób opisywania rzeczywistości dawały autorce duże pole do popisu. Jednak, mimo niedociągnięć, dobrze jest sięgnąć po zbiorek Bowles, głównie ze względu na styl pisania i samą postać autorka, która w tych tekstach się ujawnia. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-1766415762560753328?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/1766415762560753328/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/08/sceny-z-zycia-jane-bowles.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1766415762560753328'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/1766415762560753328'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/08/sceny-z-zycia-jane-bowles.html' title='Sceny z życia Jane Bowles'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4489190299960309895</id><published>2010-07-26T19:34:00.006+02:00</published><updated>2011-07-27T20:03:12.091+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='dzieciństwo'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='o sobie samym'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura południowoafrykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='J.M. Coetzee'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='apartheid'/><title type='text'>Kiedyś byłem małym chłopcem</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TE3IJmVBnkI/AAAAAAAAAA0/6W7HfKUNPAw/s1600/BAHA-apartheid-signage.jpg" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498270787322355266" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TE3IJmVBnkI/AAAAAAAAAA0/6W7HfKUNPAw/s400/BAHA-apartheid-signage.jpg" style="cursor: pointer; float: left; height: 223px; margin: 0pt 10px 10px 0pt; width: 310px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Literackich obrazów dzieciństwa jest wiele. Często są to sielankowe obrazki pełne zabaw, dziecięcego śmiechu i małych trosk. Czasami zdarzają się historie bardziej przejmujące, pokazujące tragiczne losy młodych ludzi, którzy pozostawieni sami sobie muszą radzić sobie w nieprzyjaznym świecie i odpokutowywać za grzechy dorosłych. Zdarzają się jednak takie książki, które wyłamują się z tych schematów. Do takich z pewnością należy autobiograficzna &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chłopięce lata. Sceny z prowincjonalnego życia&lt;/span&gt; J.M. Coetzeego, w której&lt;br /&gt;autor powraca do czasów swojego dzieciństwa w     &lt;span style="font-size: 78%;"&gt;&lt;/span&gt;latach pięćdziesiątych XX wieku. Nie znajdziemy tu idyllicznego obrazu beztroskiego dzieciństwa, ale też nie jest to opis tragicznego losu dziecka niekochanego, porzuconego. Jest to raczej portret dziesięciolatka, szukającego własnej tożsamości w świecie pełnym podziałów i segregacji rasowej, kulturowej i religijnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10-letni John nie był typowym dzieckiem. Wraz z młodszym bratem wychowywał się w domu, w którym rządy sprawowała matka – była nauczycielka, a ojciec właściwie nie liczył się w rodzinie, był jak sublokator. Gdy chłopiec był maleńki mężczyzna walczył na froncie wojennym, a po powrocie nie umiał wzbudzić w synu miłości.  John zazwyczaj lekceważył ojca Afrykanera, nie szanował i gardził nim. Odrzucał wszelkie próby zbliżenia. Nie lepiej traktował matkę, którą jednak kochał i szanował. Wiedział, że kobieta oddałaby życie za niego i jego brata i bez skrupułów to wykorzystywał.  Potrafił być arogancji i bezczelny, wiedział jak skutecznie zadać ból. Wiedział, że na nad matką władzę i często z tego korzystał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W domu John był prawdziwym despotą, z kolei w szkole zmieniał się w potulną owieczkę, przez co ciążyło nad nim brzemię mistyfikacji. Był prymusem i choć często opuszczał lekcje to świetnie zdawał większość egzaminów. Jednak nie czuł się w szkole dobrze. Każdego dnia szedł na lekcje z lękiem, że może zostać wychłostany. Bał się nie tyle bólu, co wstydu. O to poczucie wstydu obwiniał matkę, która go nigdy nie biła i nie narzuciła im normalnego trybu życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chłopiec borykał się z brakiem akceptacji wśród rówieśników. Dorastał w epoce apartheidu, gdzie najważniejsze były podziały rasowe i kulturowe. W tajemnicy przed rodziną, choć sam uważał się za ateistę, w szkole określił się jako rzymski katolik (prawdziwy rzymski katolik powinien być bohaterem jak Rzymianie). Przez swój wybór nie mógł uczestniczyć na apelach chrześcijan i czas ten spędzał z kolegami żydami (w szkole panował podział religijny na chrześcijan, rzymskich katolików i żydów). Spotkał się z odrzuceniem nie tylko ze strony dzieci chrześcijańskich, ale również katolickich, które nigdy nie widziały go w kościele i nie wierzyły w jego chrzest. Bał się, że któregoś dnia jego sekret o przybranej religii się wyda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John, oprócz sprawy z religią, w sekrecie trzymał również swoje uwielbienie dla Rosjan. Przekonał się jednak, że wśród większości sympatyzującej Amerykanom nie może głośno wyrażać swoich poglądów.&lt;br /&gt;Chłopiec cały czas poszukiwał swojej tożsamości. Podziwiał Anglików za odwagę i sam się za Anglika uważał. Lękał się, że przez wzgląd na pochodzenie ojca może zostać przeniesiony do afrykanerskiej klasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rodzina matki i ojca uważały Johna za dziwaka. On sam traktował ich z góry i lekceważył ich sztywne normy i zachowania. Jednak do farmy, na której dorastał ojciec, odczuwał wielka miłość. Uwielbiał z nim tam jeździć, chodzić na polowania, brać udział w strzyżeniu owiec, przyglądać się oprawianiu zwierząt. Choć wiedział, że farma nigdy nie będzie jego to czuł, że do niej należy. Była jego drugą matką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Młody John nie był sympatycznym chłopcem. Wręcz przeciwnie, był bezczelny, władczy, zły. Nie budził pozytywnych uczuć, prędzej przerażenie, że 10-letnie dziecko zdolne jest do takiego wyrachowania i okrucieństwa. Jednak w bohaterze Chłopięcych lat jest coś, co każe go w pewien sposób podziwiać. Jego dojrzałość, spostrzegawczość i inteligencja potrafią wpłynąć na czytelnika. John nie był typowym 10-latkiem i zdawał sobie sprawę ze swej wyjątkowości. Wiedział też, że dorasta w dziwnych czasach i, choć nie wszystko było dla niego zrozumiałe, a sam potrafił zachować się po prostu podle, to czuł, że nietolerancja i narzucone podziały nie są sprawiedliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autobiograficzna powieść Coetzeego jest niezwykle poruszającą książką. Czas swojej młodości przedstawił autor, stosując narrację nie, jak można by podejrzewać, 1-osobową, ale pisze w 3 osobie, w dodatku w czasie teraźniejszym. Nie jest to więc historia opowiedziana przez 10-latka, lecz przez dorosłego mężczyznę, który z perspektywy lat przygląda się. swojemu dzieciństwu, jednak go nie ocenia. Prosty, pozornie surowy, ale jednocześnie pełen emocji język powieści to język dojrzałego człowieka, o czym trzeba pamiętać, czytając książkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chłopięce lata&lt;/span&gt; to, mimo poruszanych problemów, nie głos sprzeciwu wobec aparthiedu. To opis losów niezwykłego chłopca, próbującego odnaleźć się w dziwnym okresie dzieciństwa, które jest „czasem zaciskania zębów i znoszenia przeciwieństw losu” (J.M. Coetzee, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Chłopięce lata&lt;/span&gt;, Kraków 2007, s. 18.).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coetzee po mistrzowsku posługuje się słowami. W oszczędnej formie potrafi przedstawić rzeczywistość, która wstrząśnie czytelnikiem. Jego prozy nie da się czytać z lekceważeniem, ani dla czystej przyjemności. Tak jest w przypadku fikcji literackich, które tworzy i tak samo w przypadku autobiograficznej powieści.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4489190299960309895?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4489190299960309895/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/kiedys-byem-maym-chopcem.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4489190299960309895'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4489190299960309895'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/kiedys-byem-maym-chopcem.html' title='Kiedyś byłem małym chłopcem'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TE3IJmVBnkI/AAAAAAAAAA0/6W7HfKUNPAw/s72-c/BAHA-apartheid-signage.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-4041893477686252323</id><published>2010-07-21T20:35:00.007+02:00</published><updated>2010-07-24T12:15:53.444+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura iberoamerykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='lo real maravilloso'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alejo Carpentier'/><title type='text'>Podróż do przeszłości</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podróż do źródeł czasu&lt;/span&gt; Alejo Carpentiera jest opisem niezwykłej wyprawy głównego bohatera-narratora w głąb puszczy i jednocześnie w przeszłość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bezimienny bohater pracuje w branży reklamowej, mieszka z żoną Ruth, aktorką, z którą dzieli łoże jedynie w niedzielne poranki, by wypełnić małżeńską powinność. Dość nudne życie umila sobie alkoholem, pseudointelektualnymi dyskusjami i spotkaniami z kochanką – Mouche. Przypadkowo pierwszego dnia trzytygodniowego urlopu dostaje propozycję wyruszenia w podróż, która umożliwi mu udowodnienie jego teorii o pochodzeniu muzyki. Początkowo niechętnie nastawiony do pomysłu, pod wpływem nalegań Mouche decyduje się. Już na pierwszym etapie wyprawy bohater wpada w wir rewolucji, uciek&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;a na wieś, a stamtąd udaje się na poszukiwanie potrzebnych mu plemiennych instrumentów. W drodze poznaje Greka Yannesa, poszukiwacza diamentów, tajemniczego Adelantado oraz piękną Indiankę – Rosario, znajomość z którą pozwoli mu odkryć czym jest prawdziwa, czysta miłość. Zostawiwszy chorą na malarię Mouche pod opieką botanika, narrator wyrusza w głąb puszczy do ukrytego miasta  Adelantado, gdzie ludzie żyją według pierwotnych zasad, a państwowość dopiero się kształtuje. Życie z dala od cywilizacji początkowo wydaje się bohaterowi idealne. Znalazł się daleko od znanego mu, zakłamanego świata, od nic niedających dyskusji jego zblazowanych znajomych, w miejscu, gdzie kobiety i mężczyźni oddawali się codziennej pracy na rzecz wspólnego dobra. Miłość do Rosario odegrała tu znaczącą rolę, pokazując mu, że istnieją jeszcze kobiety, dla których liczą się zasady moralne i prawda, a nie tylko erotyczne przyjemności i pełne pozorów gry.&lt;br /&gt;Odkrywa w sobie dawne pasje i zaczyna komponować tren o Prometeuszu. Powoli jednak zaczyna zdawać sobie sprawę z niedoskonałości takiego życie, gdzie trudno o papier i tusz, nie wspominając o wygodach takich, jak herbata czy dobre wino. Przy nadarzającej się okazji podejmuje decyzję o chwilowym powrocie do domu, aby zakończyć tam swoje wszystkie sprawy, a  potem na stałe wrócić do swojej Rosario i życia w zapo&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;mnieniu. Bohater nie przewidział jednak, że powrót do cywilizacji nie będzie łatwy. I gdy wreszcie uda mu się znów wyrwać z sideł rzeczywistości okaże się, że powrót do przeszłości nie jest w pełni możliwy, a raj, raz utracony, nigdy nie będzie już taki sam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym miejscu urywają się losy bohatera, czytelnik nie dowie się, jak potoczyło się jego życie. Autor zostawia go z pytaniami o możliwość powrotu do tego, co minęło, a odpowiedź, która się nasuwa jest mało satysfakcjonująca.&lt;br /&gt;W swej powieści Carpentier w sposób realistyczny przenosi czytelnika w czasie, pokazując mu południowoamerykańskich Indian, żyjących tak, jak w czasach pierwszych konkwistadorów. Językiem prostym, a jednocześnie niezwykle plastycznym unaocznia sekrety puszczy i jej fascynującą, nieokiełznaną przyrodę:&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;blockquote&gt;Rośliny wodne tworzyły gęstą tkaninę, niby puszysty dywan ukrywający płynącą pod nim wodę, i udawały roślinność mocno tkwiącą korzeniami w ziemi; obłupana kora natychmiast przybierała konsystencję bobkowego listka w marynacie, marynacie grzyby wyglądały jak nalot miedzi, jak rozsypana siarka, obok kameleona-oszusta, zbyt podobnego do uschłej gałęzi, barwy zbyt przypominającej lapis lazuli lub ołów w gorącożółte plamy udające teraz plamy słońca usiłującego przedrzeć się przez liście, które nigdy nie przepuszczały słońca w całości. Puszcza to świat kłamstwa, pułapek, oszustwa, i wszystko tu jest maską, podstępem, gra pozorów, metamorfozą (A. Carpentier, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podróż do źródeł czasu&lt;/span&gt;, Warszawa 1963).&lt;span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TEq8j7hD8_I/AAAAAAAAAAs/5p_teDjIRKo/s1600/Podr%C3%B3%C5%BC.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 285px; height: 190px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TEq8j7hD8_I/AAAAAAAAAAs/5p_teDjIRKo/s320/Podr%C3%B3%C5%BC.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5497413620616918002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;                                                            &lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; http://www.flickr.com/photos/sonictk/336250439/&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;We fragmentach takich jak powyższy odnaleźć m&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;ożna echa &lt;span style="font-style: italic;"&gt;lo real maravilloso&lt;/span&gt; (rzeczywistości cudownej), gdy natura, choć rzeczywista, wydaje się być nie z tego świata, całkowicie obca i zaskakuje tego, który całe swoje życie spędził wśród zdobyczy cywilizacji, ale z dala od cudów niezależnych od człowieka. W tym miejscu warto zaznaczyć, że prawdziwym popisem opisu rzeczywistości cudownej jest inna, wcześniejsza powieść Alejo Carpentiera – &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Królestwo z tego świata&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Podróży do źródeł czasu ujawnia się muzykologiczne wykształcenie kubańskiego pisarza. Bohater prowadzi badania nad genezą muzyki, sam jest jej wielkim miłośnikiem, komponuje. W niezwykły sposób opisuje swoje fascynacje największymi dziełami oraz z zachwytem przygląda się prymitywnym instrumentom i, jak twierdzi, staje się świadkiem tego, jak rodzi się muzyka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Język, sposób narracji (choć 1-osobowa to jednak pozwala sięgnąć dalej, poza zakres postrzegania narratora) i wyczuwalna pasja, z jaką książka została napisana podkreślają siłę opisywanej historii. Carpentier pozwala czytelnikowi dostać się do początku, do miejsca, gdzie rodzi się cywilizacja, ale jednocześnie pokazuje, że ten świat został nam odebrany i powrót do niego nie jest już możliwy, tak jak niemożliwa jest całkowita ucieczka od nowoczesnego świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Podróż do źródeł czasu&lt;/span&gt;, choć miejscami może nużyć mniej cierpliwych czytelników, stanowi prawdziwą, intrygującą literacką przygodę, w której warstwa fabularna uzupełniana jest przez plastyczność języka. To, co mogę zarzucić powieści jest niepełne wykorzystanie możliwości, jakie daje taki sposób opisywania świata, jaki wybrał Carpentier i, który w pełni wykorzystał we wspomnianym już &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Królestwie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-4041893477686252323?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/4041893477686252323/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/podroz-do-przeszosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4041893477686252323'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/4041893477686252323'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/podroz-do-przeszosci.html' title='Podróż do przeszłości'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_ld8teh3oKNU/TEq8j7hD8_I/AAAAAAAAAAs/5p_teDjIRKo/s72-c/Podr%C3%B3%C5%BC.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1514403718755625678.post-7076621759295113936</id><published>2010-07-19T20:10:00.000+02:00</published><updated>2010-07-20T19:10:53.340+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='powieść inicjacyjna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Miłosz'/><title type='text'>Miłosz o dorastaniu</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;Myśląc o książce, której czytanie sprawiło mi prawdziwą przyjemność i wprawiało w niemal sielankowy nastrój, do głowy przychodzi mi między innymi urocza [sic!] &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dolina Issy&lt;/span&gt; Czesława Miłosza. Dolina niemal jak ogród rajski, nawet diabły swoje własne posiada, tyle, że nie pod postacią gada na drzewie. Posiada także swojego Adama – młodego Tomasza Dilbina, który zdobywa w niej wiedzę o życiu, o sobie, o budowaniu własnej tożsamości. Przebywa u dziadków na Litwie, rodzice, nie mogąc przekroczyć granicy, zostali w Polsce. Pozostawiony niemal sam sobie, wychowywany na łonie przyrody (zachwycające w swej prostocie opisy litewskiej krainy to jeden z atutów książki), szybko staje się samodzielny i przechodzi inicjację z wieku cielęcego, pełnego słodkiej nieświadomości, w okres początkującej dorosłości. Dolina Issy wydaje się być idealnym miejscem na dojrzewanie. Różnorodność kulturowa, obcowanie z naturą wpływa pozytywnie na proces dorastania bohatera. Podobnie, jak dziadek Surkont, fascynuje się botaniką i z rozkoszą odkrywa tajemnice roślin. Spotyka ludzi przepełnionych dobrocią, ale także styka się z złem. Poznaje wreszcie naturę Litwinów, dzielących się na tych, którzy cenią równość i tolerancję (reprezentuje ich Czarny), jak i upartych narodowców, którzy chętnie przepędziliby wszystkich obcych z „ich” ziemi (Wackonis). &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style=";font-family:georgia;font-size:100%;"  &gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dorastający Tomasz, jak niemal każdy w tym wieku, poszukuje autorytetów i początkowo, również, jak wielu z nas, szuka ich na zewnątrz. Z zachwytem obserwuje Romualda Łukowskiego, polskiego szlachcica, który romansuje z ciotką Tomasza – Heleną, a później wiąże się ze swoją służącą Barbarą. Prawdziwym autorytetem zostaje jednak jego dziadek, który „wpuszcza” go do swej biblioteki i poprzez kontakt z książkami pomaga mu odnaleźć siebie samego. Chłopiec odkrywa, że jego życie zostało ukształtowane przez jego przodków, co jednocześnie zmusza go do rozmyślań nad tym, kim by był, gdyby losy jego rodziny potoczyły się inaczej.&lt;br /&gt;Przeżywa także rozkoszne chwile z dziewczyną z okolicy. Zupełnie niewinne, a jednak przepełnione erotyką, o których narrator mówi, że „było słodko”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tomasz wkrótce opuści dolinę, w której spędził chyba najlepsze lata i wraz z ukochaną matką wróci do wyzwolonej ojczyzny. Tym samym zamknięty zostanie jeden z etapów w jego życiu, a wspomnienie o nim będzie wspomnieniem o cudownej krainie, o boskim ogrodzie.&lt;br /&gt;Choć Tomasz jest postacią pierwszoplanową i wokół niego kręci się akcja, to głównym bohaterem książki jest sama dolina i wszyscy zamieszkujący ją ludzie. Nie braknie nam interesujących postaci. Dolina ma swojego szaleńca – Baltazara, ma także swojego ducha – piękną Magdalenę, która z miłości do księdza popełnia samobójstwo i starszy we wsi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uwagę zasługuje także sposób narracji. Autor wykorzystał swoje młodzieńcze doświadczenia i przeniósł je na papier w formie kroniki-eseju. 3-osobowa narracja, styl niemal informacyjny, co z pozoru wyglądać może dość sucho. Jednak Miłoszowi idealnie udało się połączenie takiego stylu z opisem mitycznej, baśniowej krainy. Dzięki temu powstała piękna opowieść o dorastaniu przeznaczona dla wszystkich wrażliwych na magię słowa.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:georgia;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1514403718755625678-7076621759295113936?l=sqra-cafelitteraire.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/feeds/7076621759295113936/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/miosz-o-dorastaniu.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7076621759295113936'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1514403718755625678/posts/default/7076621759295113936'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://sqra-cafelitteraire.blogspot.com/2010/07/miosz-o-dorastaniu.html' title='Miłosz o dorastaniu'/><author><name>sQra</name><uri>http://www.blogger.com/profile/12649906240782547907</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='32' height='32' src='http://4.bp.blogspot.com/-xXHqbblOlPw/TodBVCtaM4I/AAAAAAAAAGk/1ZpahXbfJLk/s220/aa.jpg'/></author><thr:total>3</thr:total></entry></feed>
